czwartek, 30 wrzesień 2010 12:56

Okupacja bez okupanta

Napisał

System praw obowiązujących w Polsce bliższy jest przepisom kraju okupowanego niż prawom suwerennego państwa cywilizowanego na sposób europejski.

Przepisy okupacyjne budowane były mozolnie przez wszystkie kolejne parlamenty i rządy III Rzeczypospolitej, poza rządem Tadeusza Mazowieckiego i sejmem kontraktowym, bo te skupiały się głównie na demontażu peerelowskich przepisów.
Istotą praw suwerennego państwa jest podporządkowanie ich interesowi obywateli. Sensem przepisów kraju okupowanego jest maksymalne wyeksploatowanie okupowanego terytorium i mieszkańców. Prawa suwerennego państwa konstruowane są w długim horyzoncie czasowym. Przepisy okupowanego kraju z założenia są krótkoterminowe, mają obowiązywać jedynie na czas okupacji. Prawa mają zapewnić sprawne funkcjonowanie państwa. Przepisy konstruowane są według zasady zachowania doraźnego porządku.
Prawa obowiązujące w III Rzeczypospolitej zapewniają w miarę sprawne rządzenie Polską w krótkim terminie, dają możliwość intensywnej eksploatacji obywateli oraz majątków prywatnych, komunalnych i majątku państwowego, natomiast nie liczą się z interesami obywateli i z długoterminowymi skutkami. Nawet osławiony Plan Hausnera, propagowany jako jedyna szansa ratowania kraju przed kryzysem, jest w rzeczywistości programem przetrwania najbliższych dwóch lat.
Przepisy okupacyjne wprowadza się w interesie obcego państwa, które czasowo sprawuje władzę w jakimś kraju. Administracja, która pilnuje przestrzegania tych przepisów służy interesom obcego mocarstwa. Polska nie jest okupowana przez żadne obce mocarstwo. Odpowiedź na pytanie, w czyim zatem interesie wprowadzane były i są nadal przepisy okupacyjne, jest banalnie prosta: w interesie administracji i władzy. Nie wrogiego państwa, ale etnicznych Polaków pracujących w administracji oraz zajmujących polityczne stanowiska. Przepisy okupacyjne nie służą w Polsce okupantowi, bo go nie ma, ale aparatowi państwowemu. Urzędy oraz powiązani z nimi politycy osiągają takie same korzyści z tych praw, jakie osiągałoby okupacyjne mocarstwo.
Według wyliczeń tygodnika "Wprost" ? opartych o dane Transparency International ? wartość samych łapówek wypłacanych urzędnikom wynosi w Polsce około 5 mld dolarów rocznie. Trudno się dziwić, że urzędnicy i politycy z taką determinacją przeciwstawiają się próbom jakichkolwiek reform praw.

Spisku nie było
Nie było żadnego spisku, którego uczestnicy w interesie tego czy innego obcego mocarstwa implantowaliby do Polski okupacyjne przepisy, żeby przy okazji przekazać władzę zagranicznym mocodawcom. Po prostu urzędnicy administracji oraz politycy tak budowali system praw, żeby realizować swój interes: rządzić krajem oraz czerpać z tego maksimum osobistych korzyści.
Krotki horyzont czasowy, na który obliczone są poszczególne przepisy, wynika z kadencyjności. Polityk, który obejmuje władzę, musi wyeksploatować powierzony sobie obszar państwa w ciągu czterech lat, bo wie, że w następnych wyborach władzę weźmie, kto inny.
Pierwsze przepisy, które zainicjowały budowanie przepisów na wzór okupacji zamiast prawa zostały wprowadzone przez rząd Jana Olszewskiego. Człowiekiem, który nadał taki właśnie kierunek prawodawstwu III Rzeczypospolitej, jest minister Adam Glapiński. Przeforsował on przepisy o koncesjonowaniu handlu paliwami przez resort gospodarki, którym kierował. Wspierając je paroma ogólnymi sloganami z repertuaru patriotycznego: że państwo powinno zapewnić sobie wpływ, bo bezpieczeństwo… etc. W rezultacie Glapiński zyskał dodatkową władzę i możliwość zarobku, a Polacy utracili pierwszy obszar gospodarczej wolności. Poza tym podrożała benzyna o koszt łapówek i specjalną premię dla tych, co koncesje za nie dostali. Interes opłacił się więc tym firmom, które koncesje otrzymały i urzędnikom, którzy je wydali, a stracili na tym wszyscy Polacy. Ci, którzy nie mają aut, również, bo wyższe ceny paliw płacą w cenach innych artykułów, które przecież trzeba przewozić.
Koncesje na handel benzyną dały pierwsze poważne łapówki urzędnikom wydającym koncesje oraz nadzorującym ich politykom. Innym urzędnikom i politykom uświadomiły natomiast, gdzie jest tort. Wystarczyło wydawać kolejne przepisy o koncesjach, zezwoleniach i innych biurokratycznych ograniczeniach gospodarczych swobód obywateli, żeby urzędnicy innych resortów oraz politycy kierujący nimi dostawali swoje kawałki. Działania lobby samorządowego sprawiły, że uprawnienia do stawiania przeszkód przed firmami dostały również samorządy.
Gdyby tak urządzona Polska w jakiś sposób dostała się dziś pod okupację jakiegoś obcego mocarstwa, nie trzeba byłoby zmieniać praw. Jeśliby okupacja była zamierzona na rok albo dwa, okupant pewnie wprowadziłby przepisy o kontrybucjach i kontyngentach, ale jeśliby planował okupacje dłuższą ? na lat, na przykład, sześć ? wystarczyłby mu obecny system podatkowy, który zapewnia duże dochody przy dużym prawdopodobieństwie, że gospodarka wytrwa jeszcze cztery albo nawet pięć czy sześć lat.

