czwartek, 30 wrzesień 2010 10:08

Strażnik skarbu

Napisał

Mało kto o tym wie, że Polska jest jednym z najbogatszych w surowce mineralne krajów Europy. W powodzi powszechnego narzekania i biadolenia na brak pomysłów gospodarczego ożywienia światowy dorobek polskiego górnictwa i nauk o Ziemi ulega zapomnieniu i lekceważeniu. Ta właśnie niewiedza o gospodarczym dziedzictwie jest też miarą upadku polskich elit, której jednym ze skutków jest narastające bezrobocie i pogłębiająca się bieda. Dziedzictwo to nie tylko związane jest z eksploatacją węgla kamiennego. Ostatnio i to górnictwo też zaczyna odnosić skromne sukcesy ekonomiczne związane z podwojeniem ceny węgla na rynkach międzynarodowych. Ucichły strajki i protesty. Zaprzestano gwałtownych nacisków na daleko idącą likwidację górnictwa.

 

Polska tradycja górnicza wiąże się też z innymi surowcami energetycznymi takimi jak gaz i ropa naftowa. Odkrycie nowych złóż gazu ziemnego na Niżu Polskim, w rejonie od Milicza do Zielonej Góry, Gorzowa i Poznania, jest coraz bardziej kłopotliwe dla naszego importu tego surowca z Rosji. Jest to jeden z tych surowców, którego zasobów przybywa pomimo jego eksploatacji, gdyż odkrycia często wyprzedzają zużycie. Obecnie wydobycie własnego gazu ziemnego pokrywa ok. 40% krajowego zapotrzebowania, a w każdej chwili można je też znacząco zwiększyć. Ropa naftowa występuje w Polsce w ilościach symbolicznych, choć w rejonie
Krosna w XIX wieku prowadzono jej eksploatację na skalę przemysłową, skąd brano w tym czasie wzorce do jej poszukiwania i wydobycia na całym świecie. Tu w 1853 roku Ignacy Łukasiewicz skonstruował pierwszą lampę naftową.
Stosunkowo najmłodsze jest w Polsce górnictwo węgla brunatnego i złóż rud miedzi. Obie te branże są stabilne i wysoko dochodowe pod względem ekonomicznym. Szczególne nagromadzenie wszelkiego rodzaju bogactw naturalnych występuje w Sudetach i na ich Przedgórzu, który to obszar nazywany jest z tego powodu "małym Uralem". Prawie wszystkie znane bogactwa naturalne świata znaleziono również na tym terenie. Po czeskiej stronie Sudetów znaleziono nawet diamenty, niestety, w ilościach bardziej o znaczeniu naukowym niż gospodarczym.
Przy podejmowaniu strategicznych decyzji o rozwoju, utrzymaniu i likwidacji zakładów górniczych decydujący dziś głos mają ekonomiści, politycy i pracujący na ich zmówienie dziennikarze wszelkiego rodzaju mediów. Ich głos jest odpowiednikiem tzw. opinii publicznej, która w wyniku jednostronnej zmasowanej informacji przestaje interesować się gospodarką i konkretnymi surowcami. W ślad za tym następuje cofnięcie wszelkich gwarancji kredytowych, natomiast przyznane kredyty są wysoko oprocentowane, krótkoterminowe i niechętnie udzielane, jako obarczone skalą dużego ryzyka. Wolny rynek tańszych towarów ze wschodu i zachodu (sprowadzanych bez cła) powoduje, że kolejne kopalnie przestają być dochodowe. Oficjalnie głosi się, że tak być musi, gdyż przestarzała produkcja jest nieopłacalna, miejscowe złoża są za małe dla rozwinięcia produkcji na większą skalę itp. W ten sposób górnictwo skalne, surowców chemicznych, budowlanych i kruszyw upada, gdyż prawie wszystko opłaci się sprowadzić z zagranicy lub eksploatować tylko przez obcy kapitał. W ten sposób górnictwo, które przez kilka tysięcy lat było podstawą polskiej gospodarki, dziś jest w znacznej części likwidowane w całym majestacie prawa, zasad ekonomii i zgodnej opinii publicznej, że tak być musi i nie ma innego wyjścia. Choć można powiedzieć, że są to tylko stereotypowe wyobrażenia o polskim górnictwie, to jednak są one zbyt powszechne i popularne, by mogły być ignorowane. Pojawiające się głosy rozsądku oraz sprzeciwu w