niedziela, 01 sierpień 2010 12:00

Czy Polskę stać na "kompromis życia"?

Napisane przez

W styczniu 1993 r. po długich bojach większość parlamentarna zdołała uchwalić prawo, które objęło ochroną życie wielu nienarodzonych dzieci. Ustawa ta została nazwana przez niektórych "kompromisem życia", albowiem delegalizując aborcję na życzenie (vel "ze względów społecznych") pozostawiła legalnym i bezkarnym przerywanie ciąży w trzech wyjątkowych przypadkach. Od tej pory w majestacie prawa można zamordować nienarodzone dziecię, gdy zostało ono poczęte w wyniku przestępstwa (kazirodztwa lub zgwałcenia), kiedy jest niepełnosprawne, lub w wypadku ciąży stanowiącej zagrożenie dla zdrowia albo życia matki. Tak też z jednej strony nowe prawo roztoczyło opiekę nad setkami tysięcy istnień ludzkich, które za panowania totalnie proaborcyjnego ustawodawstwa rokrocznie legalnie niszczono, z drugiej zaś: zgodne z prawem pozostało ok. 100-200 prenatalnych dzieciobójstw rocznie, pasujących do zapisanych w ustawie wyjątków.

Nie "wywoływać wilka z lasu"?
Wyniki ostatnich wyborów parlamentarnych dały wiele nadziei również tej części społeczeństwa polskiego, która nigdy nie uważała wyjątków od prawnej ochrony życia poczętego za nietykalny i dobry kompromis, wyczekując chwili, kiedy będzie możliwe objęcie prawną opieką jeszcze większej ilości niewinnych dzieci. W Sejmie i Senacie pokaźną część foteli zdobyli ludzie, którzy w trakcie batalii o delegalizację przerywania ciąży forsowali bardziej rygorystyczne rozwiązania od obowiązujących obecnie w tej dziedzinie.
Kierując się tymi przesłankami grupa posłów LPR uznała, że nadszedł odpowiedni moment na powiększenie zakresu prawa delegalizującego aborcję. LPR-owski projekt ustawy przewiduje więc likwidację dwóch z trzech istniejących obecnie wyjątków. Wedle LPR bezkarna ma pozostać więc "tylko" aborcja w wypadku, gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu matki. Mogłoby wydawać się, że środowiska katolickie oraz prawicowe z radością i zgodnie przyklasną temu pomysłowi, widząc w nim kolejny duży krok do starcia z polskiej ziemi aborcyjnego dzieciobójstwa. Tak się jednak nie stało. Powołując się na prywatne, nieoficjalne wypowiedzi niektórych hierarchów kościelnych, zaczęto zdecydowanie torpedować inicjatywę LPR-u. Zaowocowało to tym, że prominentni przedstawiciele PiS i rządu Marcinkiewicza (Ludwik Dorn, Konrad Ciesiołkiewicz, a także ? wbrew swym wcześniejszym zapatrywaniom ? sam Jarosław Kaczyński), odcięli się od pomysłu "zaostrzenia" zakazu aborcji. Od LPR-owskiego projektu odżegnali się również czołowi działacze PO, PSL i Samoobrony (nie wspominając, rzecz jasna, o SLD). Główną linią obrony obecnego "kompromisu życia" stało się twierdzenie, że obowiązujące w kwestii aborcji ustawodawstwo jest długo i trudno wywalczonym kompromisem, który zaakceptowała większość społeczeństwa. Z tego względu wszelkie "majstrowanie" przy tych regulacjach prawnych grozi wywołaniem burzliwych walk ideologicznych, w wyniku czego osiągnięty w tym względzie pokój społeczny ulegnie destrukcji. Poszerzenie ustawowej ochrony życia niewinnych dzieci miałoby być więc przysłowiowym "wilkiem, którego nie należy wywoływać z lasu". Apologeci doktryny "kompromisu życia" podpierają się również górnolotnymi stwierdzenia typu: "Kościół zaaprobował tą ustawę, a więc nie należy jej zmieniać".
Wszystko to powoduje wiele zamieszania także w tych kręgach, które dotychczas zdecydowanie opowiadały się za pełną ochroną prawną życia nienarodzonych. Niejeden przeciwnik aborcji może zastanawiać się więc, czy dalej optując za jej absolutnym zakazem nie popełnia błędu bycia "bardziej papieskim od Papieża" i "bardziej kościelnym od Kościoła"?

