sobota, 31 lipiec 2010 18:12

Wielkanoc w Polonezköy (Adampolu)

Napisane przez

Adampol, to nazwa, która raczej nie przykuwa uwagi w Polsce. Brzmi tak swojsko i znajomo. Co innego z Polonezköy - dziwne, egzotyczne, atrakcyjne, a jednocześnie jakby skądś znane, owo "Polonez…". A jest to miejsce i miejscowość niezwykła. Czy może bowiem być zwyczajna Polska Wieś w Turcji. A o nią właśnie chodzi. Polonezköy to Polska Wieś lub Wieś Polaków, którą wielu w Polsce zna pod nazwą Adampol.

 

Założona została w 1842 r. na azjatyckim brzegu Bosforu z inicjatywy Michała Czajkowskiego (po przyjęciu islamu znanego jako Sadyk Pasza) i pod protektoratem księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, po powstaniu listopadowym przywódcy emigracyjnego obozu Hotel Lambert. I jako polska osada istnieje do dziś, a ze względu na utrzymywanie polskich tradycji i możliwość zidentyfikowania jej jako etnicznie polską uważana jest za fenomen polskiego osadnictwa emigracyjnego.
Dzisiaj na około 600 osób stale przebywających w Polonezköy, większość to tureccy pracownicy zatrudnieni w miejscowych restauracjach, pensjonatach i hotelach, bowiem Polska Wieś jest obecnie raczej kurortem turystycznym, i nikt już nie utrzymuje się z rolnictwa, co najwyżej dla kilku osób może ono stanowić dodatkowe źródło dochodu. Polacy są więc liczebnie w mniejszości, jednak to oni nadają ton wielu aspektom życia wsi. I to nie tylko jako właściciele przedsiębiorstw, ale przede wszystkim jako potomkowie rodzin które tę wieś założyły, żyły tu już ponad 160 lat i ciągle kultywują rodzime tradycje.
Pierwsi mieszkańcy Polskiej Kolonii Adampola ? Koloniści, wywodzili się ze wszystkich niemal krańców dawnej Rzeczypospolitej. Dzisiaj niemal w każdej polskiej rodzinie we wsi znaleźć można także Greków, Ormian, Rosjan, Polaków z Polski, a także Turków. Każdy z nich, przez pokolenia wnosił do tutejszego życia część siebie i swoich własnych tradycji. Dzisiejsze zwyczaje i święta są więc wypadkową tradycji wielu osób, rodzin i kultur. I chociaż mogą odbiegać od tego, co zwykliśmy uznawać za standard na podstawie naukowych opracowań czy też tradycji naszych własnych domów, w Polonezköy są bardzo polskie i swojskie.

