sobota, 31 lipiec 2010 18:11

Królestwo minerałów

Napisane przez

W 1997 roku kardynał Joseph Ratzinger, ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary, a obecny papież Benedykt XVI, udzielił wywiadu dla opiniotwórczego francuskiego czasopisma "L'Express", w którym powiedział: Ktoś przepowiedział w latach pięćdziesiątych, że wyzwaniem Kościoła w XX wieku będzie nie marksizm, lecz buddyzm. Czy chodziło mu o buddyjski prozelityzm? Swoją duchowością i metodami modlitwy coraz bardziej fascynuje on ludzi Zachodu, ale wiele wskazuje na to, że były "żelazny kardynał" miał na myśli raczej ogólnoświatowe szerzenie się zła w postaci relatywizmu wartości. Główne zagrożenie pochodzi ze strony synkretycznego ruchu New Age, dla którego wschodnie religie są jedną z głównych inspiracji.

W 2003 r. Papieska Rady Kultury ds. Dialogu Międzyreligijnego wydała dokument odnoszący się do ruchu New Age: Jezus Chrystus dawcą wody życia. Chrześcijańska refleksja na temat Nowej Ery (New Age). Niektórzy twierdzili, że Watykan zrobił to za późno, gdyż żywotność tego zjawiska wydaje się nadwątlona i od wielu lat kojarzona jest z synonimem duchowego prostactwa. Muszę przyznać, że myślałem podobnie, aż do momentu wyjazdu na tercjat do Włoch w ubiegłym roku. Zauważyłem tam, że pociąg do "alternatywnych" podejść do duchowości jest ciągle popularny i to nie tylko wśród katolików świeckich, ale również w domach rekolekcyjnych dla kapłanów.
Tercjat pomyślany był jako kilkutygodniowy cykl wykładów z różnych dziedzin teologicznych. Przed wyjazdem do Włoch rzuciłem okiem na plan zajęć i niczego nie podejrzewałem, mimo że pierwszy tydzień miał być z psychologii, a zajęcia były zatytułowane Podróż do wnętrza samego siebie. Po uroczystym rozpoczęciu tercjatu mieliśmy kilka dni na wprowadzenie. Pierwsza wspólna Eucharystia przykuła od razu moją uwagę. Zamiast homilii, każdy z uczestników kursu otrzymał zawinięty w kolorowy papier mały kolorowy kamyczek. Główny celebrans poprosił nas o położenie kryształów na dłoni i zachowanie skupienia przez moment. Przez chwilę próbowałem wpatrywać się w zielony kamyk i za nic w świecie nie mogłem skojarzyć, w jaki sposób może on być połączony z przeczytaną wcześniej Ewangelią. Po chwili usłyszałem głos głównego celebransa: Proszę się odprężyć, położyć kryształ na dłoni i wczuć się w wydobywająca się z niego wibrację energii. Wszechświat jest jednym oceanem energii... Rozejrzałem się wokoło. Wszyscy siedzieli z zamkniętymi oczyma w poważnej, medytacyjnej postawie. Mój zielony kryształ położyłem nieśmiało pod krzesłem, zamknąłem oczy i wyciągnąłem różaniec. Najgorsze było dopiero przede mną.

Samo-spełnienie, samo-realizacja, samo-zbawienie
Ruch New Age jest zbiorem luźno ze sobą powiązanych grup o światopoglądzie z pogranicza religijności, nauki i ekologii. Przejawia się na tysiące sposobów i dlatego nie jest łatwy do uchwycenia i opisania. Jedną z charakterystycznych cech New Age jest praktykowanie różnych psychotechnik, do których należy "myślenie pozytywne". Pierwszego dnia wykładów dostałem do analizy tekst Louise L. Hay z jej pierwszej ksiązki Możesz uzdrowić swoje życie, którą w Europie można znaleźć na półkach księgarni ezoterycznych, a na Filipinach i w Indiach owa pozycja jest również publikowana przez wydawnictwa chrześcijańskie. L.L. Hay założyła i prowadzi w Kalifornii ośrodek terapeutyczny. Jest przekonana, że ludzie mogą zmieniać fizyczną rzeczywistość poprzez zmianę swego nastawienia psychicznego, przez myślenie pozytywne i konstruktywne. Tym, którzy myślą pozytywnie, obiecuje zdrowie i pełnię.
Taki sposób myślenia jest oparty na przekonaniu, że nie ma potrzeby, by istniało Objawienie lub Zbawienie, które przyszłoby do ludzi z zewnątrz. Za pomocą opanowania psychofizycznych technik możemy doświadczyć zbawienia ukrytego w nas samych. W gruncie rzeczy sprowadza się to do pelagiańskiej koncepcji człowieka, według której łaska Boża nie jest konieczna do zbawienia. Chrześcijaństwo twierdzi coś przeciwnego. Człowiek jest w swej głębi dobry, ale zraniony i o własnych siłach nie jest w stanie chcieć ani czynić dobra. Uratować człowieka nie może żadna ezoteryczna koncepcja zbawienia. Jedyną drogą zbawienia jest wiara w Jezusa Chrystusa.

