wtorek, 03 sierpień 2010 13:52

Upadłe państwo

Napisane przez

Z prac sejmowych komisji - ds. afery Rywina, prywatyzacji PZU i PKN Orlen, wyłania się ponury obraz III Rzeczypospolitej: demokracji zdegenerowanej w rekordowo krótkim czasie. Prace komisji unaoczniły Polakom rzeczywistą antynomię dwóch grup społecznych: obywateli i żerujących na ich wyzysku grup trzymających władzę. Czy tzw. IV RP będzie lepsza?

Gdy pod koniec września zeszłego roku Sejm przyjął raport posła Prawa i Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, wieńczący pracę komisji ds. afery Rywina, obciążające zarzuty zawarte w dokumencie Leszek Miller raczył nazwać "goebbelsowskim kłamstwem". Obyci z pełnym cynizmu tonem byłego premiera obywatele zdali sobie sprawę, że polityka sięgnęła dna, a osoby publiczne nie cofną się przed żadną niegodziwością. Kilka tygodni później pracowała już kolejna sejmowa komisja, ds. Orlenu, a od nowego roku ? komisja ds. prywatyzacji PZU. Gdy politycy regulują gospodarkę, komisje ds. afer powinny w zasadzie pracować bez ustanku.

Degeneracja demokracji
Ustrój demokratyczny był poddawany ostrej krytyce, począwszy od czasów rozkwitu kultury hellenistycznej. Dwaj najznamienitsi przedstawiciele starożytnego okresu w filozofii polityki: Platon i Arystoteles, nie szczędzili gorzkich słów pod adresem rządów ludu. U Platona teoria państwa to systematyczna degeneracja władzy. Demokracja stanowi następstwo upadku oligarchii ? rządów uprzywilejowanych bogaczy. Jednakże i demokracja skutkuje rozpadem rządów, gdy ogarnięty "szałem wolności" lud doprowadza do anarchizacji całej polis. Również u Arystotelesa demokracja należy do systemów wadliwych. Największą wadą, według filozofa, była pokusa doraźnego działania dla własnych korzyści przez rządzących, przedkładających interes własny nad interes państwa, w efekcie, nie będących w stanie prowadzić długofalowej polityki.
Jak trafne są analizy starożytnych filozofów, widać po dziś dzień. Wygrać wybory, dostać się do układu, wyeksploatować zajmowane stanowisko do cna ? oto strategia współczesnego "męża stanu". Obserwator największych polskich afer nie ma złudzeń, że w polityce nie zostało nic z misji. O skuteczności działania osób publicznych nie świadczy jakość rządów i poparcie społeczne, lecz cwana umiejętność ukrycia nielegalnych dochodów w oświadczeniu majątkowym.
Następczyni PRL-u zagwarantowała postkomunistom sukcesję władzy. Dawni aparatczycy uwłaszczyli się na państwowym majątku i okopali się na kluczowych pozycjach w państwie. Sukces w III Rzeczypospolitej nie zależał od osobistych talentów, oryginalnego pomysłu na biznes, wykształcenia czy wytężonej pracy. Był raczej efektem uczestnictwa w interesach grupy polityków, powiązanych z nimi biznesmenów i całych branż gospodarki.
Sprawozdania z prac komisji śledczych szokują nawet największych entuzjastów odrodzonej demokracji. Oto najważniejsze osoby w państwie: prezydent premier, szef służb specjalnych, czy prezes publicznej telewizji sprzeniewierzając się swoim konstytucyjnym obowiązkom, skrupulatnie wypełniają zobowiązania towarzyskie. Czyżby bliski kontekst "państwa" i "towarzystwa" nie był przypadkowy?
Domniemana grupa trzymająca władzę: premier Miller, Aleksandra Jakubowska, Włodzimierz Czarzasty, Robert Kwiatkowski, prezydent Kwaśniewski, były minister sprawiedliwości Grzegorz Kurczuk, szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Andrzej Barcikowski, wspólnymi siłami forsowała przepisy utrzymujące przywileje określonej opcji politycznej. Jeszcze bardziej przerażający obraz wyłania się z prac komisji sejmowej ds. Orlenu. Według Romana Giertycha, który jako pierwszy zaprezentował tezy swojego raportu, jeden z największych biznesmenów w Polsce Jan Kulczyk, znów prezydent Aleksander Kwaśniewski, znów premier Leszek Miller i lobbysta Marek Dochnal dążyli do sprzedaży Rafinerii Gdańskiej i PKN Orlen na rzecz udziałowców rosyjskich. Jakkolwiek udział osób prywatnych w tym przedsięwzięciu dziwić nie musi, zaangażowanie prezydenta i premiera w działania na rzecz obcego mocarstwa, przy prawdopodobnym współdziałaniu zagranicznych służb specjalnych, jest więcej niż bulwersujące.
Sprzedaż strategicznego sektora paliwowego Rosji, przy i tak niemal pełnym uzależnieniu Polskiej gospodarki od dostaw ropy i gazu z tego kraju, mogła mieć tragiczne w skutkach konsekwencje polityczne i ekonomiczne, gdyby... pośrednicy nie pokłócili się o podział prowizji z zaplanowanej transakcji.
Na naszych oczach dokonała się zadziwiająca transformacja funkcji prezydenta i premiera, którzy z konstytucyjnych obrońców Rzeczypospolitej stali się politycznymi gwarantami intratnego kontraktu. W gruzach legły także inne mechanizmy demokracji. Rachunek ekonomiczny został ponownie zastąpiony centralnym planowaniem, a lobbing ? miast przekonywania za pomocą argumentów ? stał się synonimem łapówkarstwa, łapówkarstwa w majestacie prawa.
Ba, obywatele mogli się nawet dowiedzieć, że załatwienie konkretnej ustawy czy prowizja za sprzedaż strategicznego przedsiębiorstwa kosztuje dużo więcej niż główna wygrana w totolotka. Myśl polityczna św. Augustyna określała państwo ziemskie ? civitas terrena jako państwo szatana ? siedlisko grzechu, zła i nienawiści. Na polską demokrację doprawdy trudno spojrzeć życzliwym okiem.

