poniedziałek, 13 wrzesień 2010 14:03

Jak Indianin trukał białego

Napisane przez

Najpierw jechałem wojskową ciężarówką. Długo i wolno. Asfalt skończył się po pierwszych trzech godzinach, ale ja wysiadłem dopiero po osiemnastu. Na środku pustkowia porośniętego sawanną. Potem jechałem na grzbiecie muła - dwie noce (za dnia było zbyt gorąco) – do miejsca, gdzie zaczynały się bagna. Dalej muł nie chciał iść. Pognałem go z powrotem, a sam ruszyłem piechotą.

 

Wąska, prawie niewidoczna ścieżka wiła się między bajorami i po kilkunastu godzinach przeprowadziła mnie na drugą stronę moczarów. Tam, na skraju tropikalnego lasu, spotkałem pierwszego w moim życiu Indianina. Takiego, który wciąż żyje po staremu ? mieszka w szałasie, chodzi na bosaka i żywi się tym, co upoluje w puszczy.
My, biali, mówimy o takich, że dzicy. Tymczasem dla niego to ja byłem "dziki".

Pierwszego dnia wieczorem:
? Słyszysz głos tukana, gringo? ? zapytał Indianin.
? Nie. A który to?
? Ten co robi truk-truk... truk-truk...
? Teraz słyszę.
? To śpiew na dobrą pogodę ? wyjaśnił.

***
A następnego dnia o wschodzie słońca było tak:
? Słyszysz głos tukana, gringo?
? Słyszę. Znów robi truk-truk... truk-truk... Wróży dobrą pogodę ? odpowiedziałem zadowolony, że coś wiem.
? Nic nie wiesz, gringo. On teraz robi truk-truk na deszcz.
? Przecież to jest takie samo truk-truk, jak tamto wczorajsze na pogodę ? zaprotestowałem.
? Będzie lało. Mówię ci, truka na deszcz.
***
Indianin miał rację ? godzinę później byliśmy przemoczeni do suchej nitki. Tak samo cały nasz bagaż i prowiant. Najgorsze, że wilgoć wpełzła także do puszki, w której trzymaliśmy proch do nabojów.
? Nooo pięknie, ktoś nie docisnął wieczka ? popatrzyłem wymownie w jego stronę ? i teraz proch jest do kitu, a w takim deszczu nie wyschnie przez parę dni.
? Wyschnie, wyschnie. Jeszcze dzisiaj, gringo.
? Ciekawe gdzie?
? Na słońcu. Nie słyszysz jak tukany śpiewają truk-truk? Będzie słońce jak drut! Rozsypiemy proch na jakimś ciepłym kamieniu i wyschnie. Jeszcze tej nocy pójdziemy polować.
***
Indianin jak zwykle miał rację ? poszliśmy. Polowaliśmy. I ustrzeliliśmy młodą kapibarę. A kiedy o świcie piekliśmy mięso, tukany nad naszymi głowami znowu robiły truk-truk.
? Tym razem trukają na deszcz czy na pogodę? ? spytałem kompletnie skołowany.
? Dlaczego wy, gringos, nie potraficie się nauczyć najprostszej rzeczy? Przecież wystarczy obserwować świat dookoła i człowiek od razu wie.
? Skąd niby mam wiedzieć, które truk-truk wróży słońce, a które deszcz, skoro wszystkie te truki są IDENTYCZNE!
? No właśnie.
? Co "no właśnie"? ? teraz dopiero byłem skołowany, tamto poprzednie skołowanie to był tylko lekki zamęt w głowie. ? No więc może mi to wyjaśnisz. Skąd mam wiedzieć?
? Popatrz w niebo.
? Patrzę.
? I co widzisz?
? Słońce.
? To znaczy, że będzie deszcz.
? A jakby był deszcz to by znaczyło, że się rozpogodzi? ? chyba zaczynałem rozumieć.
(?)

Wojciech Cejrowski
www.ccc.art.pl

Wyświetlony 3067 razy
Więcej w tej kategorii: « Śmierć Zachodu Kurz »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.