Znieść licencję na zabijanie
Jaka jest więc doktryna Kościoła odnośnie do prawodawstwa częściowo zakazującego przerywania ciąży? Odpowiedzi na to pytanie należy szukać w oficjalnych aktach Magisterium: papieskich encyklikach, listach, adhortacjach, dokumentach Kongregacji Nauki Wiary; nie zaś w wywiadach, jakich dla mass mediów mogą udzielać poszczególni księża, teologowie czy nawet biskupi. Te pierwsze stanowią naukę Kościoła, której każdy chrześcijanin winien jest pełne posłuszeństwo; te drugie są tylko prywatnymi opiniami. Doktryna katolicka w kwestii stanowienia praw o aborcji jest zaś nadzwyczaj klarowna. Została ona przedstawiona m.in. w Evangelium vitae (dalej EV) Jana Pawła II. Papież w swej encyklice podsumował całą doktrynę Kościoła na ten temat. Naucza w niej: Nic i nikt nie może dać prawa do zabicia niewinnej istoty ludzkiej (...) Ponadto nikt nie może domagać się, aby popełniono ten akt zabójstwa wobec niego samego lub wobec innej osoby powierzonej jego pieczy, nie może też bezpośrednio ani pośrednio wyrazić na to zgody. Żadna władza nie ma prawa do tego zmuszać ani na to przyzwalać (...) Prawa, które dopuszczają oraz ułatwiają przerywanie ciąży i eutanazję, są zatem radykalnie sprzeczne nie tylko z dobrem jednostki, ale także z dobrem wspólnym i dlatego są całkowicie pozbawione rzeczywistej mocy prawnej (...) gdy prawo cywilne dopuszcza przerywanie ciąży i eutanazję, już przez ten sam fakt przestaje być prawdziwym prawem, moralnie obowiązującym (...) w przypadku prawa wewnętrznie niesprawiedliwego, jakim jest prawo dopuszczające przerywanie ciąży i eutanazję, nie wolno się nigdy do niego stosować ani uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu, ani też okazywać mu poparcia w głosowaniu.
W dokumencie tym Ojciec święty odrzucił też wszelkie tłumaczenia, jakimi próbuje się dziś uprawomocnić legalność aborcji, w tym również te, które odwołują się do sytuacji wyjątkowych. W EV poruszony został problem przypadków polegających na tym, że głosowanie w parlamencie miałoby zadecydować o wprowadzeniu prawa bardziej restryktywnego, to znaczy zmierzającego do ograniczenia liczby legalnych aborcji, a stanowiącego alternatywę dla prawa bardziej permisywnego, już obowiązującego lub poddanego głosowaniu. Jan Paweł II daje na to następującą odpowiedź: W omawianej tu sytuacji, jeśli nie byłoby możliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy o przerywaniu ciąży, parlamentarzysta, którego osobisty absolutny osobisty sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmniejszenie jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej. Tak postępując bowiem, nie współdziała się w sposób niedozwolony w uchwalaniu niesprawiedliwego prawa, ale raczej podejmuje się słuszną i godziwą próbę ograniczenia jego szkodliwych aspektów.
Czy w przytoczone wyżej ustępy EV dają jakąkolwiek podstawę do twierdzenia, że Kościół katolicki akceptuje "kompromis życia", albo tym bardziej, że należy przeciwstawiać się próbom rozszerzenia prawnej ochrony życia nienarodzonych? Ktokolwiek ważyłby się tak mówić, dokonałby gigantycznej hochsztaplerki intelektualnej. Jasne jest bowiem, że doktryna katolicka zdecydowanie potępia czynienie jakichkolwiek wyjątków od prawnego zakazu aborcji i że prawo, które wyjmuje spod swej ochrony choćby jedną niewinną istotę ludzką, jest tym samym złe i niesprawiedliwe. Uprawnione jest jedynie udzielanie wsparcia częściowemu zakazowi aborcji w sytuacji, gdy wprowadzenie całkowitej ochrony nienarodzonych okazałoby się niemożliwe. Zawsze jednak należy podejmować działania mające na celu jak najszerszą delegalizację zabijania nienarodzonych. Taką interpretację nauczania papieskiego w tej sprawie daje nam zresztą przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp. Józef Michalik, który w swym liście z 20. 12. 2005 r. do LPR, chwaląc to ugrupowanie za podjęcie inicjatywy na rzecz poczętych dzieci stwierdza: Jest faktem, że obowiązujące w Polsce ustawodawstwo w tej sprawie jest kompromisem, którego w sumieniu w pełni nie możemy akceptować, jako że nie chroni każdego życia (chorego lub poczętego w przestępstwie). Ustawowy kompromis może być częścią strategii prawnej w sytuacji, gdy niemożliwe jest osiągnięcie w pełni sprawiedliwego ustawodawstwa ? jak uczył o tym Jan Paweł II w "Evangelium vitae" (n.73), ale nic nie zwalnia uczciwych polityków od dążenia, czyli podejmowania nieustannych wysiłków, aby uchwalić prawa w pełni zgodne z ich sumieniem, to znaczy całkowicie chroniące życie poczęte.
