czwartek, 23 wrzesień 2010 11:58

Terroryści w krawatach

Napisane przez

Nic tak nie rozmiękcza mózgu, jak telewizor. W etatystycznej manipulacji ochoczo uczestniczą media transmitujące na żywo akty przemocy. Obserwatorom umyka fakt, że największymi i najgroźniejszymi terrorystami świata są rządy.

Nie trzeba być zbytnio wrażliwym, aby rozczulić się, gdy giną dzieci. Należy jednak pamiętać, że pierwszoklasiści z Osetii cieszyliby się pierwszym dniem szkoły, jak ich rówieśnicy w innych krajach, gdyby nie agresywna polityka rządu w Moskwie. "Gdy mordowano moje dzieci, nikt nie czuł litości" ? powiedział jeden z bojowników. Jakkolwiek żadna forma agresji nie zasługuje na usprawiedliwienie, faktem jest, że rosyjscy politycy są odpowiedzialni za wcześniejszą eksterminację 1/3 ludności zamieszkałej w Czeczenii i masowe morderstwa na swoich obywatelach. Według światowej prasy za zamachami w Biesłanie stoją zwykli mordercy współpracujący z rosyjskim służbami specjalnymi, nie mający wiele wspólnego z autonomicznymi dążeniami republiki.

Eksterminacja Czeczenii
Eksterminacja Czeczenii trwa od początku rozpadu ZSRR. Liczba ofiar przekroczyła już kilkaset tysięcy ludzi, według różnych źródeł trzecią część ludności. Warto podkreślić, że zbrodnie rządu w Moskwie nie noszą wyłącznie charakteru etnicznego. Niezależne organizacje szacują, że wśród ofiar jest ok. 40 proc. obywateli Rosji. Życie ludzkie jest w Rosji funta kłaków niewarte ? tę starą prawdę potwierdza każde posunięcie administracji Putina. Rząd federalny ochoczo morduje zarówno obcych, jak i swoich. Na Kaukazie poległo kilkadziesiąt tysięcy rekrutów.
Władza dokonuje konsekwentnej demoralizacji egzekutorów. To oni od dziesięciu lat mordowali rosyjskie i czeczeńskie dzieci, rzucając z helikopterów zabawki z ładunkami wybuchowymi. To oni gwałcili kobiety, które dziś gotowe są na samobójczą śmierć. To oni wyplenili mężczyzn, którzy nie zdążyli schronić się w górach, a dziś są przypominającymi wraki kalekami. Rosyjskie obozy filtracyjne niewiele różniły się od obozów śmierci. Wiele aktów terroru w rzeczywistości inspirowały służby specjalne (np. wysadzając bloki w Moskwie ? na co są dowody) nie cofające się dla propagandy przed bratobójstwem.
Czeczenia jest dziś zrównana z ziemią. Tym, którzy przeżyli, nie daje się wielu szans na godne życie. Ci, u których tli się iskierka nadziei, targani są żądzą zemsty, gotowi zabijać w odwecie i w odwecie widzący sprawiedliwość. Faktem jest, że rząd w Moskwie ma za nic bezpieczeństwo swoich obywateli, narażając ich swoją agresywną polityką na niebezpieczeństwo zamachów. Zresztą do Rosji nie przystaje żadna miara: o jakim bezpieczeństwie mowa, skoro rząd jest gotowy zabijać własnych obywateli?
Zgoda na zabijanie jest nieuniknioną koniecznością w każdym ustroju państwowym. (...) Zabójstwo jest zawsze zabójstwem, bez względu na motywy i okoliczności. I dlatego ci, którzy zabijają lub przygotowują zabójstwo, to przestępcy, bez względu na to, kim są: sędziami, generałami, królami ? ostrzegał Lew Tołstoj. Jakież zadziwiające szaleństwo: zabijać ludzi dla ich dobra ? pisał.

I ty możesz zostać terrorystą
Etatystyczna definicja terroryzmu jest na tyle szeroka, aby zmieścić w niej wszelkie działania niewygodne dla władzy. Przypatrzmy się następującej definicji. Terroryzm to różnie umotywowane ideologicznie, planowane i zorganizowane działania pojedynczych osób lub grup skutkujące naruszeniem istniejącego porządku prawnego, podjęte w celu wymuszenia od władz i społeczeństwa określonych zachowań i świadczeń, często naruszające dobra osób postronnych, to działanie realizowane z całą bezwzględnością, za pomocą różnych środków (naciski psychologiczne, przemoc fizyczna, użycie broni i ładunków wybuchowych), w warunkach specjalnie nadanego im rozgłosu i celowo wytworzonego w społeczeństwie lęku.
W myśl powyższego terrorystką będzie staruszka porywająca się na urzędnika pocztowego w obliczu opóźniającej się wypłaty emerytury, o wszelkich zrywach niepodległościowych nie wspominając. Warto podkreślić kolektywistyczny charakter podręcznikowego terroryzmu, sugerującego, że złoczyńcą nigdy nie będzie państwo, a zawsze jednostka lub grupa.
Definicja przytaczana przez Organizację Narodów Zjednoczonych rozciąga zjawisko terroryzmu także na państwa, a ofiary na cele polityczne, ale bynajmniej nie dlatego, aby zdemaskować terrorystyczne zapędy rządów, lecz wpisać na listę organizacji niebezpiecznych państwa uznane za terrorystyczne. Efekt jest piorunujący, bo synonimem terrorysty staje się Palestyńczyk, Czeczen, a wkrótce może być nim Arab czy muzułmanin.
Już w roku 1937 r. Liga Narodów ogłosiła, że terroryzm to: Wszelkie akty przestępcze wymierzone przeciwko państwu i zmierzające do osiągnięcia stanu terroru w umysłach konkretnych osób lub grup osób lub też społeczeństwa. Niestety, jest to definicja obowiązująca. I ty, Czytelniku, siejąc zamęt w umysłach konkretnych osób (lub społeczeństwa), jesteś potencjalnym terrorystą!

(?)

 

Tomasz Teluk
Wyświetlony 3086 razy
Więcej w tej kategorii: « Jasny wybór Dugga »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.