poniedziałek, 25 styczeń 2010 15:48

Miodowy miesiąc w UE

Napisał
A młody? Głupie to, płoche... Tylko pobrudzi pończochę ? przestrzegał Tadeusz Boy-Żeleński.


Niestety, nasi mężykowie stanu takich rzeczy nie czytają, zresztą prawdopodobnie nie czytają niczego, chyba że wzmianki o własnych sukcesach, napisane przez wynajętych dziennikarzy pod dyktando rzeczników prasowych. Cóż innego można sądzić po słynnej deklaracji premiera Donalda Tuska, że traktat lizboński podpisał 13 grudnia 2007 roku w ogóle bez czytania? Na pewno nic już nie czytają, a jeśli kiedyś coś tam i czytali, to pewnie już gruntowanie zapomnieli. Dlatego też pan prezydent Lech Kaczyński lekkomyślnie ratyfikował traktat lizboński, a kiedy wkrótce po nim ratyfikował go również prezydent Republiki Czeskiej Wacław Klaus ? procedura ratyfikacyjna została zakończona, zatem starsi i mądrzejsi zdecydowali, że wszedł on w życie 1 grudnia.

Zatem ? bo takie jest najważniejsze spośród ważnych postanowień traktatu lizbońskiego ? 1 grudnia została proklamowana Unia Europejska, jako nowy podmiot prawa międzynarodowego ? rodzaj europejskiego cesarstwa pod berłem Naszej Złotej Pani Anieli. Wprawdzie zarówno pan prezydent Kaczyński, jak i były premier Józef Oleksy unisono zapewniają nas, że Unia Europejska państwem nie jest, ale jakże nie jest, kiedy ma zarówno terytorium, jak i ludność ? bo od 1 grudnia wszyscy, chcemy czy nie chcemy, staliśmy się obywatelami Unii Europejskiej ? ma władze, w postaci Rady Europejskiej, czyli odpowiednika Biura Politycznego KC KPZR, Komisji Europejskiej, Europejskiej Rady Ministrów, Europejskiego Parlamentu, Prezydenta Unii Europejskiej, Ministra Spraw Zagranicznych UE oraz Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, którego orzeczenia mają dla ?państw członkowskich? charakter źródeł prawa, ma policję, w postaci Europolu, własną prokuraturę w postaci Eurojustu, własną walutę w postaci euro, emitowaną przez własny Europejski Bank Centralny we Frankfurcie nad Menem, ma nawet własne siły zbrojne ? co prawda, na razie w zalążkowej postaci UZE, żeby przedwcześnie nikogo nie płoszyć, niemniej jednak. Przede wszystkim jednak ? czy można być obywatelem ?organizacji międzynarodowej?? Dotychczas nie było można, bo obywatelstwo związane jest z państwem i tylko z państwem. Wygląda na to, że o ile pan Józef Oleksy swoim zwyczajem koloryzuje, o tyle pan prezydent najzwyczajniej w świecie bredzi, bo któregoś razu w Nowym Targu zaczął nawet opowiadać, że Polska w UE nie tylko jest niepodległa, ale nawet niepodleglejsza od innych jej części składowych. Czy to grypa z nieodłączną od niej wysoką gorączką, czy za dużo wina ? sam nie wiem, ale od razu widać, że z panem prezydentem coś nie jest w porządku. Owszem, miewa lucida intervalla, jak na przykład 11 listopada, kiedy w przemówieniu na uroczystości z okazji rocznicy niepodległości zauważył, że to, czy UE stanie się ?monstrum? pożerającym niepodległe państwa narodowe, czy nie ? zależy ?od interpretacji? traktatu lizbońskiego. Szkoda, że nie zauważył tego wcześniej, kiedy uczestniczył w jego negocjowaniu i napierał się, by osobiście go podpisać. Szkoda też, że nie powiedział, czy zabezpieczył jakoś Polskę przed takimi niekorzystnymi interpretacjami, ale chyba już każdy rozumie, że nie można od pana prezydenta wymagać zbyt wiele, skoro zapomniał nawet o sławnych ustawach kompetencyjnych, jakie na podstawie solennych uzgodnień z premierem Tuskiem w Juracie, miały być warunkiem sine qua non ratyfikacji traktatu. Jak zauważył Franciszek Maria Arouet ? kiedy Padyszachowi wiozą zboże, kapitan nie troszczy się, jakie wygody mają myszy na statku ? więc najwyraźniej starsi i mądrzejsi musieli przejść do porządku nad solennymi ustaleniami tubylczych kacyków. Wracając zaś do traktatu, trzeba postawić pytanie, czy część składowa jakiegokolwiek państwa jest niepodległa? Nie jest i być nie może. Skoro zatem i pan Józef Oleksy, i pan prezydent Kaczyński, jednym tchem zapewniają, że Unia Europejska nie jest państwem, a Polska jest niepodległa, a nawet niepodleglejsza, niż była do tej pory ? to nieomylny to znak, że na tym etapie dziejowym jest rozkaz, żeby udawać, iż Unia państwem nie jest, i w ten sposób usypiać czujność europejskich narodów. Zatem ? żeby być ścisłym ? pan prezydent Lech Kaczyński, na szczęście, może tylko udaje, że bredzi, bo tak naprawdę, to nie bredzi, tylko wykonuje zadanie zlecone. A skoro tak, to by znaczyło, że ktoś mu je już zleca.

(...)
Wyświetlony 2135 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.