wtorek, 31 sierpień 2010 19:38

Najdłuższa polna droga świata

Napisane przez

Często narzekamy na stan naszych dróg. Szczególnie po wyjeździe na Zachód, przez porównanie z porządnymi drogami w Niemczech, nasze wypadają beznadziejnie. Proponuję dziś Państwu porównanie odwrotne.

Wyobraźmy sobie kraj wielkości normalnego kraju europejskiego, w którym jest tylko jedna droga o klasie międzynarodowej. Ma wprawdzie solidną długość, ponad 500 km, ale ? jeśli brać pod uwagę jej nawierzchnię ? jest to tylko droga polna.
GRUNTOWA droga międzynarodowa? Niemożliwe, powiecie.
No to posłuchajcie...
Po co komu droga polna o długości 500 km?
Potrzebna! I to bardzo, bo jest to JEDYNA droga, która łączy karaibskie wybrzeże Gujany Brytyjskiej z resztą kraju. Większość tej reszty to dżungla, a w dżungli rosną cenne gatunki drewna, które wywozi się właśnie tą polną drogą. Za dżunglą rozciąga się sawanna, gdzie rośnie sobie wołowina, którą też wywozi się tą polną drogą. Z kolei za sawanną jest następna dżungla (amazońska), ale stamtąd już nic się nie wywozi, bo droga kończy się dużo wcześniej.
Wróćmy jednak do początku.
Początkiem najdłuższej polnej drogi świata są portowe ulice Georgetown. Tam jest ona jeszcze brukowana. Kręci się wokół doków, wchodzi na kilka betonowych nabrzeży wysuniętych w Morze Karaibskie, a w pewnym miejscu rozdwaja i próbuje dotrzeć za granicę ? na zachód do Wenezueli i na wschód do Surinamu. Obie próby kończą się smętnym urwiskiem na brzegu rzek ? z braku pieniędzy na mosty.
Ponieważ to wstyd być jedyną drogą w swoim kraju i prowadzić donikąd, droga decyduje się uderzyć na południe z nadzieją dotarcia do Brazylii i połączenia z pewną całkiem przyzwoitą dwupasmówką. To by było coś ? tamtędy można dojechać do Manaus albo do Caracas, a dalej to już na cały kontynent.
Niestety, asfaltu starczyło na zrealizowanie zaledwie 50 kilometrów tych marzeń. Niektórzy nieżyczliwi cudzoziemcy twierdzą, że i to nieprawda, ponieważ dziury zajmują dużo więcej powierzchni niż asfalt. Tak czy siak, wkrótce po opuszczeniu stolicy droga (nieosłonięta już niczym twardym i płaskim) staje się pełną gębą polna.
Biegnie w miarę prosto na południe. Najpierw przez błotnistą dżunglę, a potem przez kamienistą sawannę ? w sumie około 500 kilometrów. Dalej na południe ciągnie się już tylko niewyraźny szlak wydeptany krowimi kopytami, który zahacza o kilka hacjend, a potem dość szybko znika pośród traw sawanny Rupunui. Za tą sawanną zaczyna się Amazonia.

(?)

Wojciech Cejrowski
www.ccc.art.pl

Wyświetlony 3704 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.