poniedziałek, 30 sierpień 2010 10:22

Pacjenci mówią: dość!

Napisane przez

Rządy krajów europejskich nagminnie łamią wszelkie prawa pacjentów - wynika z szokującego raportu przygotowanego przez grupy pacjentów skupione wokół organizacji Sieć Aktywnego Obywatelstwa (Active Citizenship Network). – Europa musi skończyć z paternalizmem i obdarzyć większym zaufaniem obywateli - powiedział Pat Cox, były szef Europarlamentu na konferencji o przestrzeganiu Europejskiej Karty Praw Pacjenta.

 

Na początku marca w Parlamencie Europejskim odbyła się konferencja poświęcona raportowi o przestrzeganiu praw pacjentów w Europie. Badania objęły kraje "piętnastki", a w kolejnych latach zostaną rozszerzone o nowych członków UE. Chociaż jestem przeciwnikiem debaty z pozycji "praw do", które to prawa miałyby gwarantować rządy, przesłanie konferencji należy jednak rozumieć jako głos klientów monopoli w zakresie ochrony zdrowia. Pacjenci, nie dość, że są zmuszani do zakupu usług zdrowotnych po horrendalnych cenach, miernej jakości i niskim poziomie bezpieczeństwa, mają dostęp jedynie do niewielu zabiegów, ogranicza się ich wolność wyboru, są niedoinformowani, pozbawieni innowacji, prywatności, zadośćuczynienia za błędy popełniane przez lekarzy oraz dostępu do działań prewencyjnych, które zapobiegłyby rozwojowi wielu schorzeń.

Żarty z klienta
Konsumenci państwowych usług medycznych w Europie mają uzasadnione powody do narzekań. Żadne z państw UE nie wywiązuje się z zawartych umów z pacjentami, traktując ich jak piąte koło u wozu. Gdyby nie przymus korzystania z opłacania podstawowych usług zdrowotnych, państwowe placówki niechybnie straciłyby klientów. Badania przeprowadzone przez różne grupy pacjentów w Europie potwierdziły prawdę, którą zna każdy Europejczyk: skuteczność państwowej służby zdrowia to fikcja, a stan wielu chorych byłby dramatyczny, gdyby nie korzystali z prywatnych i dodatkowo płatnych usług dostępnych na wolnym rynku.
Fakty mówią same za siebie. Programy prewencyjne w ramach obowiązkowego ubezpieczenia na niskim poziomie dostępne są jedynie we Francji. Włosi nie przywiązują w ogóle żadnego znaczenia do zapobiegania chorobom, a w Austrii, Grecji, Holandii, Hiszpanii czy Szwecji uprzywilejowane są wyłącznie kobiety, mające dostęp do programów zapobiegania rozwojowi raka piersi. Co najbardziej szokujące: większość Europejczyków jest w ogóle pozbawiona dostępu do usług zdrowotnych, nie spełniając wymogów stawianych przez państwo! Tak więc "powszechny dostęp do usług" to socjalistyczny mit, nie mający odzwierciedlenia w faktach!
Jednym z podstawowych problemów pacjentów, podkreślanym zgodnie przez wszystkich prelegentów, jest ograniczony dostęp do informacji medycznej. Pacjentom zabrania się dostępu do ważnych dla ich zdrowia i życia informacji. Cenzorem jest establishment medyczny, który celowo udostępnia zafałszowany ? pozytywny obraz europejskiej służby zdrowia, co nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości. Brak dostępu do nowoczesnej wiedzy medycznej jest spowodowany obowiązującym w UE zakazem kierowania bezpośredniej informacji do pacjenta. W rezultacie wielu ludzi nieświadomych zagrożeń w początkowych stadiach zaburzeń, staje się chronicznie chorymi. Cenzura informacyjna powoduje więc pogorszenie jakości życia pacjentów i znacznie zwiększa koszty opieki zdrowotnej w Europie.

Płać, ale nic w zamian
Sytuacja pacjentów przypomina wizytę petenta w urzędzie w czasach głębokiego PRL, któremu przypomina się, że jest intruzem, a jak będzie się buntował, to jego sprawa zostanie załatwiona odmownie. Pacjenci są pozbawieni wolności wyboru usług medycznych. Ponieważ ministerstwa ustalają sztywne stawki urzędowe ? nie ma mowy o konkurencji cenowej. Ponadto droga do zabiegów specjalistycznych jest zazwyczaj tak długa, że w okresie oczekiwania stan zdrowia pacjentów ulega pogorszeniu.
Nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że w szpitalach godność człowieka nie znajduje należytego poszanowania. W niektórych państwowych placówkach ludzie traktowani są jak zwierzęta. Nie ma mowy o prywatności, pojedyncze sale istnieją tylko dla uprzywilejowanych i skorumpowanych, a zwykli obywatele tłoczą się w wieloosobowych salach pozbawionych nawet zasłon między łóżkami. Pacjentom nie szczędzi się także niepotrzebnego bólu i cierpienia ? niewiele placówek zwraca uwagę na te drażliwe kwestie.
"Respektowanie czasu pacjenta" w państwowej służbie zdrowia to przykry żart, szczególnie dla poważnie chorych i ludzi w podeszłym wieku, którzy często na diagnozę lub rozpoczęcie leczenia czekają min. 30 dni! Niewiele można zdziałać od ręki, a praktycznie nic ? na telefon.
Dyskusyjna jest także jakość oferowanych usług. Tradycyjnie najlepiej jest w Szwecji, najgorzej zaś w Austrii, Francji, we Włoszech. Na zatrważająco niskim poziomie jest bezpieczeństwo zabiegów medycznych. Pacjenci muszą się liczyć z dużym ryzykiem dla ich zdrowia i życia w przypadku korzystania z "darmowych" usług, z czego obywatele zdają sobie sprawę i starają się ich unikać na rzecz usług prywatnych lub dodatkowo opłacanych.
Powszechny dostęp do innowacji w Europie, np. do elektronicznej historii choroby czy indywidualnych kart czipowych, to wciąż tylko marzenia. Personalizacja usług medycznych to niedościgniony wzór z USA, na którego przesocjalizowaną Europę po prostu nie stać. Na koniec: składających skargi spotkają raczej przykrości i represje, niż zadośćuczynienie ze strony państwa.

(?)

 

Tomasz Teluk

Wyświetlony 4368 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.