wtorek, 03 sierpień 2010 08:14

Przepowiednie borowego dziada

Napisał

W filmie Konopielka jest scena, w której wędrowny dziad, grany przez Franciszka Pieczkę, zachodzi do zagubionej pośród bagien wioski, aby przepowiedzieć jej mieszkańcom, że za sprawą postępu ogarniającego cały świat już wkrótce nic już nie będzie tak, jak dawniej, tylko na odwrót. Krowy będą się źrebiły -powiada- a konie cieliły. Chłop z chłopem spać będzie, a baba z babą. Wilki latać będą, a bociany pływać. Słońce wzejdzie na zachodzie, a zajdzie na wschodzie. W innej scenie jeden z mieszkańców wioski, zaraz po tym, jak partyjny aparatczyk stwierdził, że jej mieszkańcy są zacofani, pyta: a to dobrze, czy źle? Słuszne pytanie.

Tak się, niestety, na świecie dzieje, że dziadowskie przepowiednie się sprawdzają. Wystarczy gazetę otworzyć, włączyć radio albo telewizor, wystarczy z domu wyjść, żeby się przekonać, jak bardzo niezacofani dziś jesteśmy. Oczywiście, wiele pozostało do zrobienia, ale to tylko kwestia czasu i dobrych chęci. A chętnych do walki nie brakuje. Jest tak, jak w starej piosence: Miliony rąk, tysiące rąk, a serce bije jedno. Mózg zapewne też jeden i jedna myśl w nim się miota: zmiany, zmiany, zmiany... I nadzieja, że czas nadejdzie, kiedy nie tylko "chłop z chłopem", ale i pies z kotem ? a kto wie ? może i świnia z osłem...

Na razie nie mamy okazji oglądać takich cudów, ale trudno zaprzeczyć, że "nowe idzie". Oto, na przykład, zupełnie niedawno zaczęto debatować nad tym, czy złapani i osadzeni w więzieniach terroryści nie są czasem traktowani zbyt brutalnie. Uczone i wrażliwe gremia ogłosiły, że świecenia lampą w oczy w celu uzyskania informacji, który samolot zostanie porwany, jest nieludzkie, że budzenie w środku nocy, aby zapytać, w którym wieżowcu jest bomba, to pogwałcenie podstawowych praw człowieka. Mamy tu do czynienia z brutalnymi torturami, które, jak wiadomo, zostały surowo potępione przez wszystkie międzynarodowe organizacje, poczynając od ONZ a na Al-Kaidzie kończąc. Kiedyś, dawno, dawno temu, łamano kołem, zakładano hiszpańskie buty albo zamykano w żelaznej dziewicy, ale dziś nastała epoka dialogu i jeśli chcemy bronić naszych racji, to możemy to czynić jedynie w ramach pokojowej debaty. Zastraszanie i przyduszanie nie wchodzi w grę. Zamiast koła ? cola dla spragnionych, jeśli buty, to koniecznie markowe, żeby czasem nie obcierały, a dziewica nie ma być żelazna, lecz żywa. No i do tego, oczywiście, cela z klimatyzacją, siłownia oraz basen, dieta bogata w witaminy i błonnik, plazma na ścianie i darmowy dostęp do sieci. Amnesty International już tego dopilnuje.
Postęp przy tym ma swoją cenę. Jak ktoś nie zna zasad savoir-vivre, to musi się liczyć z tym, że fachowcy od obyczajów okrzykną go faszystą albo innym ponurakiem. W takiej choćby Francji, uchodzącej za kolebkę cywilizacji śmierdzących serów, najlepsi synowie przykładnych arabskich i murzyńskich ojców wymyślili sobie nową zabawę: palą samochody, demolują wystawy sklepowe i atakują przechodniów. Lektura opiniotwórczej prasy utwierdza w przekonaniu, że skoro tak robią, to mają dobrze uzasadnione powody. Młodość, jak wiemy, musi się wyszumieć, a skoro ten szum nam przeszkadza, to może z tą młodością należałoby porozmawiać, stworzyć jakiś kolejny rządowy program wspierania nastolatków, którym podskakuje adrenalina, a może nawet podziękować. Ostatecznie ich działania zwiększyły popyt na nowe samochody, przyniosły zyski hutom szkła, lekarzom i agentom ubezpieczeniowym. Zresztą istnieje nadzieja, że niejeden właściciel spalonego samochodu zastanowi się nad tym, czy zamiast zatruwać środowisko naturalne nie lepiej byłoby kupić sobie rowerek, który nie wybucha po podpaleniu.
Niestety, w tym akurat wypadku szanse na dialog zostały zaprzepaszczone. Francuski minister Nicolas Sarkozy wykazał się brakiem smaku i nazwał wzburzoną młodzież "hołotą". Zareagowali na to natychmiast dziennikarze i niektórzy politycy, potępiając ten haniebny czyn, a przy okazji skrzętnie ukrywając fakt, że arabska młódź wrzeszczała do ministra: Sarkozy, sale juif!, czyli, "Sarkozy, ty brudny Żydzie!". No ale cóż zrobić. To przecież nie ich wina. Sam ich sprowokował.
Ludzkość idzie zatem do przodu, a jak już do tego przodu dojdzie, nic nie będzie takie jak dawniej. Jak na razie zmieniamy stosunek do terrorystów i bandytów na bardziej afirmatywny, jak to się ładnie mówi, zmieniamy również znaczenie niektórych słów, żeby jakoś sobie radzić w tej nowej, lepszej rzeczywistości. Kiedyś, na przykład, było takie hasło "zwycięzca bierze wszystko", teraz zaś mamy jego nową, postępową wersję "zwycięzca wszystko oddaje". Autorami tego nowatorskiego rozwiązania okazali się liderzy Platformy Obywatelskiej, którzy w trakcie rozmów koalicyjnych z Prawem i Sprawiedliwością zaproponowali, aby PiS, jako zwycięzca wyborów, oddał im większość stanowisk w rządzie, bo tak będzie sprawiedliwie. Mamy więc do czynienia z nową, równie "liberalną", jak cała PO, definicją sprawiedliwości, przy której blaknie stara lewicowa "sprawiedliwość społeczna". Odtąd, jeśli ktoś wygra milion w totolotka, to przynajmniej pół miliona musi rozdzielić między tych, którzy przegrali, bo tak będzie sprawiedliwie. I na dodatek musi ich wszystkich przeprosić za to, że wygrał, oraz obiecać, że się to więcej nie powtórzy, a jeśli nawet, to wtedy już odda wszystko.
Rozwiązanie, jak widać, bardzo nowoczesne i kompromisowe w duchu. Niestety, PiS ? jak można było się zresztą spodziewać ? zachował się reakcyjnie i zamiast dzielić się sprawiedliwie, bezdusznie trwał przy starej zasadzie "zwycięzca rozdaje karty". Urażona Platforma wycofała się więc do postępowej opozycji, gdzie bronić będzie liberalnych ideałów przy współudziale sprawiedliwego społecznie SLD. Cóż, nowatorskie rozwiązania jakoś nie chcą rozkwitać na polskim gruncie. Ale nie ma się co martwić. Kopernika też z początku nikt nie doceniał.
(?)
Damian Leszczyński



 

Wyświetlony 4627 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.