poniedziałek, 13 wrzesień 2010 13:31

Jedyne, czego potrzebujesz

Napisane przez

Boże Narodzenie to święto szczególne: aby cieszyć się wigilijną wieczerzą i radować Dobrą Nowiną, aby ziścił się Cud, wcale nie trzeba nam śniegu ni zielonego drzewka, u korzenia obficie zlanego prezentami. W zamian niezbędne nam: tęsknota za Cudem, otwarte gościnnie serca oraz pamięć.

Święta Bożego Narodzenia... Najkrótsze dni w roku. Drzewa dawno zrzuciły złotą opończę liści, poranki siwieją szronem i mgłą, srebrzyste wieczory tuli do siebie mroźny księżyc, gwiazdy podszczypują się przyjacielsko, a świat mruży oczy w oczekiwaniu... I słusznie czyni, bo też czas to niezwykły. Mistyczny. Czas, w którym dojrzewają ziarna nieskończoności i rodzi się nadzieja ? rodzi się, by nas zbawić.
My zaś, w łunie uśmiechów, celebrując gest dzielenia się opłatkiem, usiłujemy wyjść poza przaśną codzienność, by przez kilka dni po prostu rozmawiać ze sobą. Rozmawiać o tym, co pilne, i o tym, co ważne. I o tym, co najważniejsze.
Kim jesteśmy? Skąd przyszliśmy? Dokąd zmierzamy? Gdzie dotarliśmy? I cóż czynić z pozostałą częścią wędrówki? Co to znaczy kochać? Kogo kochamy? Za czym tęsknimy? I za kim? I dlaczego? Co robi z nami czas? I co my czynimy z czasem? Jak żyć? Jak patrzeć, by widzieć? I jak rozstrzygać wątpliwości?

To tylko fasada
I w sumie niepotrzebna nam czerwień wigilijnego barszczu, pierogi wypchane kapustą czy uszka nadziewane grzybami. Do niczego nieprzydatny postny groch i ryżowa zapiekanka. Daremne zabiegi nad karpiem, pieczoną flądrą czy filetowanym dorszem. Pragnienia nie ugasimy kompotem z suszu, podniebienia nie nasycimy kluskami z makiem ani kutią. Bezcelowe okażą się wysiłki włożone w przygotowanie strucli, sernika, makowca, miodowych pierniczków, czy piernikowych serduszek. Albowiem każde z owych dań nad podziw smakowite i zwłaszcza podczas Świąt godne polecenia, lecz to wszystko, to tylko fasada.
Podobnie jak choinka, jak importowane kolędy, jak ów brodaty, krasno odziany grubas (ho! ho! ho!) z czerwonym nosem, w czerwonej czapce zamiast tiary, z butelką Pepsi-coli w dłoni zamiast pastorału, czyli komercyjny, wcale nieświęty i chyba nawet nie bardzo Mikołaj, otoczony pierścieniem tak zwanych Śnieżynek, w miejsce radosnego "Bóg się rodzi, moc truchleje" zawodzących falsetem "Pepsi twoim sposobem na święta!"
Francuski socjolog André?Clément Decouflé zauważył, że w dzisiejszym "postępowym" świecie rozsądek i bezsens nieustannie sypiają ze sobą, co i rusz płodząc potworki. Równie złowieszczo brzmi rozpoznanie Eliasa Canettiego: Postęp ma jedną wadę. Od czasu do czasu eksploduje. Człowiek dociera do krawędzi, lecz za nic w świecie nie zatrzyma się, nie obejrzy przez ramię, zachowując jak ślepe cielę. Niezmordowanie drepcze do przodu, kroki wiodące go w przepaść uparcie zwąc "koniecznym postępem", a potknięcia "nieuniknionymi kosztami cywilizacyjnego rozwoju". Garbaty świat, świat o wątpliwej reputacji, narzuca nam rojenia, i garbatym ludziom każe nazywać je "uzasadnionymi pragnieniami", w gruncie rzeczy ofiarowując nie to, czego potrzebujemy i za czym tak na dobrą sprawę tęsknimy. Bowiem któż normalny tęsknić może za pustką? I czy pogoń za nicością można określić jako potrzebę?

Ten nasz świat
Ograbieni z prozaicznych brzmień, niemal wyżęci z człowieczeństwa, wnikamy w nieskończoność, a nasz świat przypomina odłupany od fundamentów, dryfujący ku błazenadzie, napęczniały do granic balon, w obliczu którego nikt prócz kuglarzy i szurniętych nie może czuć się szczęśliwym. Balon wypełniony plewami teorii, ziarnem empirii i farfoclami nieudolnie fastrygowanych unifikacją elementów. Tumultem faktów, nad którymi nikt nie potrafi ? bo w tej ciżbie nie sposób ? zapanować i miażdżącym umysły potopem rzeźnickich interpretacji, lansowanych przez owładniętych permisywizmem akolitów New Age. A tyle tego, że zdaje się moment ? i balon ów eksploduje nam w twarze fekaliami nadmiaru, obryzgując zabłąkane, spierzchnięte kikuty dusz wszechobecnym jadem metafizycznego "nic".
To świat, na którym patologia do spółki z tolerancją zawłaszczają przyzwoitość, grzech rozbiega się po ulicach, anormalność przewlekła zaś staje się normą. Ów proces zachodzi na naszych oczach, dlatego warto wspomnieć ostrzeżenie George'a Bernarda Shawa: Ludzkości zagraża niedobór wody i nadmiar idiotów. Nic ująć, bo nic się nie zmieniło. Chyba, że na gorsze: słodkiej wody coraz mniej, za to idiotów zatrzęsienie.
Szlag trafił rozum, sens i zdrowy rozsądek, ludzkość ogarnia powszechnie akceptowany absurd. Odrzuciwszy szeroko rozumianą tradycję, człowiek "nowoczesny", zafascynowany "demokracją" i "tolerancją", popada w obłęd, notorycznie akceptując postawy oraz zachowania mające niewiele wspólnego z etyką i moralnością, za to sporo z infantylizmem. I niczym dziecko nie umie dostrzec konsekwencji odłożonych w czasie. Do czego doprowadzi nas droga wyłożona kocimi łbami "politycznej poprawności", jeden Bóg raczy wiedzieć ? choć nawet tego nie chciałbym przesądzać.

(?)

 

Krzysztof Ligęza
Wyświetlony 6323 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.