Wydrukuj tę stronę
poniedziałek, 30 sierpień 2010 09:17

Historia pewnej pasji Kilka uwag o związkach bretońskiego departamentu Côtes d'Armor z Polską

Napisane przez

Bretania, jeden z najpiękniejszych i największych regionów turystycznych Francji, z wielką ilością niezwykle cennych zabytków, poczynając od prehistorycznych dolmenów1 i menhirów2, poprzez słynne w całym świecie kalwarie, aż po niezliczone zabytkowe kapliczki, zamki, dwory, fermy obronne oraz średniowieczne miasteczka, mało jest znana polskiemu czytelnikowi.

 

W Encyklopedii Popularnej PWN odnajdujemy następujące hasło:
Bretania, kraina historyczna w północno-zachodniej Francji, na Półwyspie Bretońskim, główne miasta: Rennes, Brest. Rzymska Armorica, później nominalnie pod zwierzchnictwem Merowingów i Karolingów; od 1213 r. w posiadaniu bocznej linii Kapetyngów jako jedno z lenn Korony Francuskiej; od 1297 r. Księstwo; 1532 włączona przez Franciszka I do Korony Francuskiej; w czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej teren powstań rojalistycznych (szuani).
Tradycyjnie już przeciwstawia się Bretanię śródlądową, nazywaną w języku bretońskim Argoat, wybrzeżu ? zwanemu Arvor. Argoat znaczy "kraj w sąsiedztwie lasu", co dzisiaj już nie odpowiada rzeczywistości, bo z wielkiej puszczy Broceliande, pokrywającej ówcześnie całą Bretanię śródlądową i rozsławioną opowieściami "Okrągłego stołu", zostały tylko resztki lasu, rozproszone pomiędzy uprawami. Arvor natomiast znaczy "kraj w sąsiedztwie morza".
Półwysep Bretoński jest skalistym lądem wcinającym się ostro w Ocean Atlantycki, który podmywa i szarpie jego urwiste stoki. Ziemia ta należy do najstarszych w Europie, gdyż jej wynurzenie przypada na trzeci okres paleozoiku, czyli ponad czterysta milionów lat temu. Historia tej krainy jest pełna tajemniczości, legend, niezwykłego bogactwa i malowniczości. Przedstawienie jej nawet w wielkim skrócie przerasta jednak ramy niniejszego tekstu. Ciekawostką jest jednak to, że ta tak mało znana nam ziemia, chciałoby się powiedzieć "ziemia z końca świata", ma w swojej historii epizody związane z Polską. Ograniczymy się zatem do ukazania więzów łączących jeden z czterech departamentów bretońskich z naszym krajem. W tym celu cofniemy się do XVIII wieku.
Stolicą departamentu Côtes d'Armor, który do lat dziewięćdziesiątych XX wieku nosił nazwę Côtes du Nord, jest Saint-Brieuc, ładne miasto, liczące około 60 000 mieszkańców. I to tam właśnie, przechodząc koło Pałacu Sprawiedliwości, możemy zauważyć tablicę z następującym przedziwnym napisem:
Hrabiemu Plélo pułkownikowi i ambasadorowi zaszczytnie poległemu w Gdańsku, w walce o niepodległość Polski, w maju 1734 roku, w wieku 32 lat.
Tablica ta została umieszczona w 1936 roku na prośbę paryskiego stowarzyszenia "Przyjaciele Polski". Przedziwna historia. Kim był ów hrabia?
W celu rozwikłania zagadki należy udać się do archiwum departamentalnego w Saint-Brieuc, by tam, na miejscu przekonać się, że dokumentacja dotycząca hrabiego Plélo jest najstarszą spośród znajdujących się tam dokumentów mówiących o wzajemnych stosunkach polsko-bretońskich. Hrabia Ludwik de Brehant, gdyż to o nim mowa, urodził się 28 marca 1699 roku w znakomitej rodzinie bretońskiej, jako syn hrabiego Jana René Franciszka Almerika de Brehant i Katarzyny Franciszki Le Febvre de la Fallučre. Matka osierociła go, gdy miał zaledwie 14 lat.
Młodego Ludwika pociągała humanistyka. Poświęca się więc studiom literackim, starając się jednak równocześnie robić karierę wojskową. W 1717 roku jest już podporucznikiem żandarmerii flamandzkiej, a w 1723 pułkownikiem regimentu dragonów noszącym jego imię. Poślubia Luizę de la Vrilličre ? córkę markiza, doradcy królewskiego, ministra i sekretarza stanu. W 1729 roku rozpoczyna działalność dyplomatyczną i wyjeżdża wraz z żoną i córeczką na placówkę do Kopenhagi. Spokojne życie, które tu wiedzie na łonie rodziny, pozwala mu na kontynuowanie działalności literackiej. Dopiero śmierć Augusta II, elektora saskiego i króla Polski, burzy tę spokojną egzystencję. Panujący w tym czasie król francuski Ludwik XV pragnie bowiem osadzić na tronie polskim swojego teścia ? Stanisława