Wydrukuj tę stronę
czwartek, 30 wrzesień 2010 07:37

Wilczy kapitaliści i inni barbarzyńcy

Napisane przez

Z wielkim zainteresowaniem jak również zaniepokojeniem przeczytałem artykuł p. Jerzego Pawlasa pt. "Barbarzyństwo supermarketów", w której można znaleźć supozycję jakoby istnienie supermarketów było jedną z głównych przyczyn bezrobocia w Polsce. Tego typu hasła doskonale się wpisują w retorykę premiera RP in spe Andrzeja Leppera i z pewnością są wodą na młyn dla jego wesołej ferajny, pełnej znawców ekonomii w rodzaju Renaty Beger czy Danuty Hojarskiej. Lepiej zająć się jednak rzeczową argumentacją.

Logika a mit
Zgodnie z zasadami logiki, aby stwierdzić, czy czynnik A ma wpływ na zjawiska B i C, należałoby przeprowadzić doświadczenie, w którym wyeliminujemy czynnik A. Jeżeli zostanie zachowane status quo, oznacza to tyle, że czynnik A jest indyferentny w stosunku do zjawisk B i C. Jak to się ma do supermarketów?
Mogę zapewnić pana Jerzego Pawlasa, że likwidacja hiper- i supermarketów nie zmniejszyłaby bezrobocia, a skutek mógłby być wręcz przeciwny. Jak pokazują dane statystyczne, liczba sklepów wielkopowierzchniowych per capita w Polsce jest znacząco mniejsza niż w Niemczech, Czechach czy we Francji. Trudno więc chyba w tej sytuacji twierdzić, że hipermarkety są czynnikiem wywołującym bezrobocie, tym bardziej iż system gospodarczy w naszym kraju nie jest europejskim ewenementem, a raczej kopią eurosocjalizmu w wydaniu niemiecko-francuskim.
Jak to jest więc z problemem bezrobocia? Jeżeli dana rodzina, dzięki zakupom w hipermarkecie, jest w stanie miesięcznie zmniejszyć wydatki o 15%, to owe 15% przeznaczy bądź na zakup innych produktów (które również ktoś musi wyprodukować, przetransportować i sprzedać), bądź też postanowi je zaoszczędzić. Oszczędności natomiast przekształcają się w inwestycje, dzięki którym mogą być tworzone nowe miejsca pracy.
Podobną sytuację możemy zaobserwować w przypadku tzw. zalewania Polski tanimi produktami z zagranicy. Niekorzyści płynące z takiej sytuacji są tylko rzekome, o czym wielokrotnie pisał prof. Milton Friedman, opisując tak zwaną zasadę korzyści komparatywnych (tudzież kosztów komparatywnych), której twórcą był wybitny ekonomista klasyczny David Ricardo. Na bardzo prostym przykładzie można pokazać, że używanie zasobów do produkcji, w której jesteśmy mniej wydajni od innych krajów, jest najczystszym przykładem marnotrawstwa zasobów. Tym bardziej nakładanie ceł na produkty pochodzące z zagranicy, które są tańsze od produktów krajowych, jest absolutnie niekorzystne, i to nawet, gdy jeden z krajów jest uboższy i mniej wydajny.

Obrzydliwy kapitalizm?
Najlepiej jednak wszystko zwalić na obrzydliwy (dziki, jak niektórzy powiadają) kapitalizm, wstrętną i krwiożerczą burżuazję, zmuszającą kasjerki w hipermarketach do noszenia pieluszek (fenomen plotki i wieści gminnej jest doprawdy zadziwiający). To niezwykle fascynujące, jaką karierę zrobiła zbitka wyrazowa "wilczy kapitalizm", a to szczególnie w odniesieniu do krajów Ameryki Łacińskiej, które to akurat z kapitalizmem miały tyle wspólnego, co Max Stirner z katolicyzmem.
Cóż, wielu doprowadza to do białej gorączki, ale nic nie zmieni jednak faktu, że to właśnie konsumenci wybierają hipermarkety i w chwilach wolnego czasu gremialnie robią w nich zakupy. Na nic zdadzą się zaklęcia, że Polacy "chcą mieć niedziele dla siebie", i perorowanie na temat kiepskiej jakości towarów. Konsumenci już wybrali, co doskonale widać, gdy przyjrzymy się, jak wyglądają parkingi przed hipermarketami.
Pan Pawlas rozprawia się również z dumpingiem i niskimi cenami W tym momencie warto się zastanowić nad tym, kto ma decydować o tym, w jakiej cenie sprzedawany jest produkt (może autor krytykowanego przeze mnie artykułu widziałby swą rolę w Urzędzie Kontroli Cen?). W warunkach wolnorynkowych powinna być to autonomiczna decyzja sprzedawcy, główną rolą wolnego rynku jest bowiem wycena danego produktu. Protesty kupców można natomiast traktować jako agitację na rzecz wysokich cen.
Wilczy kapitalizm to, oczywiście, wyzysk pracownika i nieprzestrzeganie kodeksu pracy. Tak to już niestety jest, że są ludzie uczciwi i nieuczciwi, interwencjonizmem z pewnością tego nie wyleczymy, a jedynym odpowiednim miejscem dla polskiego kodeksu pracy od dawna jest socjalistyczny śmietnik
Teoria burżuazyjnego wyzysku ciągle jednak pozostaje żywa, a to w kręgach alterglobalistów, ekologów, radykalnych feministek i innej maści lewackich organizacji. Zdumiewający jest fakt, że mimo triumfu wolnego rynku, jako systemu gospodarczego, mimo kompletnej kompromitacji marksizmu, keynesizmu i państwa dobrobytu, nadal doskonałym chłopcem do bicia pozostaje kapitalizm, którego często... nie ma. A najbardziej przerażające jest to, że nad tym chłopcem znęca się osoba, która jak sądzę mieni się jako przedstawiciel prawicy.

