poniedziałek, 30 sierpień 2010 09:18

Rosyjska duma

Napisane przez

Kremlowskie kuranty
Zegar rosyjskiej historii cofnął się przynajmniej o 60 lat. Polityczny kalendarz Rosji zatrzymał się na dacie 9 maja 1945 roku, wskazując na triumfalne zwycięstwo, które wyklucza jakikolwiek inny niż mocarstwowy i imperialny punkt widzenia, inne okoliczności i konsekwencje II wojny światowej. Zwycięstwo nad nazizmem, który kilka lat wcześniej był sowieckim sprzymierzeńcem, a rozpoczęcie wojny było wspólną, sowiecko-niemiecką decyzją, w propagandzie powojennego sukcesu łączyło się składnie z wyzwoleniem krajów Europy wschodniej. Wiemy zbyt dobrze, że w języku sowieckiej dialektyki wyzwolenie to zniewolenie. Takim wyzwoleniem było wprowadzenie totalitarnego systemu komunistycznego pod pozorem woli ludu i suwerenności krajów, wyniszczenie całych grup ludzkich, które na to się nie godziły, sowietyzacja społeczeństw i jednostek. Wyzwoleniem był stalinizm, a także wszystko po nim: Poznań i krwawa rozprawa z powstańczym Budapesztem w 1956 roku, najazd na Czechosłowację w 1968, lata 1970, 1981, ze stanem wojennym w Polsce. Tych dat nie ma w imperialnym kalendarzu Rosji, a jeśli są, to jako zupełnie inne wydarzenia, dalsze etapy "wyzwalania" Europy i sowieckiego pochodu na Zachód, jako niezbędna cena marszu w "świetlaną przyszłość", jako mimowolne i oczywiste ofiary na drodze wyzwalania całego człowieka.


Imperialny zegar stanął więc na dacie 1945 roku, odmierzając na całą przyszłość czas zwycięstwa, pokonania światowego wroga i uwiecznianie triumfu sowieckiego. Nic nie może zaćmić ani zmienić sensu tego zwycięstwa, jakby świat stanął w miejscu i nic więcej się nie zdarzyło. O tym bowiem, co się stanie i jak to należy rozumieć, decydują odtąd zwycięzcy, a ściślej zdobywcy, oni dyktują prawa i własną wersję historii, gdyby ktoś jeszcze pytał o przeszłość: nie sądzi się zwycięzców, zwycięski Stalin nie jest więc już tyranem i mordercą jak zły Hitler, pakt Ribbentrop-Mołotow jest obroną przed aliantami, przyszłymi sprzymierzeńcami, 17 września 1939 nie jest najazdem na Polskę, lecz wyzwoleniem Ukrainy i Białorusi, sprawcami mordu w Katyniu będą jeszcze przez kilkadziesiąt lat Niemcy, którzy pozostaną jedynymi winnymi tej wojny. Antyfaszyzm jest nadal tym samym, co niegdyś spoiwem systemu, podkreślając zasługi zwycięskiego komunizmu. W ten sposób zegar moskiewski zatrzymuje się na stalinizmie, jako najwyższym i wzorcowym systemie dla ostatnich dziejów Rosji. Stalin jest znów tym wielkim wodzem, na jakiego Rosja wciąż oczekuje. Dzięki zwycięstwu zrehabilitowane zostają wcześniejsze zbrodnie stalinizmu, z systemu komunistycznego zostaje zdjęte piętno zła, dzięki zwycięstwu może on rozpocząć nowy pochód w przyszłość i podbijać ludzkie umysły.
Historię ? jak się powiada ? piszą zwycięzcy, tak, by nie była to historia zbędnych ofiar, te są zawsze słuszne i konieczne, choć nie mają już głosu. Jeśli kremlowskie kuranty wydzwaniają i dziś, po 60 latach, takie zwycięstwo, niezmienione przez następstwa i skutki dla innych narodów, to wydzwaniają też zwycięstwo stalinizmu i najczarniejszej nocy rosyjskiej.

