poniedziałek, 25 styczeń 2010 18:16

Gest przełomu

Napisane przez
Z początkiem stycznia 1966 r. wybuchła gigantyczna antykościelna awantura ze strony reżimu W. Gomułki. 7 grudnia 1965 r. Episkopat Polski w specjalnie wydanym komunikacie ocenił bowiem ? mającą miejsce w poprzednich dniach ? wymianę listów między biskupami Polski i RFN jako niesłychany krok naprzód w stosunkach polsko-niemieckich.


Nie wszyscy wówczas byli o tym przekonani, tak nad Odrą i Wisłą, jak i nad Łabą, Renem i Dunajem... Można nawet zaryzykować tezę, że entuzjastami dialogu między biskupami była raczej mniejszość polityków i intelektualistów w obu krajach. Ale dzisiaj, po 45 latach, widać jaskrawo, jak wielką rolę odegrał ów gest przełomu, którym był zainicjowany przez metropolitę Wrocławia, apb. Bolesława Kominka (1903-1974), a gorąco wsparty przez prymasa Wyszyńskiego i krakowskiego metropolitę abp. Karola Wojtyłę, dokument ?Przebaczamy i o przebaczenie prosimy?.

Pięć lat temu, tuż obok potężnego wrocławskiego kościoła Matki Boskiej na Piasku, przy odrzańskim bulwarze, w sercu Ostrowa Tumskiego, odsłonięto wspaniały pomnik kardynała Kominka. U stóp monumentu wyryto te jakże znamienne, a wyżej przytoczone, słowa zakończenia Listu. Na wniosek i sugestię obecnego na uroczystościach brytyjskiego historyka, prof. Normana Daviesa z Oxfordu (autora m.in. wydanej osiem lat temu w trzech językach książki o historii Wrocławia), autor pomnika postanowił dopisać także ? za zgodą władz miasta ? niemiecką wersję wspomnianego cytatu, tak aby tłumnie odwiedzający centrum Wrocławia Niemcy mogli zorientować się, o kogo i o co chodzi. Pomnik wspólnie odsłonili minister kultury RP, abp. metropolita Marian Gołębiewski, prezydent Wrocławia i biskup Goerlitz.

Zaprezentujmy obecnie genezę i reperkusje słynnego listu biskupów polskich do niemieckich z końca 1965 r. Reperkusje owe były szerokie, bo sprawa ciągnęła się właściwie przez całą pierwszą połowę 1966 roku. Konflikt między W. Gomułką a Episkopatem ? na tle najpierw wspomnianego listu oraz potem Milenium chrztu Polski ? osiągnął dość drastyczne formy, a papież Paweł VI nie został wpuszczony przez kierownictwo PZPR na Jasną Górę. Naszym biskupom komuniści usiłowali przylepić etykietkę ?germanofilów?. Szary, przeciętny obywatel PRL, nawet gorliwy katolik, często ? co przyznają obecnie starsi ludzie ? wtedy (wobec namolnej i wszędobylskiej propagandy reżimowej) nie do końca rozumiał, o co autorom listu chodzi i za co, mianowicie, przepraszają oni Niemców...

Cofnąć się tu musimy wstecz o lat dwadzieścia, kiedy to latem 1945 r. kardynał August Hlond (1881-1948), ówczesny prymas Polski, musiał stanowczo i radykalnie zareagować na dramatyczną sytuację społeczną, polityczną i religijną na relatywnie rozległych i ludnych terenach Śląska, Pomorza, Warmii i Mazur oraz Ziemi Lubuskiej. Obszary te nazywamy u nas polskimi ziemiami zachodnimi i północnymi (lub rzadziej Ziemiami Odzyskanymi), a w Niemczech mówi się o ?niemieckim wschodzie?. W wyniku arbitralnych, jałtańsko-poczdamskich decyzji Rosji Sowieckiej, USA i Anglii, obszary te przyłączono ? jak wiemy ? do powojennej Polski, która na wschodzie straciła połowę swego terytorium ze Lwowem, Pińskiem, Tarnopolem, Grodnem, Brześciem i Wilnem. Ludzie wypędzeni z naszych Kresów Wschodnich przyjeżdżali masowo na poniemieckie Ziemie Zachodnie.

Ów ?dziki zachód? przedstawiał wiosną 1945 r. obraz niesłychanego chaosu i zamieszania. Uciekło stamtąd przed Rosjanami ? którzy w lutym i marcu szli z ofensywą na Berlin ? kilka milionów Niemców, pozostało jakieś 2-3 mln, czyli ok. 20% populacji przedwojennej. Resztę na propozycję Churchilla i Stalina wysiedlano stopniowo do końca 1948 r. Wielkie miasta owych ziem, z 1000-letnim Wrocławiem (1 milion mieszkańców w 1944 r.) na czele uległy ruinie prawie w 70%, przede wszystkim w wyniku podjętej przez Wehrmacht i SS bezsensownej i strategicznie beznadziejnej ich obrony przed Sowietami. Resztę infrastruktury technicznej, a nawet inwentarza żywego Sowieciarze wywieźli do Rosji (przykładowo całe wagony bydła podążyły na wschód).

Naturalną koleją rzeczy ? z socjologicznego punktu widzenia ? było konsolidowanie się nowych osadników z Polski wschodniej i centralnej (a także repatriantów z Francji) wokół jakiegoś centrum lokalnego. Rolę ich odgrywać mogły przede wszystkim polskie parafie katolickie. Napływający na Zachód Polacy nie mieli wszak od razu swoich księży, albo jeśli ich mieli, to starzy niemieccy duszpasterze nie chcieli im zdać swej dotychczasowej jurysdykcji. Wedle obszernego raportu Prymasa Polski do Watykanu z 24 X 1946 r. (będącego odparciem licznych i hałaśliwych skarg na Hlonda ze strony niemieckiego Kościoła, a kierowanych wprost na ręce Piusa XII), pozostały na owych ziemiach kler niemiecki dzielił się zasadniczo na trzy kategorie.

(...)
Wyświetlony 1421 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.