piątek, 24 wrzesień 2010 12:47

Spółdzielczość to współdziałanie

Napisane przez

Statystycznie rzecz biorąc, z kilkunastoma milionami spółdzielców (w tym ok. 3,5 mln członków spółdzielni mieszkaniowych), Polska jawi się jako najbardziej uspółdzielczony kraj świata.
W rzeczywistości członkowie polskich spółdzielni, którym daleko do autentyczności, nie wiedzą, co to spółdzielczość. W dodatku statystycznie masy członkowskie nieświadomie (mimo woli) finansują SLD, bo czapa spółdzielcza to PZPR-oska nomenklatura.

Przynależność do polskich spółdzielni nie wynikała z wolnego wyboru, lecz z ponurej konieczności (m.in. permanentny deficyt mieszkaniowy). Członkowie ? choć są pracodawcami dla administracji zarządzającej ich wspólnym mieniem ? zachowują się bardziej jak petenci, niż jak podmioty w demokratycznie zarządzanych, samorządnych organizacjach. Ten grzech pierworodny nigdy nie został usunięty.
Tymczasem ruch spółdzielczy funkcjonuje na całym świecie, szczególnie w krajach wysoko rozwiniętych, nie tracąc swej autentyczności. We współczesnym, zatomizowanym społeczeństwie, w tłumie egoistycznych, anonimowych konsumentów, zorientowanych hedonistycznie ? zatracają się naturalne więzi międzyludzkie. Każdy człowiek ma jednak pewne altruistyczne skłonności. Trzeba je tylko wydobyć. Robi to właśnie spółdzielczość, bo jej istotą jest współdziałanie dla wspólnych korzyści. Zrozumiała jest więc jej aktualność i przydatność.

Molochy nomenklaturowe
Spółdzielnie, z natury swej jednak dość elitarne (trzeba przecież wnieść udział), stały się w PRL organizacjami masowymi. Jedyną drogą do mieszkania (jeżeli nie miało się znajomości czy pieniędzy na łapówki) była spółdzielcza kolejka. Spółdzielnie przestały być dobrowolnymi, samofinansującymi się zrzeszeniami, samodzielnymi i samorządnymi w działaniu. Zarządy obsadzała partyjna nomenklatura. Rady nadzorcze, złożone ze "swoich" ludzi, nie spełniały swych funkcji. Członkowie nie mieli wpływu na działalność spółdzielni, nie interesowali się nią; zresztą nie zawsze znali swoje prawa. Zbiurokratyzowane zarządy robiły, co chciały. Spółdzielczy majątek pozostawał poza kontrolą.
Podczas gdy małe organizmy są sprawne, nie ulegają przerostom biurokracji, są przejrzyste dla kontroli, łatwe i tanie w zarządzaniu, to ? wbrew tym oczywistościom ? rozwijały się socjalistyczne giganty spółdzielcze. Na warszawskim Ursynowie dwie spółdzielnie stworzyły blokowisko wielkości średniego miasta (ponad 100 tys. mieszkańców). Poznańska spółdzielnia "Osiedle Młodych" (w ponad 30 tys. mieszkań ? ponad 80 tys. osób) jest jedną z największych w kraju. Władze "samorządzą się" (każdy z trzech członków zarządu zarabia więcej, niż prezydent państwa), a krytykujących po prostu wykluczają ze spółdzielni. Administracja podwyższa sobie pensje (nawet o 30% rocznie), a olbrzymi majątek spółdzielni, szacowany na 400 mln zł, znajduje się właściwie poza kontrolą spółdzielców, którzy są przecież jego współwłaścicielami.
Wokół nomenklaturowych zarządów krążą takież firmy usługowe. Interes się kręci, finguje się przetargi. Kasa idzie do "swoich". Jest się o co bić, skoro w warszawskiej spółdzielni "Bródno" (w 22 tys. mieszkań ? 90 tys. osób) przez cztery lata działały dwie rady nadzorcze i dwa zarządy. Konflikt był tak ostry, że firma ochroniarska pilnowała, aby nie doszło do "wojny domowej". Cierpiała na tym spółdzielnia (i spółdzielcy), bo inwestycje przepłacano, a niedobory uzupełniano sprzedażą mieszkań za bezcen.

