poniedziałek, 25 styczeń 2010 17:50

Bez kompromisów z rewolucją

Napisał
Krótka, piękna i niezwykle pożyteczna publikacja wydawnictwa Święty Wojciech. Esej biograficzny poświęcony Proboszczowi z Ars ? św. Janowi Marii Vianneyowi, to nie tylko pouczające dzieło religijne, lecz również garść bardzo interesujących informacji natury politycznej i społecznej.


Zdarza się, że niejednokrotnie życiorysy świętych prezentowane są w pewnym oderwaniu od kontekstu uwarunkowań politycznych towarzyszących ich działalności. W przypadku francuskiego duchownego trudno byłoby od tego uciec, zważywszy, że jako dziecko wraz z rodziną potajemnie przyjmował św. sakramenty z rąk ?niezaprzysiężonego? kapłana, a kilka lat później zdezerterował z napoleońskiej armii, w szeregach której, jako żołnierz z poboru, miał okupować królestwa hiszpańskie, bohatersko broniące się przed rewolucyjną zarazą. Wychowany w oporze wobec uzurpacji, świadom tego, że Napoleon Bonaparte wystąpił przeciwko samemu Namiestnikowi Chrystusa, nie zamierzał zabijać katolików. Na marginesie warto przypomnieć tę czarną kartę w dziejach naszego narodu, że wielu polskich żołnierzy nie miało takich skrupułów i brało udział w ustanawianiu antykatolickiego nieładu na Półwyspie Iberyjskim?

Zło, jakim jest rewolucja, odbiło się także na jego pracy duszpasterskiej wkrótce po zaistnieniu bękarciej tzw. monarchii lipcowej, gdzie nawet w małej parafii w Ars do głosu doszli zwolennicy nowego reżimu (który ogłosił, że Francja nie jest już państwem katolickim), a także ludzie oczekujący dalszego przewrotu. Co charakterystyczne i zapewne nieuniknione, rewolucja społeczna łączyła się z czymś, co obecnie nazwalibyśmy rewolucją seksualną ? ks. Vianney miał zostać usunięty przede wszystkim dlatego, że sprzeciwiał się cudzołóstwu i starał rugować z parafii przybytki służące rozluźnieniu obyczajów. Po raz kolejny potwierdziła się stara prawda, że Kościół zyskałby akceptację wszelkiej maści wywrotowców pod warunkiem, iż zniósłby VI Przykazanie. Szczęśliwie późniejszy święty nie uległ presji bezbożników i kontynuował swoją posługę kapłańską mimo kolejnych wydarzeń rewolucyjnych i następnych rządów wrogich prawowitemu ustrojowi.

W tych niesłychanie trudnych okolicznościach, walcząc z własnymi słabościami, ks. Vianney poświęcił wszystko chwale naszego Pana Jezusa Chrystusa, głosząc nieustannie Jego Miłosierdzie. Czynił to w warunkach trudnej do wyobrażenia, skrajnej ascezy, która dziś osobom przyzwyczajonym do elementarnych obecnie wygód, musi wydawać się wręcz niemożliwa. Czy współcześnie ktoś mógłby funkcjonować, pracując na ? dosłownie ? kilku etatach, śpiąc trzy godziny na dobę, jedząc czasami raz na parę dni i mieszkając w otoczeniu paru najprostszych mebli?

Kiedy czytamy żywoty świętych, możemy przekonać się, że nader często Bóg od świętych wymaga najwięcej. Nie ma świętości bez wyrzeczeń i cierpienia. Pokonując własne ograniczenia, Święty Proboszcz podporządkował swój czas dobru dusz, niezmordowanie spowiadając (nawet na własnym łożu śmierci!), organizując nauczanie, sprawując Mszę Wszechczasów i głosząc kazania o potędze Bożej Miłości. Większość książki to właśnie opisy heroicznej pracy duszpasterskiej.

Święty Jan Maria Vianney może uchodzić za nieformalnego patrona tradycjonalistów ? legitymistów nie tylko ze względu na wskazane wcześniej uwarunkowania narzucone przez historię, lecz również dlatego, że promował w Ars kult św. Filomeny, aby w ten sposób zniechęcić pielgrzymów do skupiania uwagi na jego osobie i równocześnie skłonić ich do uwielbiania Boga za wstawiennictwem rzymskiej męczennicy.

Jak na popularyzatorską publikację, książka ma wartościowy aparat krytyczny. Sporo ciekawych zdjęć, trafnie dobrane cytaty z wypowiedzi bohatera, piękna polszczyzna tłumaczenia oraz uzupełniający spis wartościowych tytułów to kolejne zalety tego tomu. I jeżeli miałbym wskazać coś, co może razić, byłoby to pewne zdziwienie autora, iż rzekomo w początkach swojej pracy ks. Vianney ?za bardzo? straszył parafian piekłem. Może jest to przejaw myślenia modernistycznego, według którego piekło nie istnieje lub jest puste, albo też uchodzi za miejsce przejściowej kary?

Ks. Jan Maria Vianney zmarł 4 VIII 1859 r. po 41 latach posługi kapłańskiej w Ars. Beatyfikowany w 1905 r. przez św. Piusa X. Papież Pius XI kanonizował go 31 maja 1925 r., a kilka lat później ogłosił patronem proboszczów Kościoła katolickiego.

Marc Joulin, Jan Maria Vianney. Ciche życie Proboszcza z Ars, tłum. i wstęp do wyd. pol. Sylwia Filipowicz, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2009, str. 204.



Od redakcji: św. Jan Vianney jest patronem Roku Kapłańskiego, ogłoszonego przez papieża Benedykta XVI.
Wyświetlony 1818 razy
Więcej w tej kategorii: « Ewolucja pieniądza Długodystansowcy »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.