sobota, 02 październik 2010 13:03

Kilka słów

Napisał

Odpowiedź na polemikę Tomasza Cukiernika

1. O zmianach. Każda zmiana na lepsze jest dobra i jest krokiem w dobrą stronę. Życie jest trudne i zmusza do kompromisów. To, co dobre, popieram. To, co złe, krytykuję.
2. Deregulacja. Pochwalam każdą deregulację, czyli znoszenie kontroli urzędników nad sektorami rynku. Reagan kilka sektorów zderegulował, ale w przypadku kilku innych zwiększał regulacje (faktem jest, że decyzja, podjęta zaraz po wyborach, o likwidacji kontroli cen ropy wprowadzonych w latach 70. była jego szczytowym osiągnięciem). Znoszenie regulacji banków niewiele zmienia w warunkach, gdy pieniądz pozostaje cały czas znacjonalizowany. W Polsce na rynku funkcjonuje wiele zagranicznych banków i nadal niewiele to zmienia, gdy instytucja państwa ma potężny wpływ na sektor pieniężny.
3. O "obniżce" podatków. Po- kazanie, że Amerykanie "skakali" w wyższe progi zarobkowe nie podważa mojej tezy. Reagan obniżył podatki znacząco tylko dla najlepiej zarabiających (11% społeczeństwa o 10% lub więcej). Jego zmiany w dochodowym były jednoczesne ze zwiększeniem podatków pośrednich, a przede wszystkich wzrostem podatków na social security (to tak jakby w Polsce zmniejszyć dochodowy, a zwiększyć ZUS). Dodatkowo Reagan likwidował ulgi (szczególnie te na nieruchomości). W efekcie 40% społeczeństwa płaciło wyższe podatki. Nie należy zapominać o tym, że początkowo koszyki podatkowe były nieindeksowane. Zatem jeśli zarabiałem tyle samo w realnych wartościach, to płaciłem większy podatek, ponieważ nominalnie przeskakiwałem do wyższego progu podatkowego. Reforma podatkowa 1986 przyniosła zniesienie ulg i wcale nie mniejsze skomplikowanie podatkowe, a raczej dalsze komplikacje.
4. Krzywa Laffera. Nie widzę nic korzystnego w ewentualnym "efekcie Laffera" (o którym można by dyskutować, czy się pojawił, bowiem podatki zwiększano wraz z wydatkami i rósł deficyt). Wolność nie jest polityką, która ma polegać na zwiększaniu przychodów do budżetu.
5. Ulgi. Ulgi to rzecz korzystna i "tracenie" na nich czasu nie jest "bezproduktywne", co sugeruje mój oponent. Wprost przeciwnie. Nie jest tak, że reforma Reagana zniosła ulgi, obniżyła stawki i nikomu przez to nie wzrosły podatki. A ulgi komplikują sprawy, analogicznie jak sejf komplikuje sprawy związane z przechowaniem pieniędzy w ochronie przed złodziejem. Jeśli rząd opiera się na ekspertach, którzy twierdzą, że należy zmniejszać ulgi w celu większej "łatwości", to mają one takie znaczenie jak ekspertyza włamywacza sugerującego, że jak całość bogactwa okradanego będzie widział na kuchennym stole, to będzie zabierał tyle samo co poprzednio, ale proporcjonalnie i bez dodatkowych wysiłków dwóch stron (montaż sejfu, obsługa, włamywanie się do niego itd.).
6. Deficyt i wydatki. Deficyt za Reagana pozostał i zniknął dopiero za czasów Clintona (pamiętać należy, że po drodze był Bush, który podatki zwiększył). Wydatki bezwzględnie wzrosły o kilkadziesiąt procent, a w stosunku do prywatnego sektora z 28,3% do 29,9% (za czasów Cartera cały czas oscylowały w granicach 28).
7. Wydatki na zbrojenia i upadek ZSRR. Jak pokazał Mises, system socjalistyczny upada, ponieważ nie opiera się na prywatnej własności środków produkcji. Skoro nie ma własności, to nie ma wymiany, a skoro nie ma wymiany, to nie ma cen. Jeśli nie ma cen, to nie sposób porównywać nakładów do wyników (kosztów do przychodów). Przez to nie da się sprawdzić, czy przedsiębiorcza działalność przynosi efekty (zyski) czy nie (straty). W zasadzie w ogóle nie ma przedsiębiorczości, a jest tylko centralne zarządzanie i skutkujący tym chaos. Dlatego socjalizm upada. Nie upada dlatego, że wydaje mnóstwo na zbrojenia, bowiem gdyby ich nie było, wydawano by pieniądze na coś innego i na coś innego marnowano środki. ZSRR po prostu upadło, bo było socjalistyczne.
8. Polityka monetarna. O polityce monetarnej decyduje Zarząd Rezerwy Federalnej, nie prezydent. Polityka FED w latach 80 polegała na zmniejszeniu tempa przyrostu podaży pieniądza. Reagan doprowadził do reelekcji Volckera i nie rozwiązał keynesistowskiego systemu. Za jego czasów wartość dolara z roku 1980 zmalała do 73 centów.
9. Bezrobocie. Późniejszy spadek bezrobocia w końcówce kadencji Reagana jeszcze nie oznacza, że to jego zasługa. Jednoczesność zjawisk o niczym nie świadczy i "argument" empiryczno-statystyczny nie jest argumentem. Jeśli by tak było, to SLD-PSL relatywnie spisali się znakomicie w trakcie swojej kadencji w latach 90. Należy także pamiętać, że po objęciu stanowiska przez Busha, pojawiła się recesja i bezrobocie znowu skoczyło, czego nie można zrzucać na samego seniora (chociaż jego podwyżki podatków zrobiły swoje).
10. Handel zagraniczny. Nie "usiłuję" niczego udowadniać. Przytaczam dane. Reagan to największy protekcjonista od czasów Hoovera i nie zmieni tego zmiana ceł na 100 produktów. Reagan zdecydowanie zwiększał restrykcje importowe.
11. Prywatyzacja biurokracji. Nie ma niczego dobrego w tym, że polityk zamiast wydawać pieniądze na "państwowe" stanowiska wydaje je na prywatną firmę. To absolutnie nie zmienia niczego w filozofii rządzenia. Nadal w takim systemie pieniądze obywatela idą na bezproduktywną działalność, niezależnie od tego, czy biurokracja jest częścią rządu, czy też osobną jednostką, rzekomo "prywatną". Pewne działania państwa nie mają być sprywatyzowane, tylko zniesione. Biurokracji nie należy prywatyzować w imię lepsze "efektywności", tak samo jak nie należy prywatyzować urzędu skarbowego.
12. Ogólna filozofia rządzenia. Jeśli popatrzymy na ogólny obrazek, to rządy Reagana niewiele zmieniły. Rząd się rozrastał, podatki pozostawały wysokie, ale zmieniała się ich struktura poprzez redystrybuowanie w inną stronę. Zadłużenie państwa i obciążenie sektora prywatnego, rosły. Poza kilkoma drobnymi deregulacjami Reagan nie uderzył w żadne ramię Lewiatana. Nie ruszył ani deficytu, ani zadłużenia, ani podatków, ani wydatków, ani pieniądza. Jeśli można go nazywać wielkim za kilka drobnych kroczków, których dokonał, to Polska miała wielkich premierów w latach 90. Te deregulacje mają takie znaczenie jak liberalizacje rynku związane z wejściem Polski do UE.

