sobota, 02 październik 2010 13:05

"Ronald Reagan - raport..."

Napisał

Pisząc na prośbę Redaktora Naczelnego polemikę z artykułem Mateusza Machaja "Ronald Reagan ? raport mniejszości" (grudniowy numer "Opcji na Prawo"), pragnę zaznaczyć, że bardzo cenię i szanuję artykuły M. Machaja, który na łamach "Opcji na Prawo" i "Najwyższego CZASu!" prezentuje libertariańskie koncepcje państwa, sławiąc wybitnego ekonomistę Ludwiga von Misesa i jego szkołę austriacką.

Częściowo zgadzam się z poglądami Mateusza Machaja na temat rządów prezydenta Reagana, ale mam jednak kilka uwag.. Jeśli my, liberałowie (oczywiście "liberałowie" w znaczeniu klasycznym, a nie obecnym ? lewicowym) będziemy krytykować ludzi, którzy choć częściowo wprowadzali w życie idee wolnorynkowe, to nie dojdziemy do niczego. Jakieś wzory, choć częściowe, są konieczne, na kogoś trzeba się w końcu powoływać. Oczywiście, Reagan nie był prezydentem idealnym i można mu wiele wytknąć, co tak skrupulatnie uczynił Machaj, ale biorąc pod uwagę prezydenturę Ronalda Reagana należy wskazywać przede wszystkim osiągnięcia tego prezydenta w walce z lewicą i państwowym interwencjonizmem. Prezydentowi temu Amerykanie i cały świat, w tym Polska jednak wiele zawdzięcza. Nie rozpisując się zbyt długo, wystarczy wspomnieć o pierwszoplanowej roli, jaką ten prezydent USA odegrał w zniszczeniu systemu komunistycznego na świecie oraz promocji konserwatywnych wartości w społeczeństwie. Wiele też uczynił na polu gospodarczym, o czym piszę poniżej.

Po pierwsze, deregulacja gospodarki
Zaprzestano kontroli cen m.in. paliw płynnych, gazu, w branży transportowej i telekomunikacyjnej, wysokości płac, zliberalizowano kontrolę emisji fal radiowych, transport lotniczy, samochodowy, towarowy, autobusowy, kolejowy i wodny. Zlikwidowano Cywilną Radę Aeronautyczną, która hamowała rozwój lotnictwa i od 1938 roku nie zezwoliła na powstanie żadnej nowej linii lotniczej. Skutkiem tego w ciągu trzech lat liczba wewnętrznych linii lotniczych wzrosła z 36 do 86, bilety lotnicze staniały 6 razy i równocześnie poprawiła się efektywność tych firm. Jak pisze Wojciech Bieńkowski w książce "Reaganomika i jej wpływ na konkurencyjność gospodarki amerykańskiej", liczba przewiezionych pasażerów zwiększyła się z 280 mln w 1978 roku do 455 mln w 1988 roku. Ceny gazu dzięki deregulacji spadły o 25%. Natomiast, jak zauważył Jan Fijor w książce "Imperium absurdu", po wprowadzeniu wolnej konkurencji na rynku telekomunikacyjnym ceny rozmów telefonicznych spadły od 5 do 10 razy, czego konsekwencją "był nie tylko spadek cen oferowanych usług, a zatem większa ich dostępność (dzisiaj na telefon stać nawet najuboższego Amerykanina), ale i lawinowy rozwój telekomunikacji, w tym jej obecna baza Internet, a co najważniejsze, wzrost zatrudnienia".
Za prezydentury Reagana wprowadzono także deregulację w dziedzinie finansów i bankowości, m.in. zlikwidowano bariery w dostępie zagranicznych banków do amerykańskiego rynku finansowego. Skutkiem tego banki zwiększyły swoją konkurencyjność i umocniły pozycję finansową. Również rynek rolny uległ częściowej deregulacji odnośnie do warunków wejścia firm na ten rynek i dystrybucji produktów. Częściowo sprywatyzowano i zliberalizowano także usługi pocztowe. Zliberalizowano ponadto przepisy dotyczące ochrony środowiska i standardów bezpieczeństwa produktów, a także ustawodawstwo antymonopolowe.