SLD-owska czapa
Spółdzielnie-giganty stały się zaprzeczeniem racjonalnego, efektywnego gospodarowania, jak również rzeczywistej spółdzielczości. Właściwie straciły rację bytu, gdy firmy deweloperskie budują często taniej, a mieszkania stają się własnością inwestujących, bez ograniczeń, wynikających z prawa spółdzielczego.
Spółdzielnie-giganty wynaturzyły się w zbiurokratyzowane przedsiębiorstwa, które nijak się mają do właściwej dla spółdzielczości demokracji bezpośredniej. Kiedyś spółdzielcy zrzeszali się, by bronić się przed wyzyskiem komunistycznej nomenklatury. Jest na czym żerować. Za każde z ponad trzech milionów mieszkań spółdzielczych (w tym ponad 1,8 mln własnościowych) użytkownicy wnoszą co miesiąc przynajmniej 200 zł opłat eksploatacyjnych. Tych olbrzymich pieniędzy nikt nie kontroluje. Nie robią też tego spółdzielcy. Prezes spółdzielni zarabia od kilku do kilkunastu tysięcy złotych (nie licząc premii).
W stanie wojennym Centralny Związek Spółdzielni Budownictwa Mieszkaniowego zgłosił akces do PRON-u, nie zasięgając opinii spółdzielców. Ci zaś w symbolicznym geście przeciwko juncie Jaruzelskiego, palili wieczorem świece w oknach swych mieszkań. Teraz PZPR-owska nomenklatura, zarządzająca spółdzielniami, kandyduje w wyborach parlamentarnych czy samorządowych z list SLD, zresztą na koszt spółdzielców. Ci jednak wydają się nie interesować tymi manipulacjami. Ich bierność sprzyja nomenklaturze.
Krajowa Rada Spółdzielcza, zrzeszająca ok. 20 tys. spółdzielni różnych branż, uzurpuje sobie prawa kontrolno-ewidencyjne. Tymczasem od rejestracji organizacji gospodarczych są sądy, a od kontroli działalności gospodarczej ? urzędy skarbowe. Spółdzielnie stowarzyszone w KRS płacą składki (500-5000 zł rocznie). KRS jest powiązane z SLD. Postkomuniści znaleźli sobie wcale zasobne zaplecze do prowadzenia kampanii wyborczych i reprodukcji swej klasy politycznej.

Państwo demoralizuje ludzi
XIX-wieczni inicjatorzy ruchu spółdzielczego nie bez racji utrzymywali, że państwo demoralizuje ludzi. Stają się mało aktywni, bez inicjatywy. Państwo nie powinno wtrącać się do gospodarki, nie powinno ograniczać przedsiębiorczości, a tylko stworzyć i zabezpieczać system prawny. Zespoleni działaniami samopomocowymi drobni wytwórcy, kupcy są w stanie przeciwstawić się fabrykantom, zapewnić sobie dostatek. Wzajemna pomoc źródłem dobrobytu ? to hasło, które z powodzeniem (także dla własnych korzyści) realizują spółdzielcy.
Na ziemiach polskich pod zaborami ruch spółdzielczy był również formą walki o zachowanie narodowej tożsamości. W Wielkopolsce spółdzielczość pozwoliła w dużej mierze zachować polski stan posiadania. Nieliczna polska mniejszość (8,3% ludności Rzeszy Niemieckiej) skutecznie przeciwstawiała się światowemu mocarstwu, organizując spółdzielnie rolniczo-handlowe, kredytowe, mieszkaniowe, banki ludowe.
Właściwe spółdzielczości połączenie interesu osobistego ze wspólnym nabierało wówczas specyficznego zabarwienia. Korzyści członków spółdzielni pomnażały stan polskiego posiadania. Wielu udziałowców nie oczekiwało zysków ze spółdzielni. Wpłacanie wkładu traktowali jako patriotyczny obowiązek. Takiej formy członkostwa nie znano na świecie.
Natomiast przedwojenna spółdzielczość mieszkaniowa (po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku) była formą protestu przeciwko złym warunkom XIX-wiecznego budownictwa, przeciwko kamienicznikom, żerującym na lokatorach. Zamiast oddawać im sporą część swych zarobków, ludzie postanowili sami zadbać o lokum dla swoich rodzin. Stąd pomysł spółdzielni budującej skromne mieszkania dla średnio zarabiających.

Fenomen żoliborski
Przedwojenna działalność Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej trwała zaledwie kilkanaście lat. To jednak wystarczyło, by stała się wzorem niedościgłym, zresztą fascynującym do dziś (pomijając socjalistyczne poglądy wielu mieszkańców, nastawionych antyklerykalnie, w wyniku czego, m.in. gdy wreszcie rozpoczęto budowę kościoła pod wezwaniem św. Stanisława Kostki, usytuowano go "tyłem" do al. Z. Krasińskiego).
WSM tworzyli ludzie, którzy przeważnie znali się już z działalności społecznej w związkach zawodowych czy partiach politycznych. Wielu z nich przyjaźniło się i te relacje zacieśniało później środowisko zamieszkania. Społecznikowskie pasje, jakie ujawniły się potem w WSM, były czymś naturalnym. Dla członków spółdzielni istotne było nie tylko uzyskanie mieszkania, lecz również działanie dla wspólnego dobra.

(?)

 

Jerzy Pawlas
Wyświetlony 5949 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.