poniedziałek, 30 sierpień 2010 10:34

Przegrani zwycięzcy

Napisane przez

Medialne dymy nad Polską coraz gęstsze. Gdzie diabeł nie może, tam "Wyborczą" posyła, ale i ona trąbi czas wielkiego odwrotu. Słychać bojowe okrzyki partyjnych dowódców. Stara armia i jej rekruci, którzy przez lata awansowali do rangi generałów, opuszczają plac boju.

Co po nich zostanie? Pajęczyna mafijno-esbeckich powiązań, zawiązywanych na kolejne pokolenia, pięć milionów Polaków żyjących za 300 zł zapomogi miesięcznie, 23 miliony wegetujące w niedostatku i Oda do radości Beethovena w tle?
Nie do wiary, że ta misterna, diaboliczna gra tak bardzo się udała. Oddając przed piętnastoma laty władzę, obwołani przegranymi, chwilę potem bezlitośnie zgarnęli całą pulę, nie oddali nawet guzika. Dziś opuszczają plac boju, a ich medialni adiutanci ? odgrywają jedne z końcowych scen ? ogłaszają larum. Wywieszają nowe szyldy, nowe hasła ? słowem, puszczają dym na tyłach, by udał się w pełni odwrót. Towarzysz Miller, niedawny Człowiek Roku tygodnika "Wprost", teraz zgrany rekrut, żołnierz bez amunicji skrył się za Oceanem. Gdy wróci tak jak jego partyjni koledzy, zostawi lancie, domy wczasowe, lecznice, sanatoria i sekretarki. Bo przegrał.
Przegrani zwycięzcy ? twarze uśmiechnięte, wzrok spokojny i pewny. Po prostu przegrani. Przed piętnastoma laty wywiesili białą flagę i wsunęli do poselskich i rządowych ław, wpełzli do wszelkich rad nadzorczych, by prowadzić swoje gry o pradawny wynalazek Fenicjan. Szarpnęli całą karuzelą tak, że wszystkim zakręciło się w głowach. Gdzie przód, gdzie tył?
Dawno puściły lody na jeziorach, wraz z szlamem i błotem, spływają i oni. Wrócą do domów z basenami, lub wyjadą na długi urlop w ciepłe kraje tu zostawiając pobojowisko. Pociągną za sobą wory łupów. Nie byli samotni ? u boku wiernie im towarzyszyły gwiazdy dziennikarstwa, obce nazwy koncernów medialnych. To musiało być rozpisane na wiele głosów, by mogło tak się udać. Scenariusz, reżyseria, dialogi wszystko zostało dobrze wykonane ? może braw zabraknie. Ale na te chyba nikt nie czeka. Jeszcze przed nimi ostatni akt ? komedii przegranych, zlustrowanych, zaszczutych. Te sceny też dobrze, do samego końca odgrywają, pomagają im rozgłośnie radiowo-telewizyjne i ich kondotierzy.
Gdy już na dobre odjadą zostaniemy sami... Zalegnie cisza. Powietrze wypełni płuca. Na samą myśli o tym ciało pokonuje siłę grawitacji... za chwilę jednak, jak chmura przesłania czyste niebo pytanie: W jakich dekoracjach powrócą? Czy znów jako niosący gałązkę oliwną?

Hanna Karp
Wyświetlony 6548 razy
Więcej w tej kategorii: « Oświadczenie JOW Nieuczciwy system »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.