sobota, 31 lipiec 2010 18:24

Tanie państwo

Napisane przez

Czy możliwe jest zbudowanie taniego państwa przez partię obiecującą państwo "solidarne", dla której głównym celem jest, poprzez "naprawę państwa", zbudowanie państwa silnego?

Od wielu tygodni padają zarzuty wobec rządu Kazimierza Marcinkiewicza o nierealizowaniu "taniego państwa" ? jednego z haseł wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Nikt z przeciwników PIS, szczególnie PO, SLD i większość mediów, nie pyta jednak o zakres udziału państwa w IV RP. Nie wyjaśniając tego, kluczowego dla finansów państwa problemu, można stawiać rządowi nowe zarzuty ? chyba że o to chodzi (media już to nagłośnią).
Oponenci PIS sprowadzają problem taniego państwa tylko do ilości administracji państwowej. Ale jak liczna powinna być biurokracja, by mówić o tanim państwie? Czy chodzi o biurokrację w urzędach państwowych, czy także o biurokrację w samorządach? Czy można podać konkretną liczbę biurokratów (np. 15 na tysiąc mieszkańców), której "tanie" państwa nie przekraczają?
Czy takim kryterium powinna być ilość pieniędzy zabieranych przez państwo obywatelowi pod postacią różnych podatków i opłat? Czy można określić konkretną kwotę (np. 2000 $, zabieraną każdego roku obywatelowi), której "tanie państwa" nie przekraczają?
A może takim kryterium "taniości" będzie procentowy udział wydatków państwa w stosunku do jego produktu krajowego? Np. tanie jest państwo, w którym ten wskaźnik wynosi 25%.
Bez względu jednak na przyjmowane kryteria, na pewno chodzi o wielkość wydawanych przez instytucje państwowe "naszych pieniędzy". Może więc warto sprawdzić, ile tych pieniędzy jest w naszej wspólnej kasie?
Aby dowiedzieć się, jak zasobna jest kasa państwowa, sięgnąłem do danych statystycznych opracowywanych przez GUS. Podane w artykule liczby zaczerpnąłem z Rocznika statystycznego 2005 (opracowanego na podstawie danych z 2004 r.).
Według GUS, wartość wszystkich dóbr i usług wytworzonych w Polsce w 2004 r. (wartość produktu krajowego brutto) na jednego mieszkańca wynosiła (ceny bieżące w $):
Polska 6610,
Estonia 6232,
Słowacja 7635,
Węgry 9928,
Republika Czeska 10478,
Niemcy 33196,
Irlandia 45129.
Fachowcom od ekonomii powyższe dane mówią o stanie naszej gospodarki i możliwościach finansowych państwa prawie wszystko. Jestem informatykiem, nie ekonomistą, ale według mnie tak niski składnik PKB świadczy m.in. o tym, że gospodarka oparta jest o produkcję technologicznie i w wykonawstwie prostą, a więc tanią: montownie, sprzedaż surowców itp. Jest także wynikiem 18% bezrobocia, niskich nakładów na prace badawczo-rozwojowe.
Wartość naszego wskaźnika PKB bardzo niekorzystnie wypada nie tylko w porównaniu z Irlandią czy Niemcami, ale z naszym południowym sąsiadem. W ostatnim dziesięcioleciu różnica między Polską i Czechami zwiększyła się. Według GUS wartość PKB na 1 mieszkańca (ceny bieżące w $) wynosiła w 1994 r. u naszego południowego sąsiada 2538, a w Polsce 2402.
W ewentualnym wzroście PKB nie widać, niestety, pomocy w naszym eksporcie (dane poniżej), który w ostatnich latach został najzwyczajniej stłamszony. Tak niska wartość eksportu nie daje żadnych szans na znaczący wzrost gospodarczy Polski. Czy głównym tego powodem jest utrzymywanie "nadwartościowości" naszego złotego?
Według GUS z 2004 r. wartość eksportu (import w nawiasie) na jednego mieszkańca wynosiła (ceny bieżące w $):
Polska 1932 (2309),
Estonia 4374 (6324),
Słowacja 5160 (5435),
Węgry 5433 (7584),
Republika Czeska 6546 (6651),
Niemcy 11045 (8700),
Irlandia 25895 (15259).
Niekorzystny jest też dla gospodarki fakt, że bardziej opłaca się praca w firmie państwowej niż prywatnej. Czy może więc dziwić niechęć pracowników do prywatyzacji? Według GUS przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto(zł) wg sektorów własności wynosiło:
? sektor prywatny 2096,
? sektor publiczny 2553 (w tym własność państwowa ? 2896, samorządowa ? 2175).
Żądanie "odchudzenia" biurokracji powinno być wysuwane nie tylko do administracji państwowej, ale także do administracji samorządowej. Według GUS, zatrudnienie w administracji publicznej w 2004 r. wynosiło:
? administracja państwowa 162 479 (w tym urzędy wojewódzkie 13 103) z przeciętnym wynagrodzeniem brutto 3295 zł,
? administracja samorządowa 194 941 (w tym: gminy 142 262, powiaty 44 256, sejmiki samorządowe 8 423), z przeciętnym wynagrodzeniem brutto 2553 zł.
Aby "odchudzić" biurokrację państwową, należałoby zmniejszyć zatrudnienie w ZUS i w Urzędach Skarbowych. W obydwu tych instytucjach pracuje obecnie około 100 tysięcy urzędników! Aby "odchudzić" biurokrację samorządową, w pierwszej kolejności należałoby zlikwidować powiaty w strukturze administracyjnej kraju. Jest to jednak działanie wymagające zmiany odpowiedniego zapisu w konstytucji.
(?)
Edward Leszczyński
Wyświetlony 6281 razy
Więcej w tej kategorii: « wykonało się... O co ta wojna? »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.