czwartek, 30 wrzesień 2010 12:51

Za górami, za lasami...

Napisane przez

Polska wkroczyła na drogę stabilnego rozwoju! Eksporterzy szaleją z radości, po czym kompletnie oszalali masowo zalegają w psychiatrykach. Złotówka spadła z łomotem, dzięki czemu PKB wzrósł i w zawrotnym tempie rośnie na-dal, niczym zmutowane buraki pod Czarnobylem. Jak za starych, dobrych czasów, dzięki światłemu przewodnictwu Partii, Naród po raz kolejny przeskoczył kłody rzucane mu pod nogi przez imperialistycznych wichrzycieli.

Razem z propagandą sukcesu do naszego kraju zawitał baśniowy klimat. Jak wiadomo, dobra iluzja to taka, której nie podejrzewa się o fałszywość. Zaś fałsz najtrudniej wykryć, gdy nie ma kontrastu między nim a rzeczywistością. Jeśli więc nasze iluzje są bajecznie kolorowe, a rzeczywistość szara ? trzeba zamalować to drugie.
Świat w bajkę najłatwiej zaś zamienić poprzez zaludnienie go baśniowymi stworami. Gdzie jak gdzie, ale akurat w Polsce mamy ostatnio klęskę urodzaju pod tym względem. W Urzędach Skarbowych zalęgły się złośliwe chochliki, których nijak nie idzie wytępić ? gdy ktoś się do tego zabiera, zaraz ma do czynienia z posępną postacią Pana Prokuratora. Szczęściem, chochliki mają naturalnych wrogów, bo swą nadgorliwością psują przedsiębiorcom krew w żyłach, a to nie jest na rękę wampirom. Wampiry jednak, jak to wampiry, lubią się byczyć za cudze pieniądze, więc zazwyczaj nie ruszają zadków, dopóki publicznych środków starcza na ich przywileje socjalne. Gdy nie starcza, organizują marsze żałobne, czasem zwane "protestacyjnymi". Taki marsz jest znakomitą okazją do magicznych inkantacji ("Złodzieje, oddajcie coście nakradli!"), które z reguły przynoszą pożądany skutek (np. w formie nagłej i niespodziewanej dotacji dla kolejarzy).
Nad wszystkim pieczę trzymają czarodzieje, przy których Gandalf i Harry Potter to zwykłe leszcze. Nasi rodzimi, swojscy magicy; aż chce się rzec: made in Pipidówa. Na każdą bolączkę mają prostą receptę. Z reguły doradzają odebrać bogatym i dać biednym (czyli sobie), ale czasem, natchnieni przez mistyczne siły, głoszą słowa prawdziwie objawione. Dla przykładu, mogą przekonywać, że gospodarka jest jak wyschnięta gąbka, więc domaga się od mennic (i pryszniców) dwustu procent normy. Mogą też dojść do wniosku, że słaba złotówka to cudowne panaceum (choć ostatnio ten temat jest passe ? złotówka faktycznie osłabła, a tak bezpośrednia konfrontacja z rzeczywistością dla domorosłych mędrców stanowi nazbyt ekstremalne doświadczenie). To tajemnica zawodowa, lecz wspomniani sztukmistrze w poszukiwaniu oświecenia gotowi są sięgnąć po drastyczne środki ? ponoć większość ich wizji narodziła się pod wpływem substancji odurzającej znanej jako SLD.
Te i inne stworzenia, panosząc się nam za oknem, sprawiają, że świat wydaje się coraz mniej realny. Co jest tendencją jak najbardziej pożądaną z punktu widzenia rządu. Ba, premier i jego świta robią, co mogą, by wesprzeć elementy fantastyczne naszej codzienności. A dokonują tego w najbardziej efektywny sposób, czyli przez nicnierobienie. Dzięki tej przewrotnej taktyce cudaczne monstra zyskują na zuchwałości. Tylko patrzeć, aż krasnale zaczną nam sikać do mleka, co da pretekst Unii Europejskiej do nałożenia embarga na polskie płody rolne.

(?)
Tomasz Węcki
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Wyświetlony 6412 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.