niedziela, 01 sierpień 2010 11:28

Pobożne życzenia, czyli - RM i wolny rynek

Napisane przez

W swoim artykule pt. Radio Maryja w służbie wolnemu rynkowi ("OnP" 1/49) p. Ryszard Bartul rysuje nam wspaniałą wizję. Medialne imperium ojca Rydzyka zaczęło propagować niskie podatki, swobodny przepływ towarów między obywatelami różnych państw i demontaż biurokracji. Wizję tak ponętną, że chciałoby się w nią uwierzyć.

Bardzo opłaca się mieć o. Tadeusza Rydzyka po swojej stronie. Dysponuje on kilkoma setkami tysięcy głosów, które w dzień wyborów może rękami swoich zwolenników oddać na siłę polityczną, którą tylko zapragnie. Bez poparcia Radia Maryja i Telewizji Trwam nie byłoby zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości w ostatnich wyborach. Nie tylko narodowi katolicy, także konserwatywni liberałowie, a i z pewnością socjaldemokraci chcieliby mieć za sobą siłę porównywalną z tą będącą udziałem toruńskiego redemptorysty.
Tymczasem nic z tego. Na pomoc obrotnego zakonnika liczyć mogą tylko zwolennicy socjalnego eksperymentu i narodowo argumentowanego etatyzmu. Na jakiej podstawie odbieram p. Bartulowi nadzieję na możliwość współpracy z tym środowiskiem? Autor tekstu, z którym polemizuję, sam pośrednio odpowiedział sobie na to pytanie, stwierdzając, iż amerykański entuzjazm wobec prywatyzacji, o której zaletach mówili Sirico i Chafuen, zupełnie rozmijał się z poglądami słuchaczy. Odbiorcy toruńskiej rozgłośni, choć pełni Bożej pokory, nie mogli pogodzić się ze sprzedażą polskich firm Niemcom. Przyjrzyjmy się tym sceptycznym głosom.
Tadeusz z Czeladzi w czasie radiowej rozmowy z ks. Sirico stwierdził: Odpowiedź ks. prof. na pytanie naszego Brata z Malborka mnie załamała, ponieważ jeżeli się mówi, że to tylko Niemcy ryzykują inwestując w nasz przemysł energetyczny, ciepłowniczy, to w mojej ocenie to jest bardzo wielki błąd. (...) Pan Krzysztof z Malborka powiedział wszystko to, co było najważniejsze, bo chodzi o taką inną sprawę, po prostu jeżeli my oddamy nasze energetyczne, nasze ciepłownicze media w ręce obce, to my jesteśmy po prostu jak gdyby pogrążeni, jak gdyby utopieni, ja z tą wypowiedzią się naprawdę nie zgadzam i proszę przetłumaczyć, że to jest zła odpowiedź [wszelkie podkreślenia moje ? SS]. To my tracimy, jako polski naród tracimy oddając to, co jest ważne, bardzo ważne. Bo oddając media wszyscy stracą! (...). Inna wypowiedź, tym razem Stanisława z Lubina: Zauważyłem pewien brak kompatybilności między tym, co ojciec zapytowywuje [wierny zapis wypowiedzi], a odpowiedziami ks. Siroco, to znaczy jakby inne rozumienie polskiej rzeczywistości w odniesieniu co ks. Siroco u siebie ma. Jeśli naszym problemem jest redystrybucja w formie kradzieży naszego majątku narodowego, natomiast ks. Siroco odnosi to do moralności w odniesieniu do posiadania własności, a to jest tak, że to jest zasadnicza różnica. U nas my odnosimy to tak, że nam rozkradziono majątek, w związku z czym ocena jest z reguły negatywna.
Jestem pełen szacunku do słuchaczy Radia Maryja, chociaż w większości kwestii politycznych całkowicie się z nimi nie zgadzam. Jednak z przykrością muszę stwierdzić, że ich wypowiedzi zazwyczaj nie są podręcznikowym przykładem "Bożej pokory". Wyrażają całkowite przekonanie o słuszności swojej racji, o czym świadczą przytoczone przeze mnie wypowiedzi, szczególnie zaś słowa wyróżnione pogrubieniem. Ksiądz jest w błędzie, a my mamy rację. My widzimy to tak, a oni widzą to inaczej. Jacy my? Oczywiście "my, Polacy". Taką homogenicznością odbiorców nie może poszczycić się chyba żadne inne medium w naszym kraju.
Winnym takiemu zbałamuceniu słuchaczy RM jest... RM właśnie. Jeśli przez ponad 10 lat bez przerwy nadaje się audycję o wyprzedaży majątku narodowego, jeżeli zaprasza się ciągle polityków będących przedstawicielami tylko jednej opcji, jeżeli wmawia się ludziom, że są jakąś biedną osaczoną mniejszością, którą rozumie tylko Ojciec Dyrektor i jego współpracownicy, to z pewnością otrzyma się produkt, jakim jest typowy "moherowy beret". Jak już pisałem, czuję duży respekt wobec tych ludzi, wśród których jest wielu bohaterów walk z narodowymi i nienarodowymi socjalistami, ofiar obozów koncentracyjnych i ubeckich katowni, oraz zwyczajnych ludzi, którzy nie mogą poszczycić się jakimiś ekstremalnymi wyczynami, ale którzy potrafią przeżyć swoje życie godnie i uczciwie. Są to ludzie poszkodowani nie przez zgniły liberalizm, ale przez komunę, która przez całe ich życie odbierała im dobytek, a winę zwala obecnie na próby przywrócenia normalności. I dlatego żal mi ich podwójnie. WMaryja państwie, w którym nikt nie chce ich wysłuchać, w którym czują się niepotrzebni i spychani na margines przez kulturę promującą "młodość" i "postęp" odnalazł ich ojciec Rydzyk i przerobił na sprawne narzędzia swojej polityki.
(?)
Stefan Sękowski
Wyświetlony 3108 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.