czwartek, 23 wrzesień 2010 11:25

"Prawicowa" hipokryzja

Napisane przez

Doskonale zdajemy sobie sprawę, że słowo "prawica" przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Prawicowy Rokita i prawicowy Giertych, prawicowy Kaczyński i prawicowy Macierewicz - wszyscy ci panowie z wielką chęcią przejęliby sztan-dar naczelnego człowieka prawicy. Uznając, że określenie "prawicowiec" nie ma w III Rzeczypospolitej zbyt dużej doniosłości, postanowiłem, iż w moim artykule będę używał określenia "narodowy katolik", nie mając jednak na celu dyskredytowania osób uważających się za narodowych-katolików, ale ośmieszenie przesądów funkcjonujących w umysłach wielu ludzi tzw. prawicy.

Bij kułaka! Polskie uczestnictwo w strukturach Unii Europejskiej stało się faktem i zgodnie z oczekiwaniami wielu eurosceptyków ceny żywności poszły w górę (co zgodnie z prawami ekonomii będzie jedynie przejściową tendencją). Któż na tym skorzystał? Odpowiedź brzmi: przede wszystkim polscy rolnicy. Tymczasem przeciętny przedstawiciel środowiska narodowo-katolickiego załamuje ręce nad sytuacją, w której biednych polskich rodzin nie stać na żywność. Troska narodowego-katolika na pierwszy rzut oka wydaje się godna pochwały. Jednakże po dokonaniu choćby powierzchownej egzegezy poglądów wyżej wymienionego osobnika owa troska zaczyna pachnieć fałszem. Któż bowiem protestuje przeciw obecności hipermarketów, komu się nie podoba powstawanie amerykańskich ferm w Polsce, kto chciałby wprowadzić autarkiczne cła na produkty rolne, a na dokładkę wprowadzić wysokie ceny skupu interwencyjnego? Odpowiedź dla bacznego obserwatora sceny politycznej jest prosta: narodowy-katolik! Tok myślenia omawianej grupy ludzi jest więc nad wyraz zaskakujący i skomplikowany. Wydaje się przecież, że dla każdego zdrowo myślącego dorosłego człowieka oczywisty jest fakt, iż bariery celne, ograniczanie konkurencji znacząco podraża cenę produktów. Pytanie brzmi więc: czy narodowy-katolik życzy sobie niskich cen, a może dba jedynie o żywot polskiego rolnika? Powszechnie znane są standardowe odpowiedzi narodowego-katolika, a więc np. twierdzenie, że supermarkety powodują bezrobocie. Takiego twierdzenia nie da się jednak udowodnić, co narodowych-katolików drażni, przeto każdego oponenta zwą doktrynalnym bądź ortodoksyjnym liberałem. Zapewne irytujący jest dla nich również fakt, że w USA i wielu europejskich krajach, gdzie supermarketów jest bez liku, bezrobocie dziwnym trafem nie jest wyższe od bezrobocia w Polsce. Na tym nie można się jednak zatrzymać, kolejnym wiadomym faktem jest fatalna jakość produktów w hipermarketach, a największą zmorą jest przemysłowa hodowla zwierząt. Czytając główny organ prasowy narodowych-katolików można się dowiedzieć, że ten rodzaj hodowli jest szkodliwy dla środowiska, wywołuje salmonellozę, a przede wszystkim stwarza konkurencję (a fe!) dla polskiego rolnika. Owe poglądy są dokładną kalką spostrzeżeń zawartych w "Trybunie", a także w różnych pisemkach wydawanych przez rozmaite "zielone" organizacje. Proponuję więc, aby przeciętny narodowy-katolik zdecydował się, czy życzy sobie, aby w Polsce była dostępna wyłącznie krajowa żywność, produkowana w warunkach w pełni ekologicznych, a do tego sprzedawana wyłącznie w osiedlowych sklepach? A może natchnie go jednak myśl, że w takiej sytuacji wielka rzesza Polaków nie miałaby czego włożyć do garnka? Przyczyna byłaby prozaiczna: horrendalne ceny. Ze smutkiem stwierdzam, że w tej kwestii sojusz narodowych-katolików z czytelnikami "Trybuny" i zielonymi pozostanie nierozerwalny. Czarne złoto i polska stal Podstawą polskiej energetyki był, jest i przez wiele najbliższych lat pozostanie węgiel. Z tego też powodu sprawa wydobycia węgla i restrukturyzacji kopalń od wielu lat wzbudza wielkie emocje i jest wykorzystywana w brutalnej walce o wyborcę. Od lat mass media wbijały Polakom do głowy, że górnictwo jest strategiczną gałęzią gospodarki, a więc w żadnej mierze nie może być sprywatyzowane, a do tego musi być sowicie dotowane. Dziesiątki miliardów złotych zostało utopionych w górnictwie w celu uciszenia związków zawodowych. Nikt nie zapytał, ile miejsc pracy znikło poprzez wyssanie z gospodarki tak potężnych pieniędzy. Przeciętnego narodowego-katolika nigdy jednak to nie interesowało, dla niego etos pracy górniczej jest równie ważny jak w czasach PRL. Górnictwo musi być dotowane i musi być państwowe. Dlaczego? Bo to jest konieczność ? taka padnie odpowiedź. Racjonalnych argumentów jak zwykle zabraknie.

(?)
Krzysztof Nestor Kuźnik
Wyświetlony 3471 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.