poniedziałek, 25 styczeń 2010 18:17

Nr 1/97, styczeń 2010, str. 52 Dole i niedole Kozaków zaporoskich

Napisane przez
I stnieje bajka o krecie, który wędrował po ogrodzie warzywnym. Próbował marchewki i buraczków, ale mu nie smakowały, poszedł więc dalej. Natknął się na pietruszkę, ale ta też nie przypadła mu do gustu. Cebula tym bardziej. W końcu trafił na chrzan i przerażony tym, co go może spotkać dalej, wcinał ten chrzan. Postępowanie kreta z tej bajki przypomina trochę losy Kozaków zaporoskich.


Kozacy tacy, jakich mamy w wyobraźni dzięki Ogniem i mieczem Henryka Sienkiewicza, żyli na Ukrainie (przede wszystkim w województwie kijowskim) w XVI i XVII w. Terytoria te należały przed unią lubelską, zawartą w 1569 r., do Wielkiego Księstwa Litewskiego, a do rozejmu w Andruszowie z 1667 r., kończącego wojnę z Moskwą, do Korony Królestwa Polskiego, choć w praktyce kontrolę nad tymi ziemiami Rzeczpospolita straciła w 1648 r., wraz z początkiem powstania pod wodzą Bohdana Chmielnickiego.

Przez cały XVI i pierwszą połowę XVII w. w województwach południowo-wschodnich Rzeczypospolitej Kozacy cieszyli się pewnymi swobodami, a Zaporoże (tereny na południe od porohów ? progów skalnych na Dnieprze), w praktyce kontrolowali tylko oni. Mieli ?samorząd? ? byli rządzeni przez wybieranych przez siebie dowódców i urzędników (hetman, ataman koszowy, pisarz, asauł, atamani kurenni itd.), czasem Korona wpływała na decyzje Kozaków bądź pozostawiała sobie prawo zatwierdzania hetmana. W 1578 r. Stefan Batory nadał Kozakom Trechtymirów, gdzie miał mieścić się szpitalik oraz arsenał. Na Zaporożu swobodnie mogli zajmować się rybołówstwem, myślistwem i czym tam chcieli oraz mogli tłuc się z Tatrami choćby po to, aby zagarnąć ich stada czy odeprzeć najazd. I do tego ostatniego celu potrzebowała ich Polska. Inaczej było z wyprawami na Turcję (rzadziej na Chanat Krymski), gdy były one niezgodne z polityką Warszawy, zwykle dążącej do niezadrażniania stosunków z Portą Ottomańską, spotykały się z niezadowoleniem dworu. Państwo przyjmowało część Zaporożców na swój żołd, byli to tzw. Kozacy rejestrowi. Niżowcy uczestniczyli w wojnach toczonych przez Rzplitą. Najsłynniejszym takim zdarzeniem był udział, pod wodza Piotra Konasewicza-Sahajdacznego, w obronie Chocimia w 1621 r., według różnych historyków, od 20 do 40 tysięcy Kozaków. Chyba największe korzyści w postaci łupów przyniosła mołojcom wojna z Moskwą z lat 1609-1618. Prowadzili, czasem sprzeczną z interesami Rzplitej, politykę zagraniczną, choćby wchodzili w konszachty z Habsburgami (w 1594 r. na Siczy Bazawłuckiej przyjmowali posła cesarza Rudolfa II ? Eryka Lassotę) oraz ingerowali w sprawy wewnętrzne Chanatu Krymskiego.

Wielu historyków, jeśli nie wprost, to między wierszami narzeka, że Rzeczpospolita źle traktowała Kozaków. Przykładem tego miało być ich wykorzystywanie podczas wojen, a po zakończeniu konfliktów próby sprowadzenia tych, którzy nie znaleźli się w rejestrze, do statusu chłopów. Tak rzeczywiście było. Jednak słabość władzy wykonawczej powodowała, że z postanowień tych niewiele wynikało, a Kozacy nierejestrowi nadal stanowili grupę ani chłopów, ani ludzi o ?prawach rycerskich?. Bodaj najsłynniejsza konstytucja sejmowa, w której była mowa o traktowaniu Kozaków za w chłopy obrócone pospólstwo, została wydana w 1638 r., gdy wrzał bunt Pawluka, a następnie Ostrzanina i Huni. Po tych powstaniach władze podjęły zdecydowane kroki przeciwko kozaczyźnie, m.in. zdecydowano o odbudowie twierdzy Kudak. Trudno sobie wyobrazić, by za bunt Niżowcy nie mieliby zostać ukarani. Dodajmy, że bunty nie wyglądały tak, że siedli sobie w Kole na Siczy i krzyczeli, że się buntują ? ich oddziały grasowały po województwach południowo-wschodnich, a nawet Białorusi, rabując i walcząc w krwawych bitwach z wojskiem polskim. Prawdą jest też, że Kozacy, choćby za udział w kampanii chocimskiej dostali niskie wynagrodzenie finansowe. Zauważmy jednak, że powinności o charakterze militarnym jako element statusu prawnego ludności nie były niczym nadzwyczajnym w tamtych czasach, np. strzelcy w państwie moskiewskim byli dożywotnio i dziedzicznie zobowiązani do służby wojskowej. Poza tym w Rzplitej zawsze były kłopoty z wypłatą żołdu, również wojskom koronnym i litewskim. Zauważmy też, że w wojnach z Moskwą nie brali udziału jedynie dla uzyskania wolności kozackich, ale przede wszystkim dla łupów. Wreszcie trzeba pamiętać o wspomnianych już buntach. A w końcu nikt nie musiał być Kozakiem, skoro woleli kozacką dolę niż żywot chłopa pracującego na roli, to przecież ich kłopot. Może więc nie należy się dziwić, że Rzplita traktowała ich jak paznokcie, które są niezbędne, ale które trzeba przycinać.

(...)
Wyświetlony 1176 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.