niedziela, 01 sierpień 2010 20:33

W krainie uczciwych kłamców

Napisane przez

Jest taki kraj, gdzie ludzie nie kłamią, nawet kiedy z premedytacją udzielają fałszywej odpowiedzi. Celowo mówią nieprawdę, a jednak nie kłamią...

 

Wylądowałem w Gwatemali. U nas luty i buty, a tu sandały i przewiewne trykoty. Termometr pokazuje dwadzieścia stopni w cieniu palm. Na słonku około trzydziestu.

Pytam kogoś, jak dojść na dworzec autobusowy. Otrzymuję zaskakująco szczegółową odpowiedź. Mój informator (o wyraźnie indiańskich rysach) powtarza mi wszystko dwa razy, żebym czegoś nie zapomniał i się nie zgubił. Potem żegna mnie wylewnie i odchodzi.
A ja spostrzegam dworzec na wprost mojego nosa. Był tam cały czas ? tuż za plecami Indianina ? tylko go jakoś wcześniej nie zauważyłem, więc dlaczego ten człowiek próbował mnie wysłać na drugi koniec miasta? (Może nie lubi białych?)
***
Czekając na autobus, pytam kogoś innego (tym razem to Murzyn), która godzina.
? Dochodzi jedenasta ? odpowiada starszy pan z uśmiechem pełnym białych zębów.
? Niemożliwe! ? protestuję. ? Przecież jeszcze niedawno był świt. Teraz jest najwyżej koło ósmej. ? Oczywiście, naturalnie. Jest koło ósmej, senior ? odpowiada starszy pan, nie tracąc rezonu.
Przed chwilą skłamał mi w żywe oczy, lecz nadal uśmiecha się serdecznie (Jeżeli nie lubi białych, to skąd ta przymilność?).
***
Siedząc w autobusie, pytam kierowcę (Metys), ile potrwa jazda.
? Godzinkę ? odpowiada uprzejmie.
? Ale z mojej mapy wynika, że to ponad sto kilometrów przez góry...
? Ano tak. Dwie godzinki, senior. Naturalnie... Dwie, senior.
Po trzech godzinach tracę cierpliwość i pytam go ponownie ile jeszcze.
? Godzinkę.
W końcu dojechaliśmy ? po pięciu! (Góry były nadzwyczaj strome, więc całą trasę odbyliśmy na drugim biegu). Wychodzę z autobusu i mimochodem słyszę rozmowę kierowcy z kierownikiem dworca:
? Szybko dzisiaj dojechaliście.
? No. Jakoś tak wyjątkowo. Tylko pięć godzin ? odpowiedział kierowca, a mnie zamurowało. Zacząłem się zastanawiać, o co tu właściwie chodzi. Dlaczego wszyscy kłamią jak najęci? Czy w tym jest jakiś cel, albo reguła?
***
Dopiero po kilku miesiącach w Gwatemali zrozumiałem: To nie były kłamstwa, tylko bardzo egzotyczna odmiana kurtuazji. Dobre wychowanie wymaga od Gwatemalczyka, aby na każde zadane mu pytanie coś odpowiedział. I to coś konkretnego, bo zdawkowe nie wiem uchodzi za grubiaństwo. Czemu? No cóż ? tak po prostu jest.
A dlaczego facet, który czegoś nie wie, udziela odpowiedzi absurdalnej?
Bo jest uczciwy i nie chce nas wprowadzić w błąd ? stara się więc, żebyśmy mu NIE UWIERZYLI. Kłamie nie po to, żeby oszukać, tylko próbuje nam dać do zrozumienia, że powinniśmy spytać kogoś innego.
Dlatego właśnie zawsze, gdy wskazywałem na niedorzeczność ich odpowiedzi, przytakiwali z uśmiechem, mówiąc: Naturalnie. Czyli innymi słowy: No właśnie, senior, skoro to, co mówię jest niedorzeczne, to znaczy, że powinieneś zapytać jeszcze kogoś, bo ja po prostu nie wiem.
***
Ale kogo tu pytać i jak rozpoznać, która informacja jest prawdziwa, a która tylko... grzecznościowa? Mam na to pewien sposób ? coś w rodzaju gry psychologicznej:
Poszukuję zakochanych par, które wyszły sobie na randkę i się właśnie namiętnie całują (Na ulicach Ameryki Łacińskiej jest to zachowanie normalne i dość powszechne. Przy czym słowo "całują" należy traktować jedynie jako przybliżenie, bo oni to robią głównie za pomocą rąk zanurzonych pod ubraniem partnerki). Podchodzę do takiej pary i jej bezczelnie przerywam:
? Perdon. Przepraszam uprzejmie! Halo!!! ? czasami trzeba ich szturchnąć, inaczej nie zwracają uwagi. ? Czy mogliby mi państwo łaskawie powiedzieć, gdzie jest... itd. ? pytam grzecznie, a oni zawsze udzielają prawdziwej odpowiedzi. Gwarantuję. Testowałem setki razy!
Dlaczego akurat zakochani nie kłamią?
Pewnie dlatego, że jedno pragnie drugiemu zaimponować. Żadne nie chce wyjść na durnia, który nie wie, gdzie jest dworzec, albo która godzina. Popisują się więc przed sobą, a przy okazji udzielają prawdziwych informacji.
Ponadto robią to krótko i węzłowato, bo oboje chcą jak najszybciej powrócić do tego, co im właśnie przerwałem.
Wojciech Cejrowski
www.ccc.art.pl

Wyświetlony 3630 razy
Więcej w tej kategorii: « Sprawdzam! Afrykańskie obrazki »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.