Między górą a dołem
Podczas gdy Karol Marks przekonywał, że historia dziejów to nieustanna walka klas, opierająca się na wyzysku robotników przez kapitalistów, okazało się, że źródło wyzysku leży po stronie sprawujących władzę, a wyzyskiwanymi są szarzy obywatele nie będący beneficjantami systemu władzy. Hans-Hermann Hoppe w obrazoburczej książce: Demokracja: Bóg, który upadł, porównał polityków do nieuczciwych najemców domu, którzy nie traktując nieruchomości jak własnej, maksymalizują swoje korzyści podczas kilkuletniej kadencji, a na odchodne wymontują nawet klamki.
Sukcesja władzy na rzecz postkomunistów spowodowała kuriozalne dostosowanie sowieckich nawyków do zachodnioeuropejskich standardów. Uzależnienie gospodarki od decyzji politycznych promuje państwowy interwencjonizm gdzie się tylko da. Zamkniemy dostęp konkurencji do rynku w zamian za sponsorowanie kampanii wyborczej. Jeśli we władzach zasiądą nasi ludzie, zyskacie dostęp do państwowych kontraktów. Zjawisko ochrzczono mianem kapitalizmu politycznego, choć z kapitalizmem ma tyle wspólnego, co gospodarka Białorusi czy Kuby. Sejmowe komisje śledcze pokazały przykłady wulgarnej korupcji wprost, bez zaowalowanych subtelności.
Dziś państwo jest jak rak, który rozrasta się w sposób niekontrolowany, niszcząc zdrową tkankę społeczeństwa. Od państwa, jak od narkotyku, jest uzależniona coraz większa rzesza obywateli. To co wygląda atrakcyjnie w telewizji, błysku fleszów i na stołecznych salonach, jest codziennością polskiej prowincji. Pseudodziennikarze produkujący propagandowe materiały na zlecenie samorządowców, gangsterzy i sędziowie przy wódce uzgadniający razem wyroki, radni, których firmy budowlane remontują państwowe szkoły i drogi, to obrazek dobrze znany mieszkańcowi każdego polskiego miasta.
Nowa walka klas ustawiła naprzeciw siebie dwie grupy społeczeństwa. Pierwszym jest dobrze, wzbogacili się dzięki pozycji i układom, boją się utraty pracy w urzędzie, zasiłku czy renty. Drudzy zaś nie wierzą w mit, że "pierwszy milion trzeba ukraść" lub borykają się z bolesną plagą bezrobocia. Bezrobocia, które nie jest wynikiem "dzikiego kapitalizmu", bo to socjalizm jest dziki i prymitywny. Bezrobocia, które jest efektem polityki państwa, a przede wszystkim nadmiernych regulacji i kosztów na rynku pracy.
Polska czeka na polityków o wysokich kwalifikacjach moralnych, po których można spodziewać się, że będą szkodzili jak najmniej. Jest to zgodne z postulatami etyka Adama Smitha, który twierdził, że najlepszy podatek, to ten, który nie został pobrany, natomiast jedynym wyróżnikiem cechującym dobrego polityka jest moralność, reszta bowiem należy do jego doradców.
(?)
Tomasz Teluk

 
Wyświetlony 5150 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.