Leszczyńskiego, który królował w Polsce już wcześniej, w latach 1704-1709. Spodziewając się jednak pewnych "zakłóceń" w przebiegu elekcji, Ludwik XV wysyła na wszelki wypadek na wody Bałtyku eskadrę dziewięciu okrętów wojennych. Stanisław Leszczyński zostaje wybrany i przybywa do Warszawy, ale tutaj spotyka się z naporem armii rosyjskiej, co powoduje, że ucieka w popłochu i chroni się w obwarowanym Gdańsku. Francja odmawia dalszej ochrony polskiego króla i eskadra zostaje odwołana. Ponieważ jednak Gdańsk broni się heroicznie, Ludwik XV wyraża w końcu zgodę, aby z pomocą Leszczyńskiemu pospieszył jeden korpus. Jego dowództwo obejmuje hrabia Plélo ? Ludwik de Brehant. I tu właśnie, "broniąc honoru ojczyzny", przyjdzie mu zginąć 27 maja 1734 roku. Szczątki jego spoczywają w kościele parafialnym w miejscowości Plélo, w departamencie Côtes d'Armor.
Przeglądając dokumentację w archiwum w Saint-Brieuc, natrafiamy na ślad "sprawy polskiej" z pierwszej połowy XIX wieku. Otóż podczas powstania listopadowego 1830 roku, pewien ksiądz bretoński ? Felicité Robert de Lamennais czyni wysiłki, by zwrócić uwagę swoich rodaków na tragiczny los Polski. W swojej gazecie codziennej "L'Avenir" nawołuje do udzielenia pomocy powstańcom, a gdy powstanie upada, pisze w liście z 9 maja 1933 roku do hrabiny Senfft: Wszystko, co wiem o Polsce, wszystko, czego dowiaduję się każdego dnia, doprowadziłoby mnie do bólu i wściekłości, gdyby wiara mnie nie wspomagała i gdybym nie wierzył w przyszłości w zemstę Boga, jak wierzę w Boga samego3.
Po listopadowej klęsce część oficerów i podoficerów przedostała się na Zachód. Zwykli żołnierze natomiast wcielani byli do armii rosyjskiej i wysyłani w głąb Rosji. Według danych ministerialnych z 1835 roku, Francja przyjęła u siebie około 5000 ludzi, z czego część trafiła do Bretanii. Władze zapewniły im pomoc aż do momentu otrzymania pracy, ale zmuszono ich do sporych ograniczeń. Mogli poruszać się wyłącznie w obrębie departamentu, i to za zgodą prefekta, a poza departamentem ? za zgodą samego ministra. W liście adresowanym do jednego ze swoich podwładnych prefekt przypomina m.in.:
Polacy mają prawo do ciepłych uczuć Francuzów. Zgotowaliśmy im serdeczne przyjęcie i z zadowoleniem widzimy dobrych obywateli traktujących ich jak równych sobie nieszczęśliwych braci. Będziemy jednak stali na straży przeciwko sprawcom niezgody i wichrzycielstwa szukającym pretekstów i chcącym znaleźć w każdym z tych uchodźców narzędzie do realizacji ich wywrotowych projektów4.
Podprefekt bretońskiego miasteczka Guingamp, uważa natomiast, że uchodźcy ci naturalnie podekscytowani i zgorzkniali z powodu nieszczęścia, jakie na nich spadło, mogliby być podniecani przez legitymistów lub republikanów. Mogą zatem powodować ryzyko zaburzenia porządku publicznego5.
Biorąc pod uwagę obawy podprefekta Guingamp, prefekt podejmuje decyzję o wysłaniu tam tylko pięciu polskich oficerów, zamiast planowanych wcześniej 10.
Jakie mają szanse ci ludzie na urządzenie się we Francji, jakie możliwości znalezienia pracy? Co mogą robić ci, którzy nie znają innego zawodu, jak zawód wojskowego? Trzeba pamiętać, że w znacznej większości są to ludzie z kręgów arystokratycznych lub burżuazji, przyzwyczajeni do życia na pewnym poziomie... W archiwum w Saint ?Brieuc zachowało się sporo różnych dokumentów świadczących o olbrzymich trudnościach, z jakimi musieli się oni borykać. Ci więc, którzy nie umieli więcej niż "posługiwanie się koniem i lancą", walczyli o to, aby móc kontynuować karierę wojskową. Francja, nasza druga ojczyzna, może zawsze liczyć na naszą wierność i oddanie ? pisze jeden z nich w liście skierowanym do prefekta. Jednakże cudzoziemscy oficerowie nie mogą być wcieleni do armii francuskiej. Większość z nich też nie włada na odpowiednim poziomie językiem francuskim. Zmuszeni są więc do zatrudniania się w charakterze pracowników fizycznych, np. przy budowie kanału w Breście lub przy konstrukcji tamy. Młodsi opuszczają departament i wyjeżdżają na studia lub chwytają się zawodów takich jak ślusarstwo czy zegarmistrzostwo. Są też tacy, którym udaje się ustabilizować swoją sytuację przez zawarcie małżeństwa.
(?)