Antypolski liberał
Wielu może mi w tym momencie przyczepić etykietkę ortodoksyjnego liberała (słowa wyjątkowo w Polsce obraźliwie), mimo to chciałbym wyraźnie zaprzeczyć, jakobym był przeciwnikiem polskich kupców czy polskich towarów (na marginesie warto wspomnieć, że towary w hipermarketach są w przeważającej części polskie) i nic na to nie poradzę, iż jedyną skuteczną receptą na bezrobocie jest LIBERALIZACJA i DEREGULACJA, czyli, między innymi, drastyczna obniżka pozapłacowych kosztów pracy (zmniejszenie tzw. klina podatkowego), które stanowią obecnie ok. 80% płacy netto, a więc prawie dwukrotnie podrażają pracę. Nawet małe dziecko wie, że wzrost ceny danego produktu czy usługi oznacza spadek popytu na to dobro lub usługę (pomijając, oczywiście, sporadyczny paradoks Veblena).
Przyczyną problemów polskich kupców oraz małych i średnich przedsiębiorców jest fakt, że są oni nękani przez biurokratyczne przepisy i wysokie podatki, a ich działanie może być sparaliżowane przez kontrole urzędu skarbowego, państwowej inspekcji pracy, etc. Tych podmiotów nie stać jednak na to, aby zapłacić urzędnikowi łapówkę. Właściciele hipermarketów natomiast mogą szastać łapówkami na prawo i lewo, i nie ma to nic wspólnego z "wilczym kapitalizmem", a z przerośniętym etatystycznym lewiatanem.
Właścicielom hipermarketów nie zależy na wolnym rynku, lecz na gospodarce sterowanej, gdyż są beneficjentami takiego stanu rzeczy (podobnie jak wielkie korporacje). Dzięki nad wyraz skomplikowanemu systemowi podatkowemu są oni w stanie wyliczyć swój wynik finansowy w sposób, jaki im się żywnie podoba (ergo nie wykazywać zysków), a ewentualne zastrzeżenia urzędnika skarbowego uciszą sowitą gratyfikacją pieniężną.
W systemie wolnorynkowym jest miejsce zarówno dla małych podmiotów, jak i wielkich. Każdy spełnia inną rolę i każdy ma inne atuty. Hipermarkety ? niskie ceny, małe sklepy ? jakość, miłą obsługę i specjalistyczne produkty.
Zostawmy sklepy wielkpowierzchniowe w spokoju, a dajmy więcej oddechu małym polskim podmiotom gospodarczym, pozwólmy i im łączyć się w większe podmioty gospodarcze. Wszystkie firmy powinny być traktowane w sposób równy i w systemie wolnorynkowym niedopuszczalne jest zwalnianie z podatków jednych podmiotów (jak to się ma w specjalnych strefach ekonomicznych) kosztem drugich.
Nie można, oczywiście, również dopuścić, aby sklepy wielkopowierzchniowe znajdowały się w ścisłych (często zabytkowych) centrach miast, z tym jednak mamy bardzo rzadko do czynienia a supermarket należy odróżnić od galerii handlowych (tzw. mall), które często doskonale wpisują się w architektoniczną całość miasta.
Wszystkich nieprawidłowości, oczywiście, się nie pozbędziemy, kraina wiecznej szczęśliwości to przecież stricte socjalistyczny wymysł. Racjonalnie myślącemu człowiekowi pozostaje się pogodzić z faktem, że system wolnorynkowy, jak każdy system, ma wady, a ludzie od zarania czasów dzielą się na uczciwych i nieuczciwych. Empiria wykazała, że wolny rynek promuje uczciwość i pracowitość, a etatyzm (lub socjalizm) ? koneksje, korupcje i inne patologie, z którymi spotykamy się w Polsce.

Krzysztof Nestor Kuźnik
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Wyświetlony 3566 razy
Krzysztof Nestor Kuźnik

Najnowsze od Krzysztof Nestor Kuźnik

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.