czwartek, 30 wrzesień 2010 08:00

Sztuka marnowania pieniędzy

Napisane przez

Z Iwarem Romankiem rozmawiają Roman Konik i Damian Leszczyński

 

? Co to jest BWA?
? BWA, czyli Biuro Wystaw Artystycznych, to instytucja sprawująca nadzór nad siecią galerii państwowych, powołana do istnienia w czasach PRL-u, w pierwszej połowie lat 50. Na początku podlegała CBWA (Centralnemu Biuru Wystaw Artystycznych), czyli "Zachęcie", dziś dumnie nazwanej Narodową Galerią Sztuki, następnie kontrolę nad nią przejęły Urzędy Wojewódzkie. Obecnie zaś galerie BWA, znajdujące się niemal w każdym mieście wojewódzkim, podlegają Wydziałom Kultury Urzędów Miejskich. Wraz ze zmianami poglądów partyjnych decydentów na temat roli sztuk plastycznych w życiu narodu, zmieniały się również założenia programowe tych galerii. Dziś o programie ? choć może to zbyt wielkie słowo, bo ostatecznie o treści wystaw rozstrzygają powiązania personalne, a nie kwestie merytoryczne ? decyduje dyrektor takiej placówki bądź osoba wybrana przez niego.

? Jak to wygląda w realiach?
? Dla przykładu ? obecny dyrektor BWA we Wrocławiu w zasadzie zna tylko lokalnych artystów działających w branży szkła artystycznego. Wcześniej był kierownikiem galerii szkła i ceramiki, a nowe stanowisko objął w drodze konkursu, który faktycznie został zorganizowany tylko dlatego, że poprzedni szef był niewygodny dla nowych władz samorządowych. W tym przypadku o tym, kto będzie wystawiał w galeriach BWA decyduje jego totumfacki ? tzw. kurator.

? Po co istnieje BWA?
? Według Urzędu Miasta: prezentuje i upowszechnia awangardową sztukę współczesną ? od malarstwa po instalacje (poprzez fotografię, rzeźbę, rysunek i grafikę) i na ten cel dostaje co roku ok. 1,5 miliona złotych. W rzeczywistości jest to miejsce, do którego przychodzą, góra, cztery osoby dziennie (jak pada deszcz czasem więcej, najwięcej, jak jest darmowy wyszynk). Prezentowane tam przedmioty, nazywane "dziełami sztuki" tylko dlatego, że znalazły się w tym, a nie innym miejscu, nie wzbudzają żadnego zainteresowania. Przechodnie, idąc wzdłuż galerii "Awangarda", mieszczącej się przy ulicy Wita Stwosza we Wrocławiu, zupełnie ignorują zawartość potężnych witryn (około 15 x 5 m!) i nie mają zamiaru ? nawet za darmo ? przyglądać się temu, co wystawiono w środku. Dużo ciekawsze są wystawy sklepowe obok.
Oczywiście, istnieją zawodowi krytycy, którzy muszą odnotować w prasie pojawienie się każdej, nawet najbardziej nonsensownej wystawy, jednak ich opinie, balansujące między grafomanią a bełkotem, jeszcze bardziej zniechęcają potencjalną publiczność. Ta reakcja jest zresztą zupełnie zrozumiała. Trudno bowiem zachować powagę, czytając, że np. pewien awangardowy artysta rzeźbiarz, stosując jako materiał kamień, szkło, sznurek i metal, tworzy rozwijające się w przestrzeni opowieści i refleksje filozoficzne na temat istoty materii i jej zaprzeczeń, a nierzadko również istoty bytu, które wpisują się w przestrzeń galerii lub w nią ingerują, burząc tym samym stan zastany. Niewątpliwie swoją estetyką i ładunkiem intelektualnym poruszają wyobraźnię i sugerują inne znaczeniowo światy (autentyczny cytat z "Gazety Dolnośląskiej z 15-21.12. 2000, s. 5.). Tego rodzaju nonsensy są zresztą czymś typowym zarówno dla pism krytyków, jak i wypowiedzi samych artystów, którzy są święcie przekonani, że to, co niezrozumiałe, staje się automatycznie bardzo głębokie.

? Skąd ta rozbieżność między celami a ich faktyczną realizacją? Przecież galerie te, utrzymywane, co należy pamiętać, za pieniądze podatników, powstały po to, aby uwrażliwiać ludzi, udostępniać im najwybitniejsze dzieła sztuki współczesnej, zmuszać do nowego spojrzenia na rzeczywistość itd. Skąd ten brak zainteresowania?
? Cóż, wytłumaczenie tego zachowania wydaję mi się oczywiste: zazwyczaj nie zwracamy uwagi na to, co nudne, źle i nieudolnie wykonane. Most Grunwaldzki we Wrocławiu jest znacznie lepszą instalacją niż te robione przez niedouczonych rzeźbiarzy, nie mających pojęcia o podstawach konstrukcji inżynieryjnych, programowo wierzących, że to, co pozbawione ładu i składu, to właśnie prawdziwa sztuka, zawsze możliwa do wytłumaczenia pseudofilozoficznym bełkotem, o którym mówiłem wcześniej. Nawet najgorszy teatr wystawiający najmarniejszą sztukę i tak będzie lepszy od jakiegokolwiek performance artystycznego, wykonanego przez ludzi nie mających pojęcia o sprawach warsztatowych związanych z przedstawieniem. Oczywiście, nie można uogólniać, gdyż byłoby to niesprawiedliwe ? istnieją twórcy niepoddający się ogólnemu trendowi, w którym braki warsztatowe, niedostatek wyobraźni i miałkość intelektualną zawsze można zastąpić prowokacją. Niestety, są oni w mniejszości, a liczba zwiedzających galerie sztuki współczesnej jest najlepszym dowodem na to, że sztuka ta współczesnemu człowiekowi nie ma w zasadzie nic do zaoferowania.

? Kto zatem wystawia w BWA?
? Czasami, ale bardzo, bardzo rzadko, pojawiają się tam wybitni artyści, którzy są w stanie przyciągnąć mnóstwo ludzi. Przykładem może być choćby Zdzisław Beksiński. Jednakże zazwyczaj pojawiają się tam twórcy słabi, niedouczeni i nie mający nic ciekawego do zaoferowania, tacy, którzy bez państwowej pomocy nigdy by sobie nie poradzili. Nie zależy im na tym, aby ktoś ich "dzieła" oglądał, nie mają w zasadzie szansy na ich sprzedaż, chodzi im w gruncie rzeczy o przeżycie i splendor, o pokazanie, że są znaczącymi artystami ? bo wystawiają przecież w galeriach. BWA ze swej strony również nie troszczy się o przyciągnięcie widzów, gdyż nie musi na siebie zarabiać ? i tak dostanie pieniądze z budżetu miasta. Dlatego też twórcy, którzy coś potrafią, omijają tego rodzaju miejsca, które nie dają możliwości promocyjnych.
Wyświetlony 8060 razy

Więcej w tej kategorii: « Quo vadis ars? Kultura a wolny rynek »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.