czwartek, 30 wrzesień 2010 17:14

Od redakcji

Napisane przez

Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Odchodzi SLD, na scenę wtacza się SDPL. Z miejsca eksponuje swą lewicową wrażliwość i zatroskanie losem ludzi pracy, mami ideowością... Padają hasła i deklaracje, słowa od dawna wytarte z treści. Całą tę zabawę fundują nam ci sami, znani od lat funkcjonariusze kolejno: PZPR, SdRP, SLD. Ich zdaniem wystarczy lekko zmienić opakowanie, a klienci nabiorą się i kupią dawno zepsutą zawartość. I chyba mają rację. Wielu jest naiwnych, którzy uwierzą w każdą bajkę.


Szybkość, z jaką cwaniaki z SLD demontują jedną koterię, by stworzyć następną, bierze się z obaw przed możliwością niezałapania się na lukratywne posady europejskie i odcięcia od dochodowych stanowisk w kraju. Wszystkich tych rad, fundacji, agencji..., pijawek, które wysysają z Polski resztki bogactwa. Przecież to nie do pojęcia, żeby wszystkim towarzyszom zabrać okupowane przez nich stołki! Przecież coś im się od życia należy. Oni przecież nic nie umieją!
Sprawa ma jednak wymiar szerszy. Od piętnastu lat jesteśmy świadkami zgrywania się kolejnych formacji partyjnych. Poza zamierającym PSL-em i kanapową UP nie ma na polskiej scenie politycznej właściwie żadnej z utworzonych przed laty liczących się partii. Tworzone są koalicje i nowe partie. A mimo to wciąż mamy do czynienia z tymi samymi twarzami. Cud to jakiś? Oczywiście, nie. O takim płynnym charakterze systemu partyjnego przesądza proporcjonalna ordynacja wyborcza. Dopóki nie zostanie w Polsce wprowadzona większościowa ordynacja wyborcza z jednomandatowymi okręgami, ta ciągła zmienność będzie trwała. I zamiast zająć się na poważnie istotnymi zmianami w kraju, kultywować będziemy puste obrzędy "demokratyczne".
Niewątpliwie cieszy upadek zadufanego w sobie i aroganckiego aparatczyka Leszka Millera. To jednak słaba pociecha wobec szkód, jakie przyniosły jego rządy nad Polską. Zamiast dynamicznie ruszyć do przodu, wykorzystując wszelkie szanse, nasz kraj od lat drepcze w miejscu.

* * *

Po wieloletnim procesie skazano wreszcie gen. Czesława Kiszczaka, odpowiedzialnego za zamordowanie górników "Wujka". To pierwszy wyrok dotyczący zbrodni PRL-u, dotyczący tak wysokiego funkcjonariusza. Połowę kary darowano jednak na zasadzie amnestii, drugą zaś zawieszono. Dlaczego? Za co? Za dobre sprawowanie? Za szczególne zasługi? Dziwnie są wyważone szale polskiej Temidy, skoro spokój aparatczyka ma większe znaczenie od śmierci niewinnych, którą spowodował.

* * *

To ostatni numer "Opcji" ukazujący się w wolnej Polsce. Za miesiąc otrzymamy nową stolicę, nowe władze i nowe prawa (również nowe ceny, co dla wielu jest bardziej dotkliwe niż utrata niepodległości). Hasło "Nic o nas bez nas" odejdzie do przeszłości. W coraz większym stopniu o naszych sprawach będą decydowali w Brukseli, a de facto, w Paryżu i Berlinie. Srodze zawiodą się jednak ci, którzy utratą suwerenności zapłacić chcieli za normalniejszą gospodarkę, za udział w wolnym rynku. Rzecz nie w tym, co głosi popularna mantra, że wolnego rynku nie ma nigdzie na świecie ? tylko w tym, że dostajemy się w obszar gospodarki planowej, w której regulowane, normalizowane i koncesjonowane jest wszystko. Produkcja nie ma być stymulowana przez popyt, a przez rozporządzenia, certyfikaty, nakazy i zakazy. Nieposłuszni karani będą dotkliwie. Solidarność i równość podmiotów gospodarczych ? sztandarowe hasła Unii ? to kolejna bajka.
Mimo wszystko ? życzymy Państwu radosnych świąt Zmartwychwstania Pańskiego.

Redakcja
Wyświetlony 7799 razy

Więcej w tej kategorii: Kartki z kalendarza »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.