czwartek, 30 wrzesień 2010 11:28

"Araby"

Napisane przez

Moje pierwsze dni pośród Arabów były bardzo trudne. Przy każdej okazji byłem oszukiwany. Nie miało znaczenia czy to elegancki hotel, bank, taksówka. Na każdym kroku ktoś mnie próbował oszwabić. Bezczelnie, bezwstydnie, bez krępacji. I to najczęściej na bardzo drobne sumy. Trochę jakby dla sportu.

 

Znajomy mi to wytłumaczył tak: częścią arabskiej kultury jest przekonanie, że jeśli się dałeś oszukać, to TWOJA wina. Twoja, a nie oszusta. U Arabów frajerem zostaje każdy, kto nie wykorzysta innego frajera. Nie złapać nadarzającej się okazji to grzech.
Taką mają kulturę! Nie warto się złościć, fukać, irytować ? trzeba poznać, zrozumieć i uszanować (bo polubić się raczej nie da).
Białemu człowiekowi z jego chrześcijańskim pojęciem uczciwości trudno jest się obronić przed uśmiechniętym Arabem, który patrzy nam prosto w oczy, klnie się na zdrowie matki i własne życie, a jednocześnie oszukuje nas bezczelnie.
Co robić, kiedy nas ewidentnie próbują nabić w butelkę?Najważniejsze to nie okazywać złości ? bo wówczas będą nas mieli za nic ? złość jest w kulturze arabskiej oznaką słabości. A słabych się nie szanuje.
Należy się twardo domagać swego i nie zrażać oporem oszusta. Za wszelką cenę obstawać przy swoim. Arab będzie kręcił, szedł w zaparte i łgał w żywe oczy. Będzie bezczelny. Może na nas nawet zacząć krzyczeć ? taka już jego kultura! Arabska.
Poznaj. Zrozum. Naucz się. I broń się jego własną bronią.

***
Arabski taksówkarz odmówił mi wydania reszty, mówiąc, że nie ma drobnych.
? To proszę pójść rozmienić, a ja tu poczekam w samochodzie ? odpowiedziałem grzecznie, ale stanowczo.
Wyraźnie niezadowolony wymamrotał pod moim adresem słowa, które łatwiej znaleźć na parkanie niż w słowniku. Jednocześnie sięgnął do kieszeni i wygrzebał kilka moniaków. Oczywiście, zaledwie znikomą część wymaganej sumy.
Mówię mu więc, że mi wydał o wiele za mało.
On, że tylko tyle ma i mogę tu sobie siedzieć ile chcę, a więcej i tak nie dostanę.
Na to ja, że albo gdzieś uzbiera resztę, albo ma jeździć w kółko, tak długo, aż wyjeździ dokładnie tyle, ile mu zabrakło.
W odpowiedzi spojrzał na mnie jak na coś, w co się wdepnęło i teraz trzeba wytrzeć podeszwę. Dorzucił też kilka wyrazów, które pochodziły z parkanów w zdecydowanie gorszej dzielnicy niż poprzednio.
Odpowiedziałem mu spojrzeniem o konsystencji kowadła.
Po dłuższej chwili najwidoczniej zrozumiał, że za żadne skarby nie dam się orżnąć na te kilka groszy, bo przestał prychać, rozchmurzył się, uśmiechnął i jakby nigdy nic wyciągnął portfel pękaty od moniaków.
Skąd ta zmiana w zachowaniu? Normalnie ? najpierw próbował skorzystać z okazji, ale kiedy się okazało, że nie jestem frajer, natychmiast odpuścił.
(?)

Wojciech Cejrowski
www.ccc.art.pl

Wyświetlony 4855 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.