poniedziałek, 30 sierpień 2010 10:04

Wolność

Napisane przez

Prezentowany artykuł został wyróżniony trzecią nagrodą w organizowanym przez Instytut Misesa Konkursie na esej pt. "Wolność, sprzymierzeniec czy hamulec rozwoju?".
W kolejnych numerach ukażą się prace nagrodzone drugą oraz pierwszą nagrodą.

Bycie wolnym jest podstawą bycia człowieka w ogóle. Wolność jest zawsze realizowana w stosunku do jednostki i rozpatrywana w oderwaniu od niej jest ułudą. To człowiek jest punktem odniesienia, dlatego pojmowanie wolności zawsze wiąże się z poglądami autora na naturę ludzką. Dla owych poglądów warto następnie szukać potwierdzenia w praktyce, zakładając, że ta nie jest ich źródłem.

 

Mam swój pogląd i źródło także i ja. Jest nim Bóg. Bóg, który jak stwierdził Thomas Jefferson wraz z życiem dał nam wolność. Stworzony na podobieństwo Boga człowiek nie jest odbiciem hobbesowskiego odizolowanego wilka. Jest niewątpliwie skłonny do grzechu ale nie grzech a właśnie podobieństwo do Boga jest podstawą jego stworzenia.
Boski dar wolności jest nieodłącznie związany z równością i odpowiedzialnością. Bóg stworzył nas równymi, ale równymi nie w sensie uzdolnień, lecz w tym, że w końcu każdy jest odpowiedzialny za swój własny los i osobiste dążenie do szczęścia1. Warto sięgnąć do przypowieści o talentach, by nie utożsamiać równości od Boga z równością zdolności, głównym postulatem współczesnych socjalistów. Bóg rozdziela talenty między trzech: pierwszemu 10, drugiemu 5, trzeciemu 1. Sens liczb wyjaśnia zdanie: "każdemu według jego zdolności", a więc nie po równo! Następnie obdarowani korzystają z darów. Każdy ma wolność wyboru, która nie zależy od liczby otrzymanych talentów. Ostatecznie, gdyby pierwszy swój zakopał a drugi swój ciągle pomnażał miałby więcej. Jednak obaj rozwijają swe zdolności i za ten trud zostają nagrodzeni. Do Królestwa Bożego też wchodzą obaj, nie tylko ten, który ma więcej, bo nagroda zależy nie od tego ile masz w ogóle, ale ile w odniesieniu do tego, co zostało ci dane. Adekwatnie do zdolności Bóg daje, ale też wymaga. A wolność jest wolnością decyzji, na ile wymagania spełnić. Bóg zostawia tę decyzję człowiekowi, bo go kocha. Nie ma bowiem miłości bez wolności.
Za decyzje należy ponosić odpowiedzialność. I tak prawdziwa wolność jest odpowiedzialna, co jest główną przyczyną, przez którą niektórzy rezygnują z bycia wolnym. Sami przyznajmy: o ileż łatwiej zakopać talent, niech leży spokojnie, niż pracować nad jego pomnożeniem! Ale nie podjęcie próby, trudnej, ale też próby na miarę danych nam możliwości, jest grzechem. Ten, który nie pracuje i nie rozwija się, nie może oglądać Boga.
Odpowiedzialność jednostki jest właśnie tym, co różni wolność od samowoli. Być odpowiedzialnym to szanować i uwzględniać w swych decyzjach, a w szczególności w analizie ich konsekwencji drugiego człowieka. Zatem wolność jest zawsze ograniczona. Naturalna, nieograniczona wolność oznacza ostatecznie władzę silniejszego2.
Warto zauważyć, że postulowana przez wielu definicja sprawiedliwości jako równości dochodów w rzeczywistości zwalnia od odpowiedzialności, gdyż przełamuje Boży związek między możliwościami a wynikami, a więc niszczy sens stawiania człowiekowi wymagań.