Grubym nieporozumieniem jest też powoływanie się przez obrońców "kompromisu życia" na oświadczenie Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski z września 2004 r. Akt ów, co prawda stwierdza, że obecnie funkcjonujące prawo chroniące życie przyniosło pozytywne skutki dla dziecka i matki oraz korzystne zmiany w świadomości społecznej (...), jednak został on sformułowany w całkowicie odmiennym kontekście; a mianowicie, jako protest przeciw dążeniom lewicy do usankcjonowania tzw. aborcji ze względów społecznych. Poza tym porównując proaborcyjne prawo PRL, w czasie którego całkowicie legalnie dokonywało się prawdziwe ludobójstwo nienarodzonych dzieci, z ustawą, która ? jakkolwiek patrzeć ? możliwość bezkarnego mordowania niewinnych zacieśniła do sytuacji wyjątkowych, rzeczywiście można odnieść dodatnie wrażenie. Podobnie jak kolorowo i pozytywnie może wypaść zestawienie tyranii Stalina z rządami Gierka. Nie oznacza to jednak, że którykolwiek z tych władców, generalnie rzecz ujmując, był dobrym i sprawiedliwym władcą. Znaczy to jedynie tyle, że w ogólnym podsumowaniu, ten drugi uczynił mniej zła i więcej dobra od tego pierwszego. Podobnie jest z obecnym polskim prawem o aborcji ? ma swe dobre strony albowiem zdelegalizowało ogromną większość morderstw, ale ma też swoje niezaprzeczalny minus, jakim jest wydanie w ręce katów pewnej konkretnej kategorii istnień ludzkich.
Błędne jest także powoływanie się przez zwolenników utrzymania obecnego status quo na katolicką doktrynę o prawnej tolerancji mniejszego zła. Jest faktem, że niezmienna nauka Kościoła głosi, iż prawem (a czasami nawet powinnością) władz cywilnych jest powstrzymanie się od karania i represjonowania pewnych rodzajów zła, w przypadku, gdyby owe sankcje mogły zaowocować jeszcze większym złem, np. wybuchem wojny domowej. Ta zasada ? czego zresztą uczy samo Magisterium Kościoła ? nie odnosi się jednak do zakazu aborcji. Życie ludzkie jest bowiem podstawowym i pierwszym dobrem w hierarchii wartości doczesnych. Dlatego też władze cywilne mają obowiązek przeciwstawiania się wszelkim atakom na niewinne życie ludzkie, również za pomocą kar i zakazów. Powinność zakazania i karania jakichkolwiek mordów jest tak wielka, że dobry i sprawiedliwy władca nie może się przed nią wycofać, nawet gdyby groziło to ryzykiem wybuchu krwawej rebelii niezadowolonych z tego grup społecznych. Tym bardziej ? delikatnie mówiąc ? niepoważne muszą wydawać się opinie mówiące, iż nie należy "zaostrzać" zakazu aborcji ze względu na możliwość wybuchu "medialnej wojny domowej" i w imię pokoju społecznego. Czy ludzie głoszący takie tezy w ogóle zdają sobie sprawę z tego, co mówią? Czy "pokój społeczny" jest jakimś bożkiem, na ołtarzu którego rocznie składać należy od 100 do 200 dzieci? Czy krzyk i wrzask zwolenników aborcji ma usprawiedliwiać bezkarność wysysania, ćwiartowania i wstrzykiwania trucizny najbardziej bezbronnym i niewinnym? Co pomyślelibyśmy o policjancie, który nie ściga mordercy, w obawie, że ten na niego nakrzyczy? Zresztą gdyby wziąć na poważnie argumenty apologetów "kompromisu życia" o pokoju społecznym, etc., to równie dobrze moglibyśmy zakwestionować również częściowy zakaz aborcji, który mamy obecnie.

Wypełnić Śluby Jasnogórskie
W 1956 r. nasi ojcowie ślubowali przez Panią Jasnogórską, że bronić będą życia poczętego, tak jak każdego życia. Co pewien czas treść tego przyrzeczenia powtarzana jest przez wiernych w kościołach. Jeśli choć odrobinę poważnie traktujemy tę złożoną Chrystusowi i Niepokalanej obietnicę, w żadnym wypadku nie możemy pozostać przy tzw. kompromisie życia, ale musimy wytrwale i sukcesywnie dążyć do tego, by każde, absolutnie bez wyjątku, niewinne życie ludzkie było bronione z cała powagą i surowością prawa. W tej sprawie niezbędny jest więc jednolity front katolików.
Mirosław Salwowski
Wyświetlony 5872 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.