Po drugie, obniżka podatków
Ronald Reagan obniżał najwyższą stopę podatku dochodowego od osób fizycznych stopniowo z 70% do 28%. Liczba przedziałów podatkowych zmniejszyła się z 14 (!) do 2. Zmniejszono podatki od zysków korporacji (z 48% do 34%), od dochodów z kapitału, od spadków i darowizn. Pod koniec lat 80. XX wieku maksymalne stawki podatkowe w USA były na najniższym poziomie wśród krajów wysoko rozwiniętych. I tutaj zadziałała krzywa Laffera. Gospodarka nabrała tempa, ruszyły inwestycje, co poskutkowało szybszym tempem wzrostu gospodarczego i zmniejszeniem bezrobocia, dzięki temu zwiększyły się wpływy do budżetu federalnego. Wolumen wpływów państwa wzrósł z około 500 mld dolarów przed obniżką do około 950 mld dolarów po obniżce. Jak napisał w "Najwyższym CZASie!" Mirosław Błach, zyskali przede wszystkim biedni ? badania w latach 1979-88 pokazały, że w okresie tym 85,8% spośród najniżej zarabiających przeskoczyło do grup wyżej zarabiających, z czego 14,7% dostało się na sam szczyt, ludzi o najwyższych zarobkach". Czyli nie jest prawdą stwierdzenie Machaja, że na obniżkach podatków zyskali głównie najbogatsi.
Nie do końca można się zgodzić z Machajem, że lepiej jest, gdy istnieją ulgi podatkowe, które Reagan zlikwidował. Właśnie niskie i przejrzyste stawki podatkowe, bez ulg są najkorzystniejsze dla podatników. Lepiej, gdy istnieją niskie podatki niż wysokie z ulgami, nawet jeśli te ulgi powodują, że w końcowym efekcie płaci się podatki w takiej samej wysokości, jak wtedy gdy są niskie stopy. Lepiej jest dla podatników, gdy płacą pewną sumę podatków bez żadnych zbędnych bezproduktywnych działań, niż gdy płacą tę samą ilość pieniędzy dopiero po "główkowaniu" z ulgami i zwolnieniami. Reagan początkowo pozostawił część ulg. Ponadto wprowadził korzystniejsze zasady odpisów amortyzacyjnych dla przedsiębiorstw, zwiększył ulgi dla przedsiębiorstw inwestujących w działalność badawczo-rozwojową, zwiększył ulgi podatkowe dla małżeństw, ale podczas drugiej kadencji ulgi zostały radykalnie ograniczone. Przedsiębiorstwa i osoby fizyczne traciły mniej pieniędzy na bezproduktywną działalność zmierzającą do ucieczki od podatków, a równocześnie płacili mniejsze podatki, bo obniżono stawki podatkowe.
Mateusz Machaj zarzuca Reaganowi, że "rozdymał budżet i zwiększył deficyt". Nie jest to zgodne z rzeczywistością. Porównując lata 1981 i 1989, wydatki budżetowe co prawda niewiele, ale jednak spadły ? o prawie 1%: z 22,9% PKB do 22,1% PKB, a dochody spadły z 20,9% do 20,1% PKB. Jeśli chodzi o deficyt budżetowy, to był on największy w środku rządów Reagana (lata 1983-86) i pod koniec drugiej kadencji został zredukowany. Jak pisze Bieńkowski, udział deficytu na rachunku bieżącym spadł z 3,6% PKB w 1987 roku do 1,8% w 1990 roku i 0,7% w 1991, co niewątpliwie jest skutkiem rządów Reagana. Natomiast wzrost wydatków federalnych i deficyt należy prezydentowi wybaczyć, ponieważ okres jego rządów był związany z radykalnym zwiększeniem wydatków zbrojeniowych na Zimną Wojnę, co poskutkowało upadkiem Imperium Zła. Niestety, trudno wybaczyć mu, i tu należy przyznać całkowitą rację Machajowi, że mimo likwidacji niektórych programów społecznych, wydatki na cele socjalne nie zostały zmniejszone. Reagan niezbyt zasłużył się również na polu długu publicznego Stanów Zjednoczonych. Należy w tej sprawie Machajowi również przyznać rację: dług zwiększył się z około 1 bln dolarów do około 3 bln dolarów (z 22,3% PKB do 38,1% PKB).

