poniedziałek, 13 wrzesień 2010 12:17

Syndrom aborcyjny - cierpienie, o którym mówi się za mało

Napisane przez

Środowiska feministyczne bardzo często przedstawiają aborcję tak, jakby to był niegroźny zabieg, np. usunięcie migdałów, po którym można czuć się tylko lepiej. Jeszcze częściej w ogóle nie mówi się o konsekwencjach dla życia psychicznego kobiety, która zabiła dziecko poczęte.

"Usunięcie ciąży" ? w myśl zapewnień złych doradców ? miało raz na zawsze rozwiązać "życiowy problem", a w rzeczywistości do końca życia naznaczy kobietę cierpieniem. Chodzi o występowanie tzw. syndromu poaborcyjnego. Jego destrukcyjny wpływ dotyka nie tylko kobietę, która zabiła dziecko, ale także najbliższych członków rodziny.
"Najnowszy numer "Głosu dla Życia" nr 5/04 ? zajmuje się właśnie problemem syndromu poaborcyjnego.
Dr Witold Simon z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie przypomina, że u kobiet, które zabiły dziecko poczęte, z różnym nasileniem występuje obniżenie nastroju, depresja, brak akceptacji własnego ciała, oziębłość płciowa lub wprost przeciwnie ? promiskuityzm, stany lękowe, patologiczna żałoba a nawet myśli samobójcze. Niestety, promotorzy aborcji nigdy o tym nie mówią...
Warto przeczytać świadectwo Karen Cross, która reprezentuje organizację Amerykańskie Ofiary Aborcji. W młodości dwukrotnie usuwała ciążę, a teraz, od 20 lat popularyzuje informacje na temat pomocy osobom doświadczającym syndromu poaborcyjnego. Kluczowe dla kobiety, która dopuściła się aborcji, jest przebaczenie.: Bardzo istotne jest, oprócz samoprzebaczenia i przebaczenia w stosunku do innych, także pojednanie z Bogiem. To ważne doświadczenie, gdyż często myślenie, że nie przebaczy On, utwierdza w przekonaniu, że w ogóle nie zasługuje się na przebaczenie. Z tego powodu wiele osób po doświadczeniu aborcji jakby zamroziło swoją wiarę, swoją przynależność do Kościoła ? stwierdza Karen Cross.
Z kolei dr Jacek Pulikowski w poruszającym tekście "Nie zabijaj (również własnych dzieci") zwraca uwagę na współczesnego "krwiożerczego bożka", który nosi imię: SEX. To z jego inspiracji w hedonistycznym świecie składa się dziś w ofierze niechciane dzieci mordowane w gabinetach aborcjuszy. Autor przywraca wiarę w zdrowy rozsądek i pewnie przeprowadza czytelnika przez medialny chaos językowy, w którym w sposób zakłamany opisuje się relację matki i poczętego dziecka: Zauważmy: kobieta radująca się stanem błogosławionym i kochająca swe poczęte dziecko, w przypadku naturalnego poronienia zawsze z bólem powie: straciłam dziecko. Nigdy nawet nie wpadnie na pomysł by powiedzieć: straciłam embrion czy płód. Przeciwnie kobieta, która targnęła się na życie swego poczętego dziecka ? ona nigdy nie powie: zabiłam dziecko. Raczej wybierze enigmatyczne określenie: byłam na zabiegu. Często dopiero po latach z nieopisanym bólem uświadamia sobie, że rzeczywiście zabiła własne dziecko.
Poza tym w najnowszym "Głosie dla Życia": wyjątkowe świadectwo o. Francisa Butlera, który miał zostać... zabity w łonie matki, poruszający artykuł prof. Michała Wojciechowskiego ? "Starożytni wobec aborcji", a także informacje o śmiercionośnej organizacji "Kobiety na falach" oraz feministkach, które w swym szaleństwie "modlą się" o legalizację aborcji.

Zamówienia można składać drogą pocztową i elektroniczną:
Fundacja "Głos dla Życia"
ul. Forteczna 3, 61-362 Poznań,
tel. (61) 653 03 91, fax (61) 653 03 94
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

(Prenumerata: roczna ? 30 zł, półroczna ? 15 zł). Wpłat można dokonywać na blankietach pocztowych lub bezpośrednio na nasze konto:
BZ WBK S.A. III o. Poznań,
nr 22 1090 1359 0000 0000 3501



Wyświetlony 6299 razy

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.