______________
1 Dolmen ? sztuczna grota, zbudowana z ciężkich, płaskich głazów, postawionych sztorcem, dźwigających jedną lub więcej płyt kolosalnych rozmiarów. Dolmeny miały charakter pogrzebowy. Można przypuszczać, że dolmeny nie były prawdziwymi grobami, ale raczej składnicami kości lub cmentarnymi kaplicami, gdzie zmarli pozostawali tak długo, aż uznano, że dusza na dobre opuściła ciało ? pisze w swojej historii Bretanii Yann Brekilien (Histoire de la Bretagne, Edition France-Empire, 1993, s. 27.
2 Menhir ? po bretońsku znaczy "długi kamień" i służy do oznaczania zabytku megalitycznego: wielkiego, podłużnego głazu, postawionego pionowo, nazywanego również peulvan. Ten wzniesiony kamień przywołuje bardziej lub mniej wyraźnie, obraz ludzki. Jego antropomorficzny charakter jest często potwierdzony grawerunkami, które nosi na sobie... Można przypuszczać, że dla człowieka epoki megalitycznej, tak jak dla większości ludów archaicznych, od prymitywnych fetyszystów, aż do Egipcjan wielkiej epoki, dusza zmarłego ? jego Ka ? miała moc umieszczania się w przybytku przypominającym niewyraźną formę ludzką. Pobożnym obowiązkiem było zatem i zarazem mądrą przezornością, ponieważ błądzące dusze mogą być złośliwe, oddać do jej dyspozycji jakieś mieszkanie: figurynkę, stos kamieni, obiekt noszący jakiś napis, czy też postawiony kamień (Tamże; s. 28).
3 Orzeł i gronostaj. Bretania-Polska. Publikacja wykonana z ramach współpracy pomiędzy departamentem Côtes d'Armor a Województwem Olsztyńskim w 1993 r. s. 40.
4 Tamże, s. 40.
5 Tamże.
Ewa Kubasiewicz-Houée



 
Wyświetlony 3197 razy
Ewa Kubasiewicz-Houe

Najnowsze od Ewa Kubasiewicz-Houe

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.