wtorek, 31 sierpień 2010 21:02

Upadek Rzymu a zmierzch Zachodu

Napisane przez

Porównanie upadku Rzymu do sytuacji współczesnego Zachodu, choć na pierwszy rzut oka wydaje się pociągające, to jednak zawiera także pewne niedoskonałości. Wobec braku jakiejkolwiek przewagi technologicznej, zmagania Rzymian z barbarzyńcami miały charakter czysto fizycznej walki pomiędzy słabnącym imperium a bardziej witalnymi, zdrowymi i płodnymi plemionami barbarzyńców. Chociaż niektórzy za taką siłę uznają chrześcijaństwo, to uderzający jest w tamtym przypadku brak czegokolwiek, co mogłoby być, używając dzisiejszego języka, uznane za ideologię nienawiści do samych siebie.

 

Również barbarzyńcy nie żywili takich uczuć wobec Rzymu. Przeciwnie, podziwiali oni rzymską cywilizację i często usiłowali zaszczepić jej najwspanialsze cechy na podległych sobie obszarach. Znakomitym na to przykładem są rządy Teodoryka Wielkiego w Italii, a ukoronowaniem tego zjawiska było utworzenie " Świętego Cesarstwa Rzymskiego". Z europejskiego punktu widzenia, tryumf barbarzyńców oznaczał pokonanie zamieszkujących zachodnią część basenu Morza Śródziemnego ludów południa przez, głównie germańskie, plemiona z północy. Wśród południowców znaczący był też udział pierwiastka semickiego, np. syryjskiego. Dla późnej nowoczesności konflikt Rzymu i barbarzyńców to starcie społeczeństw ocenianych jako skrajnie konserwatywne, hierarchiczne i patriarchalne. Rzymianie starali się o zachowanie potęgi, wojowniczego ducha i płodności, ale ich społeczeństwo osiągnęło stan organicznego rozkładu. Uniemożliwił on Rzymowi zachowanie cnót, które w obfitości występowały u drugiej ze stron konfliktu. W takim ujęciu koniec Imperium Rzymskiego był ostatnim stadium organicznego schematu wzrostu, zmierzchu i upadku.
To, czym różni się upadek Rzymu od sytuacji współczesnego Zachodu, to brak czegokolwiek, co nadawałoby charakter nieuchronności upadkowi tego drugiego. Chociaż pozornie może się wydawać, że dzieje Zachodu przypominają organiczny cykl wzrostu, zmierzchu i upadku, to jednak obecny kryzys jest w istocie nieorganiczny. Zachód posiada niezmierzone i szerokie zasoby, wspaniałą i potężną technologię, która ? gdyby użyć jej we właściwy sposób ? mogłaby służyć do zachowania i rozkwitu zachodnich społeczeństw niemal na wieczność. Problem Zachodu wyrasta NIE z braku fizycznych możliwości trwania, ale bardziej ze zwycięstwa zespołu niezwykle potężnych prądów ideologicznych. Wszystkie z nich mają niezwykle destrukcyjny wpływ na możliwości dalszego trwania i pomyślności zachodnich społeczeństw. Jak na ironię, wiele z tych ideologii wyrasta z samego tryumfu zachodniej nauki i technologii. W końcu XIX wieku na krótki okres pozwoliła ona Zachodowi zapanować nad niemal całą planetą, ale teraz ze szczególną ostrością obraca się przeciw niemu samemu.
Tryumf zachodniej nauki, technologii oraz cały postęp w dziedzinie materialnej zasadniczo osłabił duchowość, kulturę, religię, rodzinę i naród w większości zachodnich społeczeństw. Tradycyjne kultury zachodnie stały się pierwszymi ofiarami tej triumfującej fali, która była równocześnie i zachodnia, i uniwersalna. Okazało się, że Zachód zrodził niezwykle potężny prąd, który można by nazwać świeckim uniwersalizmem, a który zmiótł zarówno zachodnie, jak i pozostałe kultury tradycyjne.
Jednym z ważniejszych składników tej ideologii jest coś, co nazwałbym "minorytaryzmem". Można zaryzykować twierdzenie, że na ogół ogranicza się on dzisiaj do tych społeczeństw, w których Europejczycy lub ich potomkowie stanowią większość. Typowy obrońca mniejszości w takich społeczeństwach nie troszczy się na ogół o los mniejszości pochodzenia europejskiego w Zimbabwe czy w Południowej Afryce. Natomiast obrońcy ci wydają się wierzyć, że społeczeństwa zachodnie mogą być uznane za godne miana prawdziwie demokratycznych jedynie wtedy, gdy stanowią środek dla rozwoju hołubionych przez nich kultur mniejszości. To, że celem społeczeństw zachodnich mógłby być ich własny rozwój i przetrwanie, wydaje się być dla tej ideologii czymś nie do przyjęcia. Zamiast tego mają być one pielęgnowane jedynie dopóty, dopóki zapewniają rozwój pielęgnowanych przez siebie mniejszości. Ideologia minorytaryzmu rozwinęła się i nabrała społecznego impetu także poprzez objęcie swym przesłaniem kategorii kobiet jako "dyskryminowanej mniejszości". Jednak postrzeganie tego prądu tylko jako nastawionego na obronę długo prześladowanych mniejszości lub działającego na rzecz tolerancyjnych i przyjaznych stosunków pomiędzy mniejszościami a większością jest błędem. Pomimo oczywistego istnienia możliwości bardziej łagodnej interpretacji tej doktryny, minorytaryzm w praktyce jawi się jako potężny ruch quasi-totalitarny ? groźny dla przetrwania i dobrobytu zachodnich społeczeństw.
(?)

 

Marek Węgierski

Wyświetlony 5177 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.