Po trzecie, zduszenie inflacji i zmniejszenie bezrobocia
Demokratyczny prezydent Jimmy Carter pozostawił Stany Zjednoczone z 10,3% inflacją i prawie 8% bezrobociem. Reagan poradził sobie z oboma tymi problemami jednocześnie (krzywą Phillipsa można wyrzucić do kosza). Zrezygnował z keynesowskiej polityki monetarnej, prowadzonej przez poprzednich prezydentów, na rzecz polityki monetarystycznej (podażowej). Za jego rządów inflacja została zmniejszona z 10,3% w 1981 roku do 4,8% w 1989 roku, a bezrobocie, co prawda, najpierw wzrosło do 9,7%, ale potem spadło do 5,3% (tzw. naturalna stopa bezrobocia w Stanach Zjednoczonych jest określona na 5,5%). Okres oczekiwania bezrobotnych na pracę zmniejszył się z 20 tygodni w 1983 roku do 14,2 tygodni w 1987 roku. W latach 1983-1988 powstało w USA około 17 milionów nowych miejsc pracy, co było możliwe również dzięki kolejnemu sukcesowi Reagana ? ograniczeniu władzy związków zawodowych. Uzwiązkowienie u amerykańskich pracodawców spadło z 31% w 1970 roku do 16,9% w 1988 roku, co było najniższym poziomem wśród krajów wysoko rozwiniętych. Dzięki temu nastąpił jeszcze jeden pozytywny skutek: liczba osobodni straconych przez strajki zmniejszyła się z prawie 21 mln w 1980 roku do niewiele powyżej 4,3 mln w roku 1988, czyli do 20% pierwotnego poziomu, co miało niebagatelny wpływ na wzrost wydajności pracy i zwiększenie konkurencyjności amerykańskiej gospodarki. Strajk kontrolerów lotów zrzeszonych w Związku Pracowników Transportu Powietrznego przeszedł do historii po tym, jak w 1981 roku Reagan rozporządził natychmiastowe i nieodwołalne zwolnienie 11 tys. strajkujących. Jego decyzja została potem uznana za zgodną z prawem przez Sąd Najwyższy USA.

Po czwarte, handel zagraniczny
Reagan nie tylko podwyższał cła i ograniczał wymianę międzynarodową, jak usiłuje udowodnić Mateusz Machaj. Ustawa o Cłach i Handlu z 1984 roku zlikwidowała cła na około 100 produktów, a w 1988 roku doszło do złagodzenia i redukcji licencji eksportowych. Eksport amerykańskich dóbr przetworzonych w latach 1986-91 zwiększył się o 100%. W latach 80. XX wieku Stany Zjednoczone umocniły swoją pozycję eksportera patentów i licencji na dobra high-tech.

Po piąte, odnośnie zmniejszenia biurokracji
Reagan miał nie tylko dobre chęci. Jak pisze Bieńkowski w wyżej wymienionej książce, zamówienia związane z przetwarzaniem danych, obsługą budynków i urządzeń państwowych powierzono firmom prywatnym, dzięki czemu zmniejszono wydatki na te cele z 6 mld dolarów rocznie do poniżej 5 mld. W niektórych przypadkach różnica kosztów usług wynosiła 95%, w zależności od tego, czy daną usługę wykonywała firma państwowa czy prywatna. Natomiast Guy Sorman w książce "Rozwiązanie liberalne" pisze, że w latach 1982- -1984 Reagan powołał tzw. komisję Grace'a, która ustaliła, że gdyby państwo było zarządzane tak jak przedsiębiorstwa prywatne, to można byłoby zmniejszyć jego budżet o jedną trzecią. Reagan chciał zmniejszyć biurokrację, ale czasami po prostu zwycięża tyrania status quo. Natomiast sukcesem było to, że podejmowanie wielu decyzji administracyjnych przesunięto ze szczebla federalnego na stanowy lub lokalny.

Po szóste, sukcesy
Należy jeszcze wziąć pod uwagę kilka następujących niewątpliwych sukcesów rządów administracji Reagana. W latach 1981-88 inwestycje krajowe brutto zwiększyły się w USA z 515,5 mld dolarów do 750 mld dolarów, czyli o prawie połowę. W latach 1980-87 poziom dochodowości amerykańskiego sektora produkcyjnego był, nie licząc Kanady, najwyższy we wszystkich krajach OECD, a w latach 1988-90 wyższy również niż w Kanadzie. W 1988 roku PKB w Stanach Zjednoczonych na osobę był o około jedną trzecią wyższy niż w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech czy Japonii.
Oceniając całościowo rządy Reagana, należy spojrzeć na ich pozytywny wpływ na zmianę mentalności Amerykanów w kierunku kapitalistycznym oraz na natchnione jego prezydenturą wolnorynkowe działania kolejnych administracji amerykańskich: dalsza deregulacja gospodarki, liberalizacja handlu międzynarodowego czy zmniejszanie podatków przez obecnego prezydenta Georga W. Busha. To Reagan propagował hasło, że "niepowodzenia rządu są potencjalnie gorsze niż niepowodzenia rynku". Profesor Jan Macieja w "Przydatności doświadczeń zagranicznych dla polityki transformacji i szybkiego wzrostu gospodarczego w Polsce" oprócz zmniejszenia bezrobocia i inflacji w USA, jako skutków rządów Reagana, wymienia także: wzrost wydajności pracy ? 2% rocznie (produktywność w sektorze wytwórczym rosła rocznie o 3,8%), wzrost inwestycji, wzrost zysków przedsiębiorstw amerykańskich i ich konkurencyjności na rynku międzynarodowym. Gospodarka amerykańska po ośmiu latach rządów administracji Reagana była większa prawie o jedną trzecią.

Tomasz Cukiernik
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Wyświetlony 5808 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.