czwartek, 23 wrzesień 2010 11:59

Jasny wybór

Napisane przez

Listopadowe wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych są bardzo istotne z wielu powodów, z których dwa mają znaczenie szczególne: wojna z terroryzmem oraz skład Sądu Najwyższego.

Wojna z terroryzmem
Podczas konwencji demokratów w Bostonie Kerry i inni prześcigali się w słownych poszukiwaniach terrorystów. Rozmowy toczyły się, toczyły i toczyły. Jednak rzut okiem na zwolenników Kerry'ego i na jego własne stanowisko sugerują wyraźnie, że nic konkretnego przeciw terrorystom nie zostanie wytoczone.
Aż do wojny w Iraku Kerry był oddanym przeciwnikiem silnej obronności i działalności wywiadowczej. Często był w błędzie. Poparł wstrzymanie atomowego zbrojenia w momencie, kiedy Reaganowskie zbrojenie doprowadziło do tego, że mogliśmy trzymać krótko Związek Radziecki. Głosował przeciwko wojnie w Zatoce Perskiej, za cięciami wydatków na działalność wywiadowczą tuż przed atakiem na World Trade Center w 1993 r. Do tego przegapił jakieś 80% obrad Senate Intelligence Committee, którego był członkiem. A potem nagle jego stanowisko zmieniło się. Zagłosował za wojną w Iraku, a nawet silnie ją popierał w początkowej fazie, tylko po to, aby znów zagłosować przeciwko 87 miliardom wydatków wojskowych, bo przestraszył się przewagi antywojennego Howarda Deana (bardziej lewicowego rywala z partii demokratów). Głosowania Kerrego, szczególnie w kontekście wojny w Iraku sugerują, że głosował on za wojną, której z zasady nie popierał, oraz że był przeciwko wydatkom, których cel popierał. Był więc "za, a nawet przeciw". Nie można tego nazwać rozsądnym. Ani nawet uczciwym. To nie są działania kogoś, kto zrobi to, co trzeba, i komu można zaufać.
Ale nawet jeśli Kerry głęboko w sercu chciał prowadzić wojnę z terroryzmem, wielu jego zwolenników niezbyt tego chce. Są oni raczej przeciwnikami wojny i przeciwnikami zbrojeń, a do tego niechętni aż do stopnia paraliżu w działaniu bez międzynarodowego wsparcia.

Skład Sądu Najwyższego
Od czasu Nowego Ładu lewica w Sądzie Najwyższym wprowadziła liczne poprawki do konstytucji, niezgodne zresztą z nią samą. Dotyczyło to rozmiaru narzucania władzy federalnej poszczególnym stanom, handlu międzystanowego, aborcji, prawa do prywatności, kary śmierci i finansowej pomocy federalnej instytucjom religijnym.
Opinie Sądu Najwyższego w powyższych kwestiach przechylają się na lewo lub na prawo. Z czterema ludźmi lewicy, trzema konserwatystami i dwoma pomiędzy Sąd znajduje się w sytuacji, w której sędzina Sandra O'Connor ma generalnie głos decydujący, oddając go często na korzyść lewicy. Sędzia Stevens, także człowiek lewicy, jest wiekowy, podczas gdy O'Connor i konserwatysta Rehnquist starzeją się. Możliwe jest więc, że kolejny prezydent będzie musiał nominować następców Stevensa, a także być może O'Connora lub Rehnquista lub nawet ich obu. Jeśli Bush pozostanie prezydentem, skład Sądu stanie się solidnie konserwatywny, co umożliwi powolne przywrócenie właściwej konstrukcji konstytucji. Jeśli zostanie nim Kerry, Sąd stanie się lewicowy na co najmniej następną generację, utwierdzając i rozszerzając konstytucyjne niedoróbki aż do takiego stopnia, że uniemożliwi to naprawę sytuacji nawet gdy konserwatyści złapią znowu za ster.

(?)

 

James A. Dueholm
Wyświetlony 3574 razy

Najnowsze od James A. Dueholm

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.