poniedziałek, 25 styczeń 2010 20:23

Kredyt zaufania dla Fed

Napisała
Nie jest przecież pupilkiem mediów. Nie stał się bohaterem skandalu seksualnego, jak słynny golfista Tiger Woods czy gubernator Południowej Karoliny Mark Sanford. Nie zapowiada się również na potencjalnego kandydata republikanów w wyborach prezydenckich 2012 r., tak jak np. gubernator Minnesoty, Tim Pawlenty. Kongresman Ron Paul próbuje poznać tajemnice centralnego banku USA (Fed), wymuszając jego audyt. O Paulu znowu dużo się mówi.


Wszelkimi przedsięwzięciami Rona Paula zajmuje się Campaign for Liberty, obecnie właśnie dość prężnie audytem Fed. Jej działania polegają np. na nękaniu byłych wspierających finansowo za pomocą wysyłek listowych z prośbą o pieniądze co jakieś dwa tygodnie, a także dzwonieniu i puszczaniu przez telefon nagranej wiadomości od Rona Paula. Wracając jednak do niego samego, w czasie kampanii prezydenckiej udało mu się zebrać w swoim obozie lewicowych pacyfistów, prawicowych obrońców życia, wariatów na punkcie broni i innych uważanych przez media za dziwaków. Pokazywany był więc jako ewenement, za którym w Las Vegas głosują prostytutki (telewizja ABC). Owszem, wspominano, że zebrał znaczące pieniądze przez internet, ale mówiono już rzadziej, że także tłumy zwolenników. Nie miał sympatyków w mediach, nawet konserwatywnych. Co się więc stało, że teraz może liczyć na akceptację? Powód jest co najmniej jeden.

W wywiadzie na blogu ?Wall Street Journal? w grudniu 2009 r. Ron Paul powiedział, że w Izbie Reprezentantów ma aż 316 sojuszników (spośród wszystkich 435), więc jego propozycja audytu (HR 1207), zawarta w ustawie dot. Fed (HR 4173) ma szansę przejść i trafić do Senatu. To dlatego pewnie media interesują się sprawą, bo dzięki audytowi będzie można dowiedzieć się m.in. na co dokładnie poszła rządowa pomoc finansowa dla firm (bailout)i poznać transakcje z obcymi bankami. W wywiadzie tym Paul przyznał jednak, że sam będzie na nią głosował tylko wtedy, jeśli zaakceptuje ustawę jako całość, czym po raz kolejny udowodnił swoją bezkompromisowość. Warto dodać, że HR 4173 nie ogranicza wcale uprawnień Fed, a wręcz je rozszerza, zmuszając go jednak do ujawniania swoich działań. Fed jednak się boi, o czym świadczą artykuły prasowe (np. w ?Washington Post?), podpisane uczciwie nie tylko nazwiskiem, ale i funkcją broniących Fed pracowników. Drugim powodem zainteresowania mediów może być fakt, że niewielu ludzi rozumie zawiłości polityki monetarnej i działania Fed. Paul zdaje się je tłumaczyć w sposób dość przystępny. Ludzie zaczynają go słuchać, a nie tylko z niego drwić i go wyśmiewać. W czasie kampanii prezydenckiej konserwatywna Fox News zaprosiła Paula do rozmowy na odległość, pokazując, że nie ma z nim łączności, śmiejąc się zaraz po tym, że to pewnie jakiś spisek. W październiku lewicowa CNN przeprowadziła z nim merytoryczną rozmowę na temat Wall Street i Fed. Paul powiedział w niej, że musimy się wreszcie dowiedzieć, jakie układy z Fed mają banki (w tym międzynarodowe). W telewizji CNBC tłumaczył, że polityką monetarną zajmuje się od 30 lat i opisał Fed jako silnik napędzający cykle gospodarcze, poprzez sztuczne ustalanie stóp procentowych. Wyjaśniał, że ostatnio, utrzymując je na zbyt niskim poziomie przez zbyt długi czas, doprowadził do kryzysu na rynku nieruchomości, z którego zresztą wciąż nie dało się wyjść na prostą. Dla Paula sytuacja jest jasna, Fed nie zagwarantował ani stabilności cen, ani waluty. Drukuje pieniądze w uznanych przez siebie ilościach, siła nabywcza dolara spada. Inflację widzi nawet taki przeciętny zwykły człowiek jak ja, zajmujący się ekonomią domową. Ostatnio zszokowało mnie, że mój rachunek za wywóz śmieci wzrasta co dwa miesiące (obecnie wynosi 55 dol. 88 centów). Kino w sierpniu 2009 r. kosztowało 8 dolarów, dziś płacę za nie już 8,50. Koszt rozmaitych usług w roku 2009 wzrósł w granicach 5-10%. Trudniej zauważyć inflację w sklepach, bo producenci sprytnie dostosowali się do kryzysu i nie chcą, aby konsument zauważył, że ceny wzrosły. Życie w błogiej nieświadomości jest bowiem w Stanach dość ważne. Dlatego sok pomarańczowy kupimy niby wciąż za tę samą cenę, w identycznym na pozór kartonie, tylko o zmniejszonej objętości. Może rzeczywiście lepiej nie trzymać dolarów, tylko zamienić je na złoto?

(...)


Wyświetlony 1510 razy
Więcej w tej kategorii: « Rosyjska prowizorka Porwane dzieci »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.