piątek, 24 wrzesień 2010 12:43

Manipulacja konsumentem

Napisane przez

W ostatnim czasie dwa spośród największych dzienników w kraju przyłączyły się do masowych akcji odwołujących się do decyzji konsumenckich. "Gazeta Wyborcza" wystąpiła z dramatycznym apelem przeciwko zawyżaniu cen przez sprzedawców, przywołuje skojarzenia z walką ze spekulantami w czasach komunizmu, "Rzeczpospolita" zaś, nawołująca do kupowania tylko polskich produktów, operuje współczesną mutacją przedwojennego sloganu - "Nie kupuj u Żyda".

Przy wejściu do Unii Europejskiej ? socjalistycznego superpaństwa i kartelu podatkowego ? czytelników proetatystycznych mediów spotkała nie lada gratka. Pierwsza z wymienionych ("GW") dołączała do wydania naklejki z napisem "Nie podnosimy cen bez powodu", na których widniało także logo Narodowego Banku Polskiego oraz był podany telefon infolinii, na którą dodzwaniali się aktywiści, pilnujący cen, gotowi donieść na sklepy, które "narzucają" wysokie ceny konsumentom. Drugi z dzienników postanowił wyróżnić się patriotycznym hasłem "Kupuj polskie produkty", sugerując, że tylko kupowanie towarów z określonym logo przyczynia się do powstawania nowych miejsc pracy, dobrobytu ojczyzny, co powinno stać obowiązkiem każdego prawdziwego Polaka. Jak nietrudno zauważyć, u podłoża obu akcji leży brak wiedzy o zjawiskach ekonomicznych, socjalistyczne uprzedzenia i zwykła manipulacja konsumentem.

Naiwność "prawdziwych" Polaków
Mit o tym, że kupując produkty ubrane w Polską flagę, spełniamy patriotyczny obowiązek, jest silnie zakorzeniony w społeczeństwie. Nawet na pewnej konferencji, w której uczestniczyłem wraz ze sztandarowymi działaczami liberalnej prawicy ? nie sposób było nie usłyszeć wezwania do kupowania wyłącznie polskich towarów, jako jedynej drogi do przeciwstawianiu się "monopolowi supermarketów". Naturalnie obecne było także wezwanie, że u obcych zaopatrują się chyba wyłącznie zdrajcy.
Szanowni Państwo, klient, jeśli dobrowolnie tego chce, może poświęcić swój czas oraz ponieść koszty poszukiwania informacji o producentach i produktach, czy spełniają określone kryterium. Jeśli istotnym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji konsumenckich jest pochodzenie towaru czy narodowość firmy go produkującej, konsument może powstrzymywać się od kupowania produktów i usług, które uznaje za "obce" i wydawać pieniądze na dobra kupowane od "swoich".
Po zastanowieniu się, czy takie działanie ma sens, dochodzi się do wniosku, że nie, ponieważ przy całej złożoności rynku i wysokiej specjalizacji produkcji, doszukanie się "rdzennie polskich" produktów graniczy z cudem. Jeśli produkt jest sprzedawany w kraju, może okazać się, że ma zagranicznego dystrybutora, produkowany jest przez firmę z udziałem zagranicznym lub w zakładzie są zatrudnieni obcokrajowcy. Tak więc, kupowanie polskich produktów jest niezwykle trudne.
Poza tym konsument-patriota staje przed nierozstrzygniętymi dylematami. Co jest ważniejsze: dawanie pracy polskim robotnikom czy nabijanie kiesy obcemu kapitałowi? Czy dawać zarobić obcemu supermarketowi czy polskim producentom? Czy bojkotować firmy z obcym kapitałem czy te zarządzane przez cudzoziemców? Gdyby klient chciał poznać wszelkie tajniki struktur własności, produkcji i dystrybucji ? straciłby tak wiele czasu i środków, że kupowanie takich produktów nie byłoby racjonalne.
Zresztą konsumentowi zależy na innych walorach produktów i usług. Towary mają być tanie, jak najlepszej jakości, konkurencyjne, a nie ubrane w narodowe barwy, bo konsumpcja do manifestowania swojej narodowości nadaje się średnio. Ponadto należy zwrócić uwagę, że wiele tradycyjnych marek postrzeganych, jako "polskie", np. Wedel, Żywiec, Winiary czy Hortex ? realnie przestały być dobrami narodowymi, bo należą do zagranicznych inwestorów. Poza tym, czy wybierać np. państwowe monopole tylko dlatego, że są "nasze"? Z punktu widzenia klienta ? takie działanie jest pozbawione najmniejszego sensu.
Istotne jest, że sprawcą tego zamieszania jest agencja reklamowa, która znalazła kolejny sposób na zwiększenie sprzedaży określonych produktów. Kraj pochodzenia jest tylko elementem mającym przyciągnąć uwagę. Inicjatorzy tego przedsięwzięcia nie ukrywają, że godło "kupując polskie produkty, dajesz pracę" będzie przyznawane każdemu ? nawet produktom w 100 proc. zagranicznym, byleby tylko były sprzedawane w Polsce. Akcja zachęcania klientów do nabywania rodzimych towarów jest więc manipulacją uczuciami patriotycznymi. Racjonalnie postępujący świadomy konsument nie będzie popierał tego reklamowego nepotyzmu.

Idiota chroni konsumenta
Kolejne przedsięwzięcie, podnoszące do rangi cnoty donosicielstwo na prywatnych właścicieli sklepów, które podnoszą ceny, zakrawa na paranoję. Pewnie nie zwróciłbym uwagi, gdyby odbywało się na Kubie lub na Białorusi. Jednak zaangażowanie prasy i banku centralnego w regulacje cen maksymalnych na produkty i usługi, budzi najgorsze skojarzenia z praktyką centralnego sterowania gospodarką z czasów realnego socjalizmu. Skąd bowiem jakiś dziennikarzyna z "Wyborczej" czy prof. Balcerowicz ma wiedzieć, czy Kowalski podniósł cenę "bez powodu", czy miał ku temu istotny powód?

(?)

 

Tomasz Teluk
Wyświetlony 6418 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.