sobota, 31 lipiec 2010 18:13

Czy można uniknąć problemów z imigrantami? - PRZYKŁAD KANADYJSKI

Napisane przez

Kanada, której całkowita liczba ludności wynosi obecnie około 32 milionów, a jedna czwarta tej liczby mieszka we francuskojęzycznej prowincji Quebec (w sumie w Kanadzie jest takich stosunkowo niezależnych prowincji 10), jak dotąd uniknęła problemów z masowymi rozruchami imigrantów muzułmańskich czy afrykańskich, podobnymi do tych, jakie niedawno nawiedziły Francję. Trzeba jednak w tym kontekście przypomnieć, że czteromilionowe megapolis, jakim jest Toronto, było w 2005 roku widownią fali brutalnych przestępstw kryminalnych popełnianych przy użyciu broni palnej. Bardzo aktywne w tych zajściach były gangi skupiające imigrantów z Wysp Karaibskich, szczególnie z Jamajki. Głównie za sprawą wpływów amerykańskich zadomowiła się już także w Kanadzie gloryfikująca przemoc i handel narkotykami subkultura gangsta-rap. Jednak jak dotąd nie doszło na tym tle do masowych ataków na lokalne społeczności.

 

Przyczyn takiego stanu rzeczy można doszukiwać się między innymi w tym, że w anglojęzycznej części Kanady, ale także po części w Quebecu doszło już wcześniej do uwiądu własnej, głównie brytyjskiej tożsamości. Kanada sama definiuje się dzisiaj jako państwo wielokulturowe, które z zasady nie ma rdzennej ludności, poza plemionami Indian czy Eskimosów. Można by zaryzykować twierdzenie, że im imigrant bardziej egzotyczny i później przybyły, tym bardziej jest obecnie hołubiony. Nakłada się na to także fakt, że tak zwane białe społeczności etniczne, czyli imigranci pochodzenia włoskiego, ukraińskiego lub polskiego pomimo pozorów nigdy nie zdołały wywalczyć sobie znaczącej pozycji. Znany i chętnie nagradzany pisarz Yann Martel określił Kanadę jako najlepszy mały hotel na świecie i miał to być w jego przekonaniu komplement. Obecnie istnieje w Kanadzie bardzo szeroko rozbudowany system preferencji dla tak zwanych grup desygnowanych w świecie pracy i edukacji (nazywa się to w Kanadzie równością zatrudnienia i jest odpowiednikiem amerykańskiej akcji afirmatywnej). Jedną z tych grup są tak zwane mniejszości wizualne (visible minorities), do których zaliczają się, między innymi, Arabowie. Są oni na wielką skalę wspierani finansowo przez budżety federalne, prowincjonalne i miejskie. Kanada jest tak bardzo otwarta na "odmienność", że niedawno była terenem całkiem poważnych dyskusji nad przyjęciem szariatu jako obowiązującego prawa cywilnego, regulującego stosunki pomiędzy mieszkającymi w Kanadzie muzułmanami.

W Kanadzie nie ma odpowiednika tego, co można by określić, np. we Francji, jako twardy rdzeń narodu (jak choćby te bez mała 20% wyborców, które w wyborach prezydenckich poparło J.M. Le Pena). Tak więc brak konfliktu wynika z tego, że w dziedzinie idei nastąpiła już całkowita kapitulacja. Z drugiej strony niezwykła różnorodność grup imigranckich, które napływają do Kanady dosłownie z każdego zakątka świata (np. z Chin i Indii), sprawia, że nie powstają jak dotąd getta wyobcowanej z reszty społeczeństwa ludności pochodzącej z jednego rejonu, jak dzieje się np. we Francji. Z racji ogromnej przestrzeni, w Kanadzie jest też po prostu o wiele więcej miejsca i skupiska imigrantów nigdy nie osiągają masy krytycznej. Trzeba jednak pamiętać, że może to ulec zmianie, bo choć poziom imigracji od roku mniej więcej 1988 wynosił około ćwierć miliona osób rocznie i był prawdopodobnie największy w historii świata per capita, to ostatni liberalny rząd zaproponował, by zwiększyć imigrację o dalsze 40%.
Większość Kanadyjczyków jest obecnie w zasięgu popkultury północnoamerykańskiej i w odróżnieniu od Francji również w tej dziedzinie nie ma w niej odpowiednika tego, co możnaby nazwać Francją tradycyjną, to także sprawia, że murzyńscy i arabscy imigranci nad Sekwaną są znacznie bardziej wyobcowani wobec pewnej normy europejskiej, a w konsekwencji dzieli ich od reszty społeczeństwa większy dystans cywilizacyjny i łatwiej z tego powodu o konflikty. Również wspomniane systemy preferencyjne dla mniejszości w sferze pracy, edukacji i pomocy społecznej są w Kanadzie bardziej rozbudowane niż w Europie.
(?)
Marek Węgierski

Wyświetlony 6082 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.