piątek, 20 sierpień 2010 11:43

O co chodzi ekologom?

Napisane przez

Zapewne każdemu z nas zależy, aby oddychać świeżym powietrzem, pić czystą wodę i spożywać bezpieczne jedzenie. Współczesne ruchy ekologiczne już dawno przekroczyły barierę oddzielającą troskę o środowisko naturalne od fanatyzmu. Fakty wskazują na to, że pod maską ekologii ukrywają się radykalni socjaliści.

 

W numerze 43/44wprowadziłem czytelników "Opcji" do tematyki związanej z ustaleniami Protokołu z Kioto, dokumentu beztrosko przyjętego przez kraje Unii Europejskiej w tym Polskę. Ustalenia deklaracji, jeśli rzeczywiście wejdą w życie, mogą okazać się druzgocące dla rodzimej gospodarki, powodując zmniejszenie się konkurencyjności przedsiębiorstw, wzrost kosztów funkcjonowania biznesu a nawet utratę tysięcy miejsc pracy i redukcję dochodów wielu rodzin.

Kto za tym stoi?
W niniejszym tekście chciałbym zastanowić się nad motywacjami tych, którzy domagają się coraz większych podatków ekologicznych i bez ogródek deklarują, że zależy im na zniszczeniu cywilizacji przemysłowej. W zakończeniu spróbuję rozważyć rynkową alternatywę dla Protokołu z Kioto, która gdzieś nieśmiało rysuje się na horyzoncie po ostatnim szczycie G8.
Wielu autorów w Polsce zdemaskowało ruch ekologiczny, jako radykalnie marksistowski, wrogi rodzinie, tradycyjnym wartościom, kapitalizmowi i człowiekowi. U podstaw największych kłamstw ekowojowników leży ekofilozoficzna nienawiść do współczesnej cywilizacji i całej ludzkości ? pisze prof. Bronisław Mastalerz w genialnej książce Ekologiczne kłamstwa ekowojowników.
Mastalerz cytuje guru współczesnych ekologów, multimilionera Maurice'a Stronga, który na pamiętnym Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro stwierdził: Człowiek jest gatunkiem wyrwanym spod kontroli. Czyż jedyną nadzieją naszej planety nie jest załamanie cywilizacji przemysłowej? Czy nie jest naszym obowiązkiem spowodowanie takiego załamania? Czytelnikom, którym powyższe stwierdzenia wydają się szokujące, odradzam dalszą lekturę mojego tekstu.
Aktywiści organizacji Earth First! nie pozostawiają złudzeń Myślę, że nie uwolnimy świata od zagrożeń ekologicznych, dopóki nie obalimy kapitalizmu ? mówi jedna z aktywistek. Jednak szczyt ekologicznej głupoty pobił nie kto inny, jak wiceprezydent Al Gore, który w bestsellerze Ziemia na szali porównał człowieka do raka, którego należy tępić! Wyznawcy głębokiej ekologii uważają, że człowiek jest zarazkiem, rodzajem wirusa powodującego choroby naszej planety zagrażające jej życiowym funkcjom. Przypisują oni człowiekowi rolę GLOBALNEGO NOWOTWORU (podkreślenie autora), który rozrasta się w sposób niekontrolowany i na swoje potrzeby jak nowotwór, zabiera zasoby potrzebne planecie dla jej zdrowia ? cytuje Gore'a prof. Mastalerz.
Skoro człowiek jest nowotworem, nic dziwnego, że ekolodzy przyklaskują cywilizacji śmierci, propagującej aborcję czy eutanazję. Im mniej ludzi, tym lepiej dla "matki natury". Dlatego obrońcy środowiska walczą o życie komarów, aby nie zabijać ich DDT, i zapewne uśmiechają się, gdy słyszą o milionach mieszkańców Afryki umierających rokrocznie na malarię. Oto fundament współczesnego ekosocjalizmu ? ziemia ponad wszystko! Najlepiej bezludna.

Histeria globalnego ocieplenia
Ekolodzy nie ustają we wmawianiu opinii publicznej, jak szkodliwą rolę wobec natury odgrywa globalny nowotwór, czyli człowiek. Lewacy obwiniają za każdą katastrofę naturalną, a społeczeństwo przyjmuje wszystko jak leci, przylepione nosem do telewizora z prognozą pogody. Trzęsienia ziemi, tsunami, sztormy, powodzie, pożary ? to wszystko kara za zbrodniczą działalność człowieka. Czy rzeczywiście?
Ostatnim dogmatem, lansowanym na lewo i prawo, jest wydumany problem globalnego ocieplenia, czyli rzekomego wzrostu temperatury na świecie wskutek rozwoju przemysłu. Warto zauważyć, że jeszcze w latach 60. naukowcy na państwowym garnuszku zastanawiali się nad groźbą globalnego oziębienia. Niemniej globalne ocieplenie działa współcześnie jako straszak na obywateli i pretekst do niszczenia cywilizacji przemysłowej.
Meteorologowie twierdzą, że temperatura na Ziemi ma charakter zmienny. Nie są też przekonani, że za obecne ocieplenie odpowiada wzrost emisji tzw. gazów cieplarnianych. Ale nie oszukujmy się, przecież w tym wszystkim nie chodzi o PRAWDĘ, chodzi przecież o zniszczenie cywilizacji, nałożenie dodatkowych podatków ekologicznych na firmy i doprowadzenie do ogólnoludzkiej katastrofy.
Cieplarnianą propagandę koordynuje Międzynarodowa Komisja do Spraw Zmian Klimatu (IPCC), dysponująca miliardowym budżetem, opłacanym naturalnie z kieszeni podatnika. Propagandzistom wtórują politycy i dziennikarze. Szczyt Ziemi w Rio w 1992 r. spowodował erupcję ekologicznej histerii.
(?)
Tomasz Teluk

 

Wyświetlony 3190 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.