wtorek, 31 sierpień 2010 21:49

Tupet jak taran

Napisane przez

Było to całkiem niedawno, ale za to daleko stąd: za górami, za lasami i za oceanem- w jednym z krajów Ameryki Łacińskiej (Dokładniej nie objaśnię, ponieważ chciałbym tam jeszcze kiedyś pojechać). W pewnym małym miasteczku usłyszałem plotki, że na pasie startowym pobliskiego lotniska wojskowego, ktoś spokojnie uprawia marihuanę. I to od lat!

 

Kiedy marihuana rośnie i dojrzewa, samoloty przez kilka miesięcy stoją uśpione pod plandekami. Łatwo wtedy zapomnieć, że jesteśmy na lotnisku ? wszystko wygląda jak ogromna dzika łąka. Pewnego dnia ktoś ją kosi i samoloty zaczynają latać (głównie na północ i głównie po północy). Nerwowo i namiętnie, jakby przez kilka dni chciały nadrobić kilkumiesięczną bezczynność. A potem znowu zapada cisza i nowa marihuana sobie rośnie, dojrzewa, a samoloty nie latają.
***
Postanowiłem to sprawdzić. Niebezpieczeństwo było spore, ale pokusa jeszcze większa ? gdyby udało mi się zrobić zdjęcia poligonu pełnego marychy, to zarobiłbym dość pieniędzy na tę i pewnie jeszcze na następną wyprawę.
Pół dnia maszerowałem wzdłuż pustej plaży. Co jakiś czas musiałem wchodzić do wody i opływać skały barykadujące drogę lądową (aparat miałem zapakowany w wodoszczelne pudełko). W ten sposób, niezauważony przez nikogo wkroczyłem na poligon.
Pas startowy znalazłem bez kłopotu ? jak wszystkie pasy startowe był płaski i duży. Długi na jakieś trzy kilometry i szeroki na mniej więcej 500 metrów. A obok niego drugi podobny!
? Niezłe poletko ? pomyślałem, patrząc na 300 hektarów marychy.
Spokojnie falowała na wietrze. Nikt jej nie pilnował, nikt jej nie poszukiwał, bo przecież tereny wojskowe były poza wszelkim podejrzeniem...
***
Wyciągnąłem aparat, zaczynam robić zdjęcia, a tu z boku zachodzi mnie żołnierz z karabinem w ręku.
? STAĆ!!! ? wrzeszczy i repetuje broń. ? Co ty tu robisz, gringo?!
To jedna z tych sytuacji, które się mogą dla człowieka skończyć tragicznie. Wojsko uprawiające marihuanę na pewno nie życzy sobie rozgłosu. Wojsko uprawiające marihuanę, na pewno potrafi tak zastrzelić, żeby nikt nie usłyszał huku i nigdy nie znalazł zwłok. Od odpowiedzi, której udzielę na pytanie: "Co ty tu robisz, gringo?" zależało moje życie. Jedyne jakie mam. Niepowtarzalne.
A kule od karabinu lecące w kierunku czyjegoś brzucha są nieodwracalne. Więc co ja tutaj robię? ? myślałem gorączkowo.
? No właśnie żołnierzu, co ja właściwie tutaj robię? ? zacząłem zaskakująco spokojnym i miękkim głosem. ? A może to WY, żołnierzu, odpowiecie mi na pytanie "co ja tutaj robię"?! ? spokój i miękkość powoli ustępowały miejsca dźwiękom przypominającym świderek dentystyczny.
Żołnierza zatkało. A ja stopniowo zaczynałem mówić coraz głośniej i coraz groźniej mrużyłem oczy:
? No więc żołnierzu?... Gonzales, widzę na plakietce, że nazywacie się Gonzalez. Zgadza się, Gonzalesssss, czy nie?!! ? huknąłem na niego po kapralsku.
? Tajest ? odbąknął Gonzales, wyraźnie zbity z tropu i zaniepokojony.
? Powiedzcie mi, Gonzales ? świderek dentystyczny zwiększył obroty ? jak to możliwe, żeby nieupoważniony gringo wlazł wam w sam środek poligonu i zaczął robić zdjęcia?! ? Świderek dowiercił się w pobliże nerwu ? I dlaczego tam z tyłu nie ma żadnej warty?! Pospaliście się, Gonzalessss?! SSSJESTY SIĘ WAM ZACHCIAŁO!!? HĘ! DLACZEGO JA TAM NIE WIDZIAŁEM ŻADNEJ TABLICY OSTRZEGAWCZEJ?! A w ogóle to GDZIE JEST WASZ DOWÓDCAAA!!!
(?)
Wojciech Cejrowski
www.ccc.art.pl
Wyświetlony 2844 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.