Reaktywacja mitu?
W obecnej strategii zwycięstwa politycy rosyjscy wykorzystali nową broń, przejętą zresztą, jak dawniej, z Zachodu, broń polityki historycznej, "polityki pamięci", przystosowując ją do swoich celów. Polega ona na wybiórczym preparowaniu przeszłości tak, by służyła do uzasadniania dzisiejszych racji, interesów i idei wobec własnych społeczeństw lub wobec innych krajów. Nie służy ona dociekaniu prawdy o przeszłości, lecz jest narzędziem politycznego wpływu i kształtowania ? ostatnio głównie medialnego i wirtualnego ? całych społeczeństw. Uzupełnia ją obecnie "polityka zwycięstwa" jako jednoznacznego, uproszczonego i podawanego do wierzenia schematu czy obrazu wojny, która ma odnowić lub odtworzyć mit Rosji jako imperialnego mocarstwa, jednej z potęg tego świata, zwłaszcza gdy ta potęga staje się nieoczywista, naruszona przez wewnętrzny rozpad i kolejne secesje. Polityka ta ważniejsza może jest dla wewnętrznego umocnienia samej Rosji niż dla zagranicy, która mimo inercji i ignorancji na temat dziejów wschodniej Europy, z trudem już przyjmie rosyjską mitologię. Ma ona uwiarygodnić obecną władzę i przydać jej nieco dawnej potęgi.
Wysiłki obecnych polityków rosyjskich zmierzają wyraźnie w stronę odbudowy czy przynajmniej odnowienia całej tradycji imperialnej Rosji i włączenia w nią także najbardziej wątpliwego okresu największego zła, jakim był system komunistyczny. Jest to próba włączenia komunizmu w tę ciągłość imperialna Rosji, nie jako systemu jej obcego, destrukcyjnego, wrogiego poprzedniej tradycji rosyjskiej, lecz przeciwnie, jako naturalna i oczywista jej kontynuacja, dalszy ciąg budowy światowego imperium, tego samego, które zaczął tworzyć jeszcze Iwan Groźny. Stalin jawi się tu jako spadkobierca pierwszego wielkiego cara, którego był zresztą wielkim zwolennikiem i naśladowcą, uczniem przewyższającym mistrza. Sam poskreślał, że Iwan zrobił tylko jeden błąd: nie zabił wszystkich bojarów rosyjskich.
Komunizm nie jest więc już tylko samym złem, lecz swoistym porządkiem i systemem budowy imperium i zdobywania światowej potęgi. Przemoc, zło, despotyzm tracą swą negatywną ostrość, nie są, jak łatwo wytłumaczyć, celem samym w sobie, są one tylko akcydentalnym przejawem albo i środkiem w drodze do wyższego celu, po prostu to nieuchronny i niezamierzony koszt pionierskiej budowy na skalę światową. Całe to zło zostaje usprawiedliwione i rozgrzeszone dzięki idei rosyjskiego imperium jako celu nadrzędnego i historycznego. Dokonuje się tu swoista, a przewrotna teodycea komunizmu, samorozgrzeszenia w imię wyższych, nadzwyczajnych ideałów.
W istocie odnawia się w ten sposób, nie wiem, czy w sposób zamierzony, patetyczna idea posłannictwa Rosji, która ma przewodzić światu i wskazywać mu drogę najwyższego rozwoju. Nie jest to tylko imperialne przywództwo, lecz i religijna misja wywodząca się, oczywiście z prawosławia i z zawartego w nim przesłania o kontynuacji tradycji bizantyjskiej jako jedynego prawowitego chrześcijaństwa. W dziejach Rosji państwo, usankcjonowana sakralnie władza carów i religijna misja łączą się w całość w idei "świętej Rusi", mającej zrealizować plany Bożej opatrzności na Ziemi.
(...)

Marek Klecel
Wyświetlony 3827 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.