*
Przygotowanie do obrzędów Wielkanocnych rozpoczyna Środa Popielcowa. A poprzedzają ją ostatki kończące karnawał. Jeszcze do lat 70. XX w. urządzano we wsi huczne zabawy, o których krążą niezwykłe opowieści. Jednak kiedy Polonezköy opuściło wielu mieszkańców migrujących do miast i za granicę, nie było komu kultywować żywych dawniej zwyczajów. W ostatnich latach, z inicjatywy pracującego we wsi przez kilka lat proboszcza i jednej z Kolonistek, znów do drzwi zapukali przebierańcy ? młodzież z polskich i zaprzyjaźnionych tureckich rodzin: Od domu do domu, przyjdą zaśpiewają. I tam dostaną tam tego pączka, czy tam tego faworka ? jak opowiadała jedna z mieszkanek. Była to zresztą chyba jedyna osoba, która mówiła o faworkach, bo co ciekawe wszyscy używają tu nazwy "chrusty", a wielu nawet nie wie, co to są "faworki".
W środę wieczorem w miejscowym kościele pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej odprawiana jest uroczysta msza. Polonezköy przez wiele lat pozostawało bez systematycznej opieki duszpasterskiej. Bywało, że ksiądz nie mógł dojechać do wsi. Wtedy mieszkańcy udawali się na nabożeństwo do któregoś ze stambulskich kościołów lub czekali, aż ksiądz odprawi je we wsi w kilka dni później. Od około połowy lat 30. XX w. parafia adampolska nie miała stałego, osiadłego we wsi duszpasterza. A praca księdza we wsi była ograniczana przez administracyjne trudności. Na przykład księża nie mogli nocować we wsi. Sprawowanie wielu obrzędów kościelnych zostało więc mocno ograniczone, a ludzie odwykli od nich.
Dzisiaj księża nie chcą zbyt gwałtowne rozbudowywać uroczystości kościelnych w obawie, że może to zniechęcić wiernych, zwłaszcza dzieci i młodzież. W efekcie nie sprawuje się pełnej liturgii wielkopostnej. Nie ma, na przykład, rekolekcji, choć organizowany jest dzień z wystawieniem Najświętszego Sakramentu i kazaniem wielkopostnym. Także Drogi Krzyżowej nie prowadzono przez kilkadziesiąt lat, a przywrócił ją ksiądz pracujący tu od 2000 r. Nowa Droga Krzyżowa została zresztą podarowana Polonezköy przez zaprzyjaźnionych braci szkolnych z kościoła Świętego Józefa na Modzie, gdzie działa liceum Saint Joseph, do którego swego czasu uczęszczało wielu Kolonistów. Ale mimo długiej przerwy w sprawowaniu obrzędów zwłaszcza starsze osoby doskonale pamiętają rozważania przy każdej stacji, a możliwość ponownego uczestniczenia w uroczystościach dostarcza im głębokich wzruszeń. Starsi mieszkańcy także pamiętają posty swych rodziców i dziadków. Dzisiaj każdy sam decyduje, w jaki sposób będzie pościł. Niektórzy starają się pościć całe czterdzieści dni, inni w piątki lub w Wielkim Tygodniu. Nie ma już tak wyraźnie dawniej odczuwanej presji starszego pokolenia i całej lokalnej społeczności. Natomiast przez cały okres Wielkiego Postu zbierane są w kościele datki pieniężne dla ubogich, które przekazywane są, na przykład, tureckiej Caritas. W sumie są to dość duże kwoty.
Uroczystości Niedzieli Palmowej obchodzi się w Polonezköy w sobotę, podobnie jak w sobotę odprawiane są wszystkie niedzielne msze. Weekendy, a zwłaszcza niedziela są okresem niezwykle wytężonej pracy w żyjącej z turystyki wsi, kiedy to pojawia się tu niekiedy kilka tysięcy osób, a na trzech ulicach tworzą się całodniowe korki. Także księża nie mogą poświęcać niedziel Polonezköy, ponieważ mają także duszpasterskie obowiązki w kościołach w Stambule. Problem niedzielnych mszy odprawianych w soboty jest zresztą w świecie rzymskokatolickim na tyle powszechny, że sam Kościół znalazł rozwiązanie, dozwalając na odprawianie ich w soboty właśnie, byle po godzinie trzeciej po południu. Dla Polaków i innych chrześcijan mieszkających w Polonezköy jest to doskonałe rozwiązanie nie tylko w okresie Wielkanocy. Msza Niedzieli Palmowej odprawiana jest więc w sobotni wieczór. Oczywiście, święci się wówczas palmy, ale raczej nie przypominają one naszych polskich. Tutaj mamy jakby powrót do korzeni ? palemki są to gałązki oliwne lub laurowe, czasem z roślin przypominających skrzyp. Niekiedy wiązane są one w rodzaj bukietu i przewiązywane kolorową tasiemką. W wielu rodzinach kobiety robią wiele palm i wszystkie niosą do poświęcenia do kościoła. Później rozdają je bliskim, sąsiadom i znajomym, którzy z jakichś powodów nie mogli sami takiej palmy zrobić lub nie byli w stanie uczestniczyć we mszy. Nikt nie musi prosić, aby ktoś podarował mu palmę ? niepisanym obowiązkiem sąsiadów jest sprawić, aby nikomu jej nie brakowało. Już po Świętach palmy się pali lub przechowuje jako pamiątkę, zawsze w specjalnie przygotowanym miejscu, w otoczeniu figurek i obrazków świętych.
(?)
Marzena Godzińska
Wyświetlony 5832 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.