Chrystus jest tylko ideą
W moim misjonarskim życiu widziałem wiele nadużyć w sprawowaniu liturgii z powodu źle pojmowanego poczucia kreatywności i przystosowania. Myślałem, że było to wynikiem zniechęcenia do kultury Zachodu i reakcją na "formalizm". Na nowo odczytałem je w kontekście New Age. Podczas mojego tercjatu pewne części Mszy św. były opuszczone, a niektóre modlitwy zostały w taki sposób ułożone, że zna-lazło się tam nawet wezwanie do "Matki Ziemi". Kult "Matki Ziemi" oparty jest na mitycznej koncepcji "Gai", w myśl której planeta sama w sobie jest również istotą żyjącą. "Gaja" w New Age przedstawiana jest również jako alternatywa wobec Boga Ojca, kojarzącego się niektórym negatywnie z patriarchalną koncepcją męskiej dominacji nad kobietami. Moją uwagę przykuła tu jednak inna, drobna zmiana w liturgii, która pozornie wydawała się bez znaczenia.
Wyrażenie w liturgii Eucharystii Oto ciało Chrystusa zostało zamienione na jedno tylko słowo ? Chrystus. Według New Age Chrystus nie jest postacią historyczną. Jest tylko ideą i duchem, zespołem wibracji, który przenika wszystko i może wcielić się w różne postacie: Budda, Zaratustra, Jezus itd. New Age, podobnie jak wszystkie inne rodzaje gnozy, twierdzi, że ciało Jezusa było tylko pozorne, a Jego cierpienie iluzją. Bóg nie może cierpieć, a tym bardziej nie mógł zbawić świata przez cierpienie na krzyżu. W New Age nie ma miejsca na cierpienie. Jest ono absurdalne i bezproduktywne. Zbawienie pochodzi tylko ze zbawczych technik, poszerzających świadomość. Nie ma tu miejsca na historycznego Boga, który "wtargnął" w historię w swym własnym Synu, zrodzonym z Maryi w Betlejem za cesarza Augusta, w Jezusie Chrystusie, który został ukrzyżowany i umarł za Poncjusza Piłata, a po trzech dniach powstał z martwych. Jeżeli nie ma historycznego Jezusa, to nie ma również i jego "ciała".

Wszystko jest Bogiem
New Age zaciera różnice między Stwórcą a stworzeniem. Mówi się tu o Bogu, ale nie jest on osobowy ani transcendentny. Jest bezosobową energią immanentną w świecie. Po kilku dniach tercjatu zauważyłem wyraźny wpływ Matthew Foxa, amerykańskiego teologa, ex-dominikanina i założyciela Uniwersytetu Mądrości w Oakland w Kalifornii, na treść naszych wykładów. Jego pierwsza ksiązka Pierwotne błogosławieństwo (1995 r.), również przetłumaczona na język polski, zajmowała centralne miejsce. Niewtajemniczonym należy powiedzieć, że nauka Foxa o stworzeniu spowodowała, iż Watykan zakazał mu publicznego występowania w 1988 r. Pięć lat później został wydalony z Zakonu Kaznodziejskiego za niekonwencjonalny program wykładów na swoim uniwersytecie i w konsekwencji przeszedł do Kościoła Episkopalnego. Obok buddysty Zen i wykładowcy jogi M. Fox zatrudnił również Starhawk (właściwe nazwisko Miriam Samos), znaną feministkę i kapłankę pogańskiej religii wicca, która wykładała czarostwo. Dwa lata temu tłum zgromadzony przed sławną katedrą w Wittemberdze w Niemczech był świadkiem przybicia tam 95 tez nowej reformacji, których autorem jest M. Fox. Jedna z pierwszych jego tez to: Teizm (wiara w Boga transcendentnego) jest fałszywy. Wszystkie rzeczy są w Bogu i Bóg jest we wszystkim (panteizm).
(?)
Jacek Gniadek SVD


 
Wyświetlony 5525 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.