poniedziałek, 13 wrzesień 2010 13:29

Afrykańskie obrazki

Napisane przez

Afryka to kurz. Pyl wszędzie. Nie pomaga za bardzo zamykanie okien. Zalewanie kurzu betonem (w miastach) też nie pomaga. A nawet kiedy trochę go jakby mniej, to wtedy przychodzą kobiety, żeby pozamiatać. I kurz już znowu jest wszędzie. I rady na to nie ma. I tylko ładne zdjęcia wychodzą - w zakurzonym świetle nie wprost.

Wigilia to była bajka. Polska bajka w Afryce. W polskim towarzystwie i to się może już nigdy nam nie zdarzy. Jedzenie miało smak jedzenia! A przecież zrobiliśmy to sami! Najpierw barszczyk "Małego". Poezja. Rybka Rudka ? poemat. A ja nie Mickiewicz, żeby to opisać. Nawet moja kapusta z grzybami smakowała jak kapusta z grzybami. Nie chwaląc się. Świeczki, kolorowe (właściwie jednokolorowe) serwetki, polskie kolędy z płyty... Potem była pasterka. W intencji Rodziny i wszystkich przyjaciół, co po przeciwnej stronie równika; byliśmy razem. A jak miejscowi zaczęli śpiewać i tańczyć, to nam buty i sandały pospadały. Po komunii "Mały" wziął gitarę i zaśpiewał dwie nasze kolędy. Szał publiczności, czyli wiernych zgromadzonych. To się nam Pan Jezus narodził. I się tej nocy na pewno nie wyspał. Ale się cieszył. Na pewno.
A teraz sam sobie siedzę w domu ? 10.000 km od domu. Miło jest i świątecznie. Na śnieg ani na Mikołaja nie ma co liczyć. A jednak powietrze zaczęło jakoś uroczyście i świątecznie pachnieć (szkoda, że nie ciastem...).

Siedziałem przy komputerku i akurat starałem się uaktualnić trochę moją stronę www, kiedy zadzwonił telefon. "Mały"!
? Przyjechałem. Za 10 minut w Brass Monkey.
Wskakuję na maszynę. Dojechałem. Patrzę, a "Mały" na parking wjeżdża motorem. Żółty jego szerszeń w słońcu lśni!
Okazało się, że "Mały" pobił werbistowski rekord Zimbabwe w odległości przejechanej na motorze na raz. Z Ndolwane do Bulawayo skrótem przez busz ? jakieś 160 km.
Oto co "Mały" miał do powiedzenia naszym szanownym Czytelnikom:
? Nawet tego nie planowałem ? jak zwykle w czasie wolnym szukałem nowych dróg [w buszu ? przyp. mój MM]. I w ten oto sposób dojechałem do Bulawayo. Sam nie wierzyłem, ale dojechałem. A teraz wracam. Jak wrócę, to dam znać*. Jeśli dotrę, to znaczy, że UDAŁO SIĘ!
Potem zatankował do baku, zatankował do baniaka na bagażniku, sprawdził mapę i kompas. Zadymiło się z rury. I pojechał.

Jeszcze pozostając przy motocyklach:
Pierwszy raz policja zatrzymała mnie, kiedy jechałem na motorze. Dotychczas tylko żeśmy sobie machali, kiedy mijałem blokady na ulicy (motor im się pewnie podobał. Albo się bali takiego dużego). Zatrzymanie przez policję zimbawiańską nie należy do przeżyć traumatycznych, chyba że się nie ma prawa jazdy na motor ani zarejestrowanego motoru...
Prawem jazdy może jednak być wszystko, choćby jakaś większa wizytówka. Plus wypowiedziane z przekonaniem stwierdzenie w stylu: No, nie mów, że nie rozpoznałeś prawa jazdy z Bośni-Hercegowiny! Zawsze odpowiadają ? widzę, przecież widzę...
A rejestracja? Mamy te same numery z "Małym". Bo "Mały" ma dowód rejestracyjny i się podzielił. Najpierw miałem śliczne metalowe tablice, jak on. Potem gdzieś zgubiłem. I sam sobie zrobiłem z folii samoprzylepnej. Fajnie mieć takie same numery! Tylko nie możemy jeździć obok siebie (zob. fotkę na sąsiedniej stronie).
Po tym przydługim wstępie przechodzę do zatrzymania. Nastąpił tradycyjny dialog:
? Prawo jazdy?
? Mam. Chcesz zobaczyć?
? No, tak! Ładny motor.
? No, mi też się podoba.
? A co to za nazwisko? ? polskie prawko mu pokazałem.
? Moje.
? Aha. Trudno się czyta. Naprawdę ładny motor.
? No.
? A skąd masz taki ładny motor?
? Kupiłem.
? A skąd ty jesteś? Pewnie szybko jeździ?
? Z Polski. 160.
? A! A gdzie mieszkasz?
? W Nkecie.
? W Nkecie?! Tam biali nie mieszkają.
? Oprócz misjonarzy.
? A. A dasz się przejechać?
? Oczadziałeś???
? Ok. A mogę przyjść cię odwiedzić?
? Możesz. A mogę już jechać? Spieszy mi się.
? Jasne. Ładny masz ten motor.

Znowu poświęciłem wiadro wody świeconej. Zużycie w parafii mamy niezłe ? jakieś 20 l na tydzień.
Troszkę się zastanawiałem, czemu jest aż taki popyt. Ale tylko troszkę.
Pewnego dnia wychodzę z zakrystii. Do wiadra z wodą święconą podchodzą dwie kobiety. Podnoszą przykrywkę, nabierają wodę do kubka i zaczynają pić. Znowu jakieś czary ? myślę sobie.
? Czemu pijecie wodę święconą? Przyjęłyście komunię, a to bardziej uświęca niż woda święcona ? chciałem się już troszkę rozgadać i podeprzeć teologią w tłumaczeniu, kiedy uśmiechnięta kobieta z kubkiem wody święconej w ręce powiedziała:
? Ojcze, pić nam się chciało.

Spadł pierwszy deszcz. Pora deszczowa się zaczęła. Zbierało się już od kilku dni. Gorąco było... Potem chmury.
Wsiadłem do samochodu, jechałem na Mszę do sekcji (parafia podzielona jest na dziewięć sekcji). I się zaczęło. Czarne chmury na błękitnym niebie. Po chwili zrobiło się ciemno. Błyskawice we wszystkich kątach nieba. Lunęło. Wbiegaliśmy po błocie do małego domku. Pełno. Światło zgasło, oczywiście. Deszcz dudni po azbestowym dachu do rytmu grzechotek. Pioruny walą razem z bębnami. Ale muzyka! Przy świeczkach czytamy Ewangelię: Wąska jest brama do Królestwa Niebieskiego.
Jak wąska? Jakieś 30 cm. Tyle, co szerokość człowieka. Węższa niż ten, na kogo nie możesz patrzeć. Szersza niż ten, kogo kochasz.
Jutro ludzie pójdą kopać na pola.
__________
* Dał znać, sms-nął: Dojechałem, ale pali jak smok (chodzi o motor). Nigdy wcześniej nie przejechałem na motorze 350 km jednego dnia.

 

(?)
Maciej Malicki SVD
Wyświetlony 6018 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.