Odpowiedzialność są w stanie ponosić ludzie dojrzali. Bóg daje nam wolną wolę, czyli też wybór co z nią uczynimy. Dar wolności jest więc też dążeniem człowieka, wymaga pracy nad sobą, by nie bać się odpowiedzialności, którą wolność pociąga. Dla swej realizacji wolność wymaga "sprawności moralnej jednostki". I faktycznie argumenty Hume'a i Smitha na rzecz kapitalizmu były argumentami moralnymi3.
Potrzeba moralności wiąże się z grzeszną stroną natury ludzkiej. Ludzie grzeszą, ale grzech nie jest owocem przypadku. Człowiek zawsze działa kierowany pobudkami, namiętnościami, które są pochodną jego potrzeb. Niektóre z nich zamiast odpowiedzialności za własny los prowadzą do ucieczki od niego. Jest więc niezwykle ważne rozpoznać w sobie te namiętności i nie poddawać się bezwolnie tym, które są siłą destrukcyjną. Po co? Czy czynienie zła nie jest również wolnością? Możliwość wyboru zła wynika oczywiście z wolnej woli. Skutkiem zła na dłuższą metę jest jednak ubezwłasnowolnienie człowieka, uczynienie go niewolnikiem tych namiętności, które do zła prowadzą. Właśnie prowadzą, a nie same w sobie są złe. Dlatego w wyborze kluczową rolę ogrywa sumienie jako płaszczyzna, gdzie następuje wyraźne rozróżnienie tych pobudek.
Na gruncie czysto logicznym można zapytać czy w podobny sposób człowiek nie jest ubezwłasnowolniony przez dobro? Dotykamy tu bardzo delikatnej materii, połączonej z indywidualnymi, najbardziej elementarnymi przekonaniami. Wierzę, że potrzeby człowieka nie są złe, że nie mamy naturalnej potrzeby czynienia zła, sobie czy drugiemu człowiekowi. Fakt, że taka chęć u wielu występuje jest wynikiem niezaspokojenia podstawowych potrzeb (miłości? akceptacji?). W dobroci potrzeb, które są podstawą naszego człowieczeństwa uwidacznia się nasze podobieństwo do Boga, na które zostaliśmy stworzeni. Dobroć potrzeb nie oznacza jednak dobroci działania. Ta realizuje się w wyborze. Dobre działanie wymaga wyboru, trudu. Dobro jest od zła trudniejsze. Zło jest pójściem na skróty, a to z kolei pochodną pychy, że sam, bez Boga mogę lepiej. Ta zaś jest wynikiem niewiary w Boga, braku ufności, że chce dla nas jak najlepiej. Rozmowa węża z niewiastą w raju rozpoczyna się właśnie od podania w wątpliwość słów Bożych, podważenia ufności: "Czy rzeczywiście Bóg powiedział...?".
Wątpimy w Bożą miłość i mamy przez to tendencję do pójścia na skróty, czyli wyboru zła. Wybór dobra wymaga zaufania Bogu i pójścia drogą, którą on wyznaczył. Ludzka skłonność do pójścia na skróty i unikania trudu potwierdza, że jesteśmy do Boga podobni a nie z nim tożsami. Główną różnicą jest niezdolność do ponoszenia trudu zawsze, czyli miłości doskonałej. Najpełniej sens wolności i jej zależność od problemów dobra i zła wyrażają słowa św. Augustyna: Kochaj i rób co chcesz. Miłość do świata i ludzi implikuje, że wpisują się oni w nasze indywidualne cele.
(...)
______________
1 M. Novak, A. Rauscher SJ, M. Zięba OP, Chrześcijaństwo, demokracja, kapitalizm, Poznań 1993, s. 22.
2 E. Böckenförde, Wolność ? państwo ? Kościół, Kraków 1994 s. 150.
3 Z N. Phillipson, Adam Smith as Civic Moralist, w: I. Hont, M. Igantieff, red., Wealth and Virtue: The Shaping of Political Economy in the Scottish Enlightenment, Cambridge 1983, s. 179-202, w: Chrześcijaństwo, demokracja..., s. 20.

 

Martyna Kobus
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Wyświetlony 2379 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.