Mateusz Machaj


Mateuszu, moim zdaniem możemy tak sobie pisać w nieskończoność ? każdy będzie przytaczał swoje argumenty. Problem polega na tym, że każdy z nas uwypukla w rządach administracji Reagana to, co bardziej pasuje mu do swojej tezy, a ukrywa argumenty strony przeciwnej. Ja napisałem o tym, co Reagan zrobił pozytywnego, a nie pisałem zbyt wiele o jego złych posunięciach. Ty odwrotnie: pisałeś tylko o negatywach, a nie wspominałeś o jakichkolwiek jego działaniach wolnorynkowych i osiągnięciach.
Wiem, że Twoim ideałem jest Ludwig von Mises i będziesz krytykował wszystko, co w choćby małym stopniu odbiega od tego ideału. Jednak w rzeczywistości gospodarczej nie wszystsko da się zrobić, tak jak teoretyzuje szkoła austriacka. Często jest bardzo trudne albo wręcz niemożliwe usunięcie tyranii status quo. Uważam, że należy pochwalać Reagana nawet za jego małe wolnorynkowe kroczki, jeśli według Ciebie nie były one duże i myślę, że wiele osób się ze mną zgodzi.
Tomasz Cukiernik

Wyświetlony 3433 razy
Więcej w tej kategorii: « "Ronald Reagan - raport..."
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.