piątek, 20 sierpień 2010 11:44

Atak późnej nowoczesności na historię

Napisane przez

Stwierdzenie Henry'ego Forda, że historia to brednie, zostało wykorzystane w bardzo negatywnym sensie w Nowym wspaniałym świecie Aldousa Huxleya. Oznacza tam, że człowiek powinien odrzucić wszelkie odniesienia do przeszłości i w ogóle zrezygnować z określania siebie poprzez historię i tradycję. Sam Henry Ford miał, być może, na myśli (gdyby ktoś chciał jego wypowiedź potraktować wyrozumiale) oficjalną czy narzuconą wersję historii – jak określają ją czasem postępowi i liberalni intelektualiści. Wielu myślicieli konserwatywnych wskazywało, że to, co uważa się obecnie za historię, jest ciągle zmieniającym się strumieniem narracji, bez przerwy na nowo formowanym tak, by pasował do tych celów, które aparat menedżersko-terapeutyczny uważa w danej chwili za najważniejsze.

W jednym z odcinków "Archiwum X" znalazła się wypowiedź pewnego Indianina, w której stwierdził: nauczyliśmy się ufać pamięci, nie historii. Dotyczy to  także osób o środkowoeuropejskich korzeniach, które o wiele więcej obiektywnej prawdy na temat II wojny światowej (np. o nazistowskich zbrodniach wobec krajów słowiańskich i ich mieszkańców) czy sowieckiego komunizmu (np. o terrorze głodowym na Ukrainie, masakrze w Katyniu, masowych i ludobójczych deportacjach na Syberię) mogły dowiedzieć się we własnych rodzinach, niż z powszechnie dostępnych książek anglojęzycznych. Trudno w tym kontekście oprzeć się konkluzji, że, parafrazując Georga Orwella, potęga jest prawdą. Nawet w 2003 roku nagroda Pulitzera dla Waltera Duranta z 1933 roku, którą otrzymał za swoje reportaże ze Związku Radzieckiego (odmalowywał w nich reżim w bardzo pozytywnym świetle, w czasie gdy dokonywał on zbrodni na milionach osób) nie została anulowana.

Do najbardziej znanych przykładów tego rodzaju wynaturzeń należy ciepły stosunek wobec Sowietów, jaki przeważał w amerykańskich kręgach liberalnych. Dotyczy to szczególnie okresu po zakończeniu II wojny światowej. Częścią "wkładu na rzecz propagandy antyfaszystowskiej" było nie tylko oczekiwanie uznania, że sojusz ze Stalinem jest złem koniecznym, ale domaganie się, by konsekwentnie chwalić go jako "pozytywne dobro". Samo przypomnienie o stalinowskich zbrodniach narażało jego autora na oskarżenie o "oszczerstwa wobec sojusznika i osłabianie wysiłku wojennego". Amerykańscy liberałowie nie byli w stanie uwierzyć w to, co uznawali za złośliwe oskarżenia ze strony Polaków i innych Europejczyków ze wschodniej części starego kontynentu wobec "wujka Joe". Okres bezpośrednio po 1945 roku był więc dla wielu Amerykanów przepojony niezwykle ciepłymi i słodkimi wyobrażeniami Stalina i Związku Sowieckiego.
Wizerunek Ameryki we własnych oczach był w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku na ogół bardzo pozytywny. Ameryka dopiero co wygrała wojnę, aby zapewnić światu bezpieczeństwo dla demokracji. Natomiast amerykańskie społeczeństwo postrzegane było jako raj pełen wolności, postępu i dynamicznej ekonomii, w którym już niedługo miano uporać się z wszystkimi problemami, jakie jeszcze gdzieniegdzie pozostały. Jednakże lata 50., choć konserwatywne pod względem społecznym, w dziedzinie intelektualnej odznaczały się niemal niekwestionowaną supremacją liberalizmu w ramach "liberalnej demokracji". Był to okres akademickiej wiary w pozytywistyczny, materialistyczny consensus oraz "naukę społeczną".
Tymczasem, począwszy od lat 60., okres ten został poddany reinterpretacji przez zradykalizowanych liberałów i zaczął być przedstawiany jako dekada dominacji skrajnego konserwatyzmu oraz nieustającego maccartyzmu. W encyklopedii science fiction autorstwa Clute i Nichollsa można nawet znaleźć następujące rozwinięcie hasła: paranoja: był to okres zimnej wojny, kiedy propaganda niemal codziennie przekonywała obywateli amerykańskich, że istnieje spisek komunistów i homoseksualistów mający na celu zniszczenie "amerykańskiego stylu życia", był to czas przesłuchań McCarthy'ego, odrodzenia religijnego w duchu Ewangelii prowadzonego przez Billy Grahama, "paranoia was in the air" (paranoja wisiała w powietrzu) ? str. 910. Zupełnie sztuczne dopisanie w tym miejscu homoseksualizmu jest prawdopodobnie ukłonem w stronę ruchu homoseksualistów z lat 1990, którzy w ten sposób dodali kolejny rys do obowiązującego obrazu lat 1950. Sowiety miały więc stalinizm, a Ameryka maccartyzm. Takie publikacje tylko umacniają wydające się obecnie przeważać wyobrażenie o Ameryce lat 1950., zwanej ironicznie Ameriką (przezwisko Ameryki pisane z niemiecka, które w zamierzeniu ultralewicowych radykałów umacnia obraz Ameryki jako tworu skrajnie prawicowego!).
Wyklinanie takich okresów stosunkowo niedawnej przeszłości, jak tak zwany Wielki Kryzys, epoka wiktoriańska, a szczególnie lata 50., może być traktowane jako jeden ze znaczących elementów kontroli populacji przez lewicowych liberałów w czasach dzisiejszych. Jest, na przykład, bardzo niewiele współczesnych filmów, które pozwalają sobie na portretowanie przeszłości choćby częściowo w pozytywnym świetle. Jeżeli już taki obraz się pojawi, wtedy rozpętuje się wokół niego burza. Tak jak miało to miejsce w przypadku Dumy i uprzedzenia, Emmy czy Rozważnej i romantycznej. Zgodnie z tym, co pisał George Orwell, przeszłość powinna być przedstawiana jako bez wyjątku ponury koszmar, w celu utrzymania mieszkańców Pasa Startowego Jeden w poczuciu wdzięczności za swoją egzystencję, bez względu na to jak bardzo byłaby nędzna. Jednak społeczeństwo dzisiejsze pod niektórymi względami bardziej przypomina materialistyczną utopię z huxleyowskiego Nowego Wspaniałego Świata, z jej przekonaniem, że ludzkie potrzeby mają przede wszystkim charakter materialny. Dlatego aby wytłumaczyć, na przykład, widoczny gołym okiem wzrost przestępczości kryminalnej i erozję społeczeństwa, lewicowi liberałowie odpowiadają z rozbrajająca prostotą, że zjawiska te istniały w takiej lub innej formie w dawnych społeczeństwach, ale były obłudnie skrywane. Lewicowy liberał wierzy, że biały mężczyzna mógł po prostu zabić czarnego lub zgwałcić dowolną ilość kobiet, ot tak, na ulicy, bez obawy jakiejkolwiek kary.
(?)
Marek Węgierski
Wyświetlony 4621 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.