małonakładowej prasie zawodowej są przekonywaniem ludzi już przekonanych i nie mają większego znaczenia dla przebiegu wielu wydarzeń. Czy można zatem zatrzymać ten niekorzystny splot różnych okoliczności pozbawiających polskie górnictwo podstaw istnienia? Pytanie o to, czy potrzebna jest instytucja dbającą o wspólne dobro narodowe, którym są złoża wszelkiego rodzaju kopalin naturalnych, można uznać za retoryczne. Biorąc pod uwagę, że na poprawę sytuacji nigdy nie jest za późno, warto sięgnąć do rozwiązań, jakie zastosowano w tej materii u samych początków II Rzeczypospolitej.
W celu gromadzenia wszelkiej wiedzy na temat surowców, dla potrzeb ich zagospodarowania w 1919 roku powołano Państwowy Instytut Geologiczny w Warszawie. Dziś instytucja ta postrzegana jest jako jedna z wielu tego typu placówek o charakterze badawczo-produkcyjnym, która, podobnie jak wszystkie inne podmioty gospodarcze, powinna być samowystarczalna i utrzymywać się z wykonywania zamówień zleceń itp. przedsięwzięć. Obecna sytuacja PIG niewiele się różni od podobnych tego rodzaju instytutów, które istnieją na wyższych uczelniach i wszędzie tam, gdzie wykłada się nauki o Ziemi oraz o eksploatacji surowców. Aktualnie w oczach decydentów i opinii publicznej, również rola instytutu została zdegradowana do poziomu licznych stowarzyszeń mających w swojej nazwie słowo "Instytut", do którego powołania wystarczą podpisy 15 dowolnie wybranych obywateli państwa polskiego. Sama nazwa "Państwowy Instytut" obecnie też nic nie znaczy. Wszak i kolej jest państwowa, komunikacja samochodowa itp. instytucje są teraz zwykłymi podmiotami gospodarczymi, które są poddane twardym prawom rynku. Jeśli nie są one dochodowe, to sprzedaje się je lub podlegają one restrukturyzacji, czyli zwykłej likwidacji. Na to wszystko nakłada się stosunkowo nikła wiedza tzw. klasy politycznej o surowcach i bogactwach naturalnych Polski, która podejmuje w tych sprawach wiążące decyzje.
Od gospodarczego i politycznego przełomu 1989 roku trwa moda na powrót do symboli i instytucjonalnych rozwiązań powstałych za czasów II Rzeczypospolitej. W tej sprawie akurat jakby o tym zapomniano. Jedną z pierwszych decyzji Sejmu Ustawodawczego w dniu 30 maja 1919 roku (w pół roku po odzyskaniu niepodległości, w czasie, gdy toczyły się jeszcze zawzięte walki z Ukraińcami o Lwów) było powołanie Państwowego Instytutu Geologicznego. W uzasadnieniu podkreślono, że wobec doniosłego znaczenia nauk geologicznych dla wielu gałęzi życia praktycznego ? przede wszystkim dla górnictwa, dla zaopatrywania miast i gmin wiejskich w zdrową wodę, dla intensywnego rolnictwa, dla rozbudowy dróg bitych, kolei żelaznych itp. ? wszystkie niemal państwa powołały podobne instytucje państwowe. Wskazano, że żadna prywatna organizacja nie mogłaby podjąć się prowadzenia badań geologicznych na tak szeroką skalę, gdyż badania te nie dają dochodów i tylko pośrednio wpływają na rozwój poszczególnych gałęzi gospodarki w kraju. Ponadto w wielu przypadkach w interesie państwa nie leży podawanie danych geologicznych do publicznej wiadomości. Zwrócono również uwagę, że dla polityki gospodarczej państwa jest rzeczą ważną posiadanie danych o rozporządzalnych zasobach, np. węgla czy nafty, pewniejsze i bardziej szczegółowe od tych wiadomości, które częstokroć w formie umyślnie pesymistycznej lub optymistycznej krążą wśród przedsiębiorców prywatnych lub aferzystów. Wiadomości prawdziwe i oparte na analizie naukowej danego zagadnienia praktycznego państwo może otrzymać tylko od swojego własnego organu, jakim jest Państwowy Instytut Geologiczny.
(?)
Adam Maksymowicz
Wyświetlony 6287 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.