wtorek, 31 sierpień 2010 20:54

Natura wolności, wynaturzenie niewolnictwa

Napisane przez

Wolność wymaga siły - aktywności, przezwyciężania przeciwności, ograniczeń, barier, także swoich, indywidualnych. We współczesnym świecie wolność to nieustanna walka o zachowanie prawa do samorealizacji, życia w zgodzie z własnym scenariuszem i zdrowiem psychicznym.

 

Nietrudno zauważyć, że społeczeństwo to pole nieustannej rywalizacji między dwoma dominującymi typami osobowości. Pierwszy z nich to osoby bezwzględnie dostosowujące się do świata, o dużych właściwościach adaptacyjnych i niewielkich potrzebach realizacji własnych celów. Drugi z typów to ludzie, którzy próbują zmieniać rzeczywistość w zależności od własnych potrzeb. Nieustannie zmagają się z ograniczeniami, realizują wizję swojej indywidualnej wolności, w środowisku, w którym swobody pozostaje coraz mniej.

Mentalność masochisty
Do rozważań o granicach rezygnowania z zakresu własnej wolności i przyjmowaniu cierpienia w imię wyższych celów skłoniła mnie bulwersująca opowieść pewnego internisty, który przytoczył mrożącą krew w żyłach historię o wykorzystywaniu pracowników supermarketów, rodem z okresu kapitalizmu z czasów rewolucji przemysłowej, gdzie pracodawca był panem życia i śmierci robotnika, a pracownik ? niewolnikiem. Mianowicie ów lekarz, od wielu miesięcy leczący kobietę cierpiącą na zapalenie dróg moczowych, aplikował jej coraz mocniejsze dawki antybiotyków. Gdy po nieudanej kuracji długoterminowej ponownie przeprowadził wywiad z pacjentką, okazało się, że chora kobieta jest kasjerką w supermarkecie. Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie fakt, że pracująca w dużym tempie kobieta, bojąc się utraty pracy, odmawiała sobie przerw w trakcie swojej zmiany. Lękała się nawet opuścić swoje stanowisko, aby załatwić potrzebę fizjologiczną. Korzystała w tym celu z pieluszek typu pampers. Oto była prawdziwa przyczyna choroby. Oczywiście, cała opowieść została przekazana w tonie troski o człowieka, wyzyskiwanego za kilkaset złotych pensji i zmuszanego do automatycznej pracy ponad wymiar i w warunkach urągających człowiekowi.
? Cóż począć, gdy ma się na utrzymaniu całą rodzinę ? grzmiał przyjaciel internisty, sugerując, że biedna poczciwa kasjerka, była zdolna do znoszenia upodlenia, mając gromadkę dzieci i bezrobotnego męża górnika na utrzymaniu.
Jakkolwiek można współczuć położeniu pracownicy supermarketu, nie sposób oprzeć się uczuciu niesmaku, odczuwanego dla dobrowolnego upokarzania się pod pozorem troski o posadę. Chyba nikt nie wątpi, mimo wiadomych relacji w działach zasobów ludzkich supermarketów, gdzie rotacja pracowników jest duża, że używanie pampersów do podniesienia wydajności pracy zachodzi bez wiedzy kierownictwa. Problem leżał raczej w mentalności kasjerki, która zdolna do poświęcenia za wszelką cenę, odmawiała sobie także praw, przysługujących nie tylko pracownikowi, ale przede wszystkim osobie ludzkiej. Prawdopodobnie jej koleżanki i koledzy nie mieli podobnych rozterek.

Granice rezygnacji z siebie
Postawa użalania się społeczeństwa na pracodawców i rodzimy socjalkapitalizm nosi wszystkie cechy pseudonauki Karola Marksa. Gdyby spojrzeć na przypadek pacjentki oczami socjalisty, wówczas biedna robotnica jawi się jako przykład wyalienowanej jednostki, pozbawionej możliwości wyboru przez rynek i zmuszanej przez krwiożerczy system kapitalistyczny do zarobkowania ponad siły, w warunkach urągających ludzkiej godności, pod sankcją utraty źródła dochodu, równoznaczną ze skazaniem jej rodziny na śmierć głodową. Oczywiście, jest to nieprawda. Kasjerka podpisała dobrowolną umowę o zatrudnieniu, godząc się na określone warunki płacy i pracy. Zapewne nikt nie zmuszał kasjerki do rezygnowania z załatwiania potrzeb fizjologicznych podczas jej zmiany. Gdyby tak było, sprawą powinien zająć się prokurator. Najprawdopodobniej kasjerka sama nałożyła na siebie takie ograniczenie, być może, poddając się atmosferze lęku przed utratą pracy i konkurencją ze strony innych potencjalnych kandydatek na jej miejsce. Jednakże rezygnowanie nie tylko ze swoich praw jako pracownika, regulowanych przez kodeks pracy, ale ponadto z godności ludzkiej, której przejawem jest wolność realizowania podstawowych potrzeb biologicznych w każdych warunkach ? jest przejawem braku szacunku wobec samego siebie i graniczy z masochizmem. Nie sądzę, aby kasjerce ktokolwiek odmówił korzystania z przysługujących jej przerw w pracy. Nie przypuszczam, aby żadna z koleżanek (podobno mężczyzn w kasie supermarketu ze świecą szukać) nie zgodziła się jej zastąpić podczas przerwy. Jest nieprawdopodobne, aby jakikolwiek supermarket realizował politykę zwiększania zysku kosztem zatrzymywania moczu u pracownic lub zmuszania ich do konsumpcji sprzedawanych na stoiskach pampersów. Problem leży głęboko w mentalności pracownika supermarketu, który nie tylko nie jest w stanie dochodzić swoich racji w stosunkach z pracodawcą, ale z założenia stawia się w pozycji pozbawionego ludzkich instynktów cyborga dokonującego skanowania kodów kreskowych, niezdolnego do otworzenia ust, aby powiedzieć o swoich potrzebach.

(?)

 

Tomasz Teluk
Wyświetlony 3141 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.