Trzy obszary wolności
Państwo cywilizowane po europejsku opiera się na zasadzie swobód obywateli i prawnym zakazie ograniczania ich przez kogokolwiek, w tym przede wszystkim przez państwo, pojmowane jako władze rządowe lub samorządowe. Swobody obywateli ? oraz ich urzędowe ograniczenia ? rozpatrywać można w trzech obszarach. Pierwszy to wolności osobiste, a więc swoboda poruszania się wyrażania poglądów, kontaktów z innymi ludźmi. Drugi obszar to swobody ekonomiczne, czyli możliwość decydowania o sposobie zarabiania na życie znajdowania pracodawcy albo otwierania własnego interesu. Trzeci wreszcie obszar to prawo do informacji o tym, co się dzieje w rzeczywistości, żeby móc swobodnie korzystać z praw w dwóch pierwszych obszarach.
Prawa czy też swobody obywateli w każdym z tych trzech obszarów rozpatrywać trzeba ponadto w dwóch kategoriach: tego, co zadekretowane oraz tego, co obywatel może wyegzekwować. Kwestia egzekucji praw jest sprawą kluczową; stalinowska konstytucja ZSRR zawiera gwarancje wszystkich praw i swobód gwarantowanych przez cywilizowane po europejsku państwa i jeszcze paru innych na dodatek. W czasie obowiązywania tej konstytucji rozwinął się Gułag.

Prywaciarzom stanowcze "nie"
Wolność jest niepodzielna, ale w europejskiej cywilizacji kluczowe są swobody gospodarcze. Prawo do swobodnej działalności gospodarczej oraz do cieszenia się jej wynikami, czyli osobistym bogactwem, leży u podstaw ekonomicznego sukcesu Zachodu. Właśnie ten obszar swobód jest obecnie w Polsce najsilniej ograniczony. Atak urzędów i polityków na swobody ekonomiczne jest zrozumiały. Polska okupacja bez okupanta ma podłoże ekonomiczne. Okupanci ? to znaczy urzędy oraz politycy ? chcą od Polski i Polaków pieniędzy.
Mnożą się biurokratyczne bariery przy zakładaniu przedsiębiorstw. W roku 1990 można było założyć i zarejestrować firmę w jeden dzień, obecnie trwa to od półtora do dwóch miesięcy.
Gdyby dziś władzę nad Polska objęło jakieś obce mocarstwo, system zezwoleń na najprostszą nawet działalność gospodarczą dałby obcemu okupantowi możliwość zablokowania otwierania nowych firm albo przez odmowę zezwolenia, albo przez odwlekanie sprawy na dowolnie długi okres. W ten sposób władze okupacyjne bez trudu mogłyby karać za nieposłuszeństwo. Obecnie uprawnienia te służą do wymuszania łapówek przez urzędy, które wydają zezwolenia.
Jeszcze szybciej mnożą się uprawnienia kontrolne i nadzorcze rozmaitych urzędów rządowych i samorządowych. Gdyby nagle jakimś cudem władzę w Polsce przejęło obce mocarstwo, system kontroli skarbowej zapewniłby okupantowi możliwość likwidacji dowolnej firmy w ciągu krótkiego czasu bez uciekania się do przemocy czy łamania przepisów. Historia JTT, jednej z największych spółek komputerowych w Polsce, którą bez żadnego merytorycznego powodu fiskus doprowadził do bankructwa jest powszechnie znanym dowodem nieograniczonych możliwości w tym względzie. Przykład założyciela Optimusa Romana Kluski pokazuje, że prokuratura i sądy mogą u nas bezkarnie i bez powodu zamykać w więzieniu niewygodnych przedsiębiorców. Właściciele tysięcy mniejszych i mniej znanych firm, które zbankrutowały w wyniku albo nieuzasadnionych kar, albo z powodu przeciągania latami administracyjnych czy finansowych decyzji, potwierdziliby tylko możliwości likwidacji gospodarczych wolności przez państwo.

Jak na Białorusi
Obszar wolności osobistych w Polsce jest porównywalny z tym, jakim dysponują kraje cywilizowane po europejsku. Niewielkie ograniczenia ? na przykład niczym, poza interesem urzędników, nieuzasadnione koncesjonowanie prawa do żeglowania przez obowiązek posiadania patentów żeglarskich ? są reliktami po PRL-u.
Znacznie gorzej jest z egzekucją praw w tym obszarze. Polacy są, na przykład, realnie pozbawieni prawa skutecznego odparcia ataku na życie lub mienie. Przykłady wytaczania przez prokuratury oskarżeń oraz karania przez sądy ludzi, którzy zabili lub ciężko poranili bandytów napadających na nich, ich domy czy firmy, są powszechnie znane.
Nie jest źle, ale satysfakcję z takiego poziomu swobód osobistych może popsuć fakt, że podobnym zakresem swobód w tym obszarze cieszą się również mieszkańcy Białorusi czy Mołdawii. Po prostu swobody osobiste nie wchodzą w kolizję z interesami urzędów, a ich ograniczanie nie przysparza doraźnie gotówki.
Trzeci obszar swobód to dostęp do informacji. Mieści się w nim prasa, nauka, szkolnictwo, religia. Innymi słowy te wszystkie dziedziny, które dotyczą sfery życia człowieka zwanej duchową. W tym obszarze poziom swobód w Polsce wydaje się porównywalny z poziomem w krajach naszego kręgu cywilizacyjnego, jest u nas większy zatem niż na Białorusi. Tyle że własnie teraz trwa akcja państwa zmierzająca do ograniczenia tych swobód.

(?)
Wojciech Jankowski
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Wyświetlony 5222 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.