wtorek, 31 sierpień 2010 19:05

Nie chce, nie dba, żartuje

Napisane przez

Dobrze, że autor o przekonaniach - jak pisze - raczej lewicowych, zdecydował się napisać do pisma prawicowego. Rzeczywiście, jest to zjawisko twórcze. Dzięki temu możemy wymienić argumenty wprost, poznając lepiej mechanizmy poglądów zwolennika lewicy (acz krytycznego) i lepiej formułując własne.

Zgoda, że na historię Polski składają się także dzieje straconych szans, kłótni, tworzenia światów urojonych itp., acz zapewne do innych przykładów będziemy sięgać, chcąc je ukazać. Krzysztof Kulicki jako jeden z przykładów podał nierealność pomysłów politycznych i militarnych władz polskiego państwa podziemnego. Dodał wprawdzie zdanie o obłudzie rządów koalicji, lecz to tylko skutek, a nie przyczyna. Pomysły władz Polski były realne, ale rząd polski i jego krajowa delegatura nie miały żadnego dobrego ruchu dla ich realizacji wobec stanowiska aliantów i "sojusznika naszych sojuszników" ? owej obłudy. Pozostawała więc jedynie walka o pryncypia, czego nie można nazwać mrzonkami, gdyż zasady właśnie decydują o trafności konkretnych pomysłów. Zgoda i na wewnętrzne skłócenie ówczesnych władz polskich; wynikało ono wszakże z innego rozpoznawania drogi do realizacji zamierzeń, lecz żadnej dobrej drogi w istocie nie było. Ale te tematy wymagają oddzielnego i obszernego artykułu. Przejdźmy więc dalej.
Intensywne uwłaszczanie się byłej nomenklatury nie było związane z przyjmowaniem nowej wiary. Wprawdzie święty Paweł poprzednio był Szawłem, ale nie mieliśmy tu do czynienia z iluminacją i wiernym przyjmowaniem nowej idei, lecz z do bólu pragmatycznym wykorzystywaniem okazji, na co przymknęła oczy prawica. Ów zaś majątek partyjny nie przeszedł w ręce "sił nowo dominujących", lecz w znakomitej większości pozostał w rękach "sił starodominujących", tyle że uwłaszczonych, które szybko przyswoiły sobie wolnorynkowe slogany, by nadać lepsze brzmienie wywieszanym przez siebie szyldom. Innymi słowy: nadal władały w większości tym, co poprzednio, lecz już nie w imieniu partii, a w imieniu własnym i kolegów z dawnej partii.
Nie były to miło pomrukujące misiaczki, lecz nadal groźne niedźwiedzie; groźne dla tych, którzy chcieli ujawnić fałsz owych szyldów. Liczne afery (nie tylko te z sejmowych komisji śledczych) wyraźnie pokazują, że w momencie zagrożenia stanu posiadania owe przymilne misiaczki natychmiast stawały się dla zbyt dociekliwych stadem niebezpiecznych niedźwiedzi. To one właśnie, te niedźwiedzie, skutecznie przeszkadzały niewidzialnej ręce rynku. We własnym interesie. Niewidzialna ręka bowiem polega na tym, że dobra przejęte po zmianie, nie muszą być wiecznie w posiadaniu uwłaszczonej nomenklatury. To uwłaszczona nomenklatura głosiła i głosi fałszywie, że pojęcie niewidzialnej ręki rynku jest tragiczne i przestarzałe, forsując państwo jako regulatora wolnego rynku, co jest samo w sobie sprzecznością. Cała gospodarka PRL była regulowana i sterowana widoczną ręką partii. Wolny rynek i jego niewidzialna ręka są zwyczajnie elementami wolności gospodarczej. Dobrze chociaż, że doszło do upadku PGR-ów i części spółdzielczości. Dzięki temu nie musimy (z własnych kieszeni, Krzysztofa Kulickiego również) łożyć poprzez podatki jeszcze na tego rodzaju deficytowe firmy. Nawiasem mówiąc, ich upadek rozpoczął się za rządów premiera Mazowieckiego, w których i lewica miała swój udział.
Nie miała udziału w rządach ekipy prof. Buzka. Wprawdzie i do tej ekipy można mieć zastrzeżenia, ale to nie ona doprowadziła do rzekomej katastrofy gospodarczej, w domyśle sławetnej dziury budżetowej. Tymczasem wydatki u nas były (przez poszczególne ekipy) dopasowywane do tempa wzrostu gospodarczego, które do 1999 r. stale niemal wynosiło ponad 5% rocznie. Więc o tyleż podnoszono i wydatki. Wówczas zatem należało je obniżyć ? ot, i cała tajemnica "dziury budżetowej". Nie było żadnej katastrofy gospodarczej. Był zamiar uporządkowania gospodarki państwa. Przy porządkowaniu zawsze jest zamęt. Jedyna szkoda to ta, że porządkowanie nie zostało dokończone, a przeciwnie, cofnięte przez doszłą do władzy ekipę lewicową, która swoimi działaniami spowodowała regres gospodarczy kraju.

(?)

 

 

Marek Arpad Kowalski
Wyświetlony 3910 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.