niedziela, 01 sierpień 2010 11:10

Dzielny akwizytor

Napisane przez

Styl, ton i wzorce polskiego dziennikarstwa kreują dziennikarze największych stacji radiowo-telewizyjnych i prasowych. Jak bardzo standardy te odbiegają od wymaganego poziomu, choćby w podstawowych podręcznikach dziennikarstwa, mogliśmy po raz kolejny przekonać się, słuchając w pierwszej dekadzie lutego audycji radiowej w jednej ze stacji komercyjnych, prowadzonej przez red. Jacka Żakowskiego.

Showman dziennikarstwa, uchodzący w latach 80. za publicystę katolickiego miesięcznika oo. michalitów "Powściągliwość i Praca", później terminujący w Agorze oraz w telewizji z programami "Tok Szok" i "Summa zdarzeń", obecnie na etacie pisma, któremu szefował I sekretarz KC Mieczysław Rakowski, ogłosił prywatną wojnę z firmami, które wycofały swoje reklamy z młodzieżowego pisma.
A o co poszło? O wchodzące na rynek prasowy pismo, które choć kolorowe i drogie w druku, mogłoby jedynie pisnąć i nikt jego rozpaczliwego jęku przez chwilę nie usłyszałby. Jego redaktorzy wpadli więc na wspaniały ? ich zdaniem ? pomysł, posłużenia się odpowiednią tubą, która, wzmacniając głos, warknie otoczeniu do ucha niby wściekły goryl. A że Polska to kraj katolicki, więc żeby zamysł się powiódł, za tubę uznano religijny symbol i należycie go zniekształcono ? oczywiście, pod wypróbowanym wielokrotnie pretekstem ? tzw. wolności ekspresji artystycznej. Jak pomyślano, tak zrobiono. Prosta recepta, dziecinnie proste wykonanie, cóż się jednak okazało? Zamiast przykucia uwagi jest… ewakuacja. Z pisma uciekają reklamodawcy. Grupa trzech największych zleceniodawców (Telekomunikacja Polska, Orange, Philips) wycofuje się ze swoich zamówień. A przecież nie taki był plan, miało być pięknie i bogato Pradawny wynalazek Fenicjan miał płynąć strumieniem w kieszenie "Machiny". Potrzebny ratunek! I kto przychodzi z pomocą?
Jest! MacGyver dziennikarstwa! Redaktor Jacek Żakowski. A jakże, koledzy w potrzebie! W ciemnogrodzie dziennikarze przecież muszą się wspierać. I ogłasza ratunkowy alert w swojej autorskiej, copiątkowej audycji na falach TOK FM. Wypuszcza, oprócz fontann oburzenia, informację, że gdy wróci z pracy, natychmiast rozwiąże swoją umowę z Telekomunikacją Polską i usilnie namawia do takiego samego kroku wszystkich swoich słuchaczy. W studiu nie jest jednak sam, ale w towarzystwie etatowego autorytetu moralnego, wiernego od lat, prezesa Fundacji Batorego. Obaj jeszcze raz oburzają się zgodnie. Pan prezes potwierdza, że wycofanie się firm z pisma, to nic innego jak naruszenie podstawowych zasad demokratycznych państwa prawa i neutralności prawa, a nawet, jak to ujmuje: antycypacja presji pewnych środowisk na te firmy.
Tak oto w pewien piątkowy, szary zimowy poranek, odkryliśmy nowe umiejętności i talenty red. Jacka Żakowskiego. Redaktorzy "Machiny" również winni je docenić i zatrudnić go, na przykład, na szefa działu akwizycji reklam. Dopiero zobaczylibyśmy, jakie jeszcze nowe standardy w tej branży są możliwe.
Bo choć na drzwiach polskich domów coraz częściej widzimy wywieszki o treści: "Akwizytorom ? dziękujemy!", redaktor Żakowski zapewne i na ten szyld znalazłby fortel. Odkryłby sposób, by jak mysz wcisnąć się do zaryglowanego domu, bo to jest taki nadzwyczajny pan od zadań specjalnych.

Strona internetowa poświęcona bojkotowi reklamodawców "Machiny": http://tolerancja.net/
Hanna Karp
Wyświetlony 5532 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.