poniedziałek, 25 styczeń 2010 22:12

Odporność na szczepionki

Napisane przez
Kilka tygodni temu przeczytałem wywiad z panią prof. Marią Dorotą Majewską zatytułowany Świńska grypa czy świńska afera? zamieszczony w ?Angorze?, nr 39. Pani profesor ma prawo, tak jak każdy człowiek, do interpretacji faktów, ale nie do manipulacji nimi.


You?re entitled to your own opinion, but not your own facts.
Daniel Patrick Moynihan

Tutaj chciałbym przypomnieć pewne fakty o szczepionkach, które pani profesor wygodnie przemilcza w swoim wywiadzie. Dzięki szczepionkom straszna choroba zakaźna ? czarna ospa została zupełnie wyeliminowana. Dzięki szczepionkom dzieci nie chorują na koklusz (ja w dzieciństwie chorowałem), nie chorują na odrę (ja w dzieciństwie chorowałem). Dzieci w krajach rozwiniętych nie chorują na chorobę Heinego-Medina (mój wujek był ofiarą tej choroby). Do XIX wieku choroba ta występowała sporadycznie, później nastąpiła pandemia obejmująca półkulę północną. Po wprowadzeniu szczepionki przeciwko Heinego-Medina, w 2001 roku uznano Europę za wolną od tej choroby.

Pani profesor może się szczepić albo nie szczepić, to jest jej wybór, ale nie może, manipulując faktami i posługując się autorytetem profesora, opowiadać o szczepionkach półprawdy, sugerując, że sprawa szczepionek jest czarno-biała. Niestety, szczepionki, tak jak i inne wynalazki człowieka, nie są czarno-białe. Czarno-białe mogą być tylko wybory moralne.

Podstawowym nieporozumieniem, jeśli chodzi o szczepionki, jest ich ocena z dwóch perspektyw jednocześnie: z perspektywy jednostki i społeczeństwa. Z perspektywy jednostki ? szczepionki zabijają ludzi, z perspektywy społeczeństwa ? obniżają śmiertelność populacji.

Szczepionki przeciw grypie są produkowane z wirusa, który jest namnażany na embrionach kurzych. Ludzie są uczuleni na białko kurze i mogą od tego umrzeć, i takie przypadki bardzo rzadko, ale się zdarzają. Ludzie są też uczuleni na wiele różnych produktów żywnościowych, np. na orzeszki ziemne i też zdarza się, że po ich zjedzeniu umierają. Szczepionki zawierają konserwanty, m.in. thimerosal, który zawiera rtęć. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że rtęć jest szkodliwa, ale też każdy wie, że przez wiele lat stosowano rtęć w amalgamacie do plombowania zębów (sam mam jeszcze kilka plomb z amalgamatu). Niektórzy Czytelnicy mogą też pamiętać taki czerwony specyfik, który nazywał się merkurochrom ? zawierał rtęć i był używany do odkażania ran. Rtęć jest szkodliwa, ale to tylko połowa prawdy. Drugą połowę prawdy pani profesor wygodnie przemilcza. W jakiej ilości rtęć jest szkodliwa?

W środowisku, w którym żyjemy, jesteśmy codziennie narażeni na tysiące substancji trujących, na szczęście w przeważającej ilości przypadków stężenie jest tak małe, że organizm jest w stanie ją usunąć bez szkody dla zdrowia. Tutaj chciałbym pani profesor przypomnieć, że woda też może być szkodliwa. 28-letnia Jennifer Strange w 2007 roku, biorąc udział w idiotycznym konkursie radiowym, wypiła 7,5 litra wody i... umarła.

Tak to wygląda z perspektywy jednostki. Inna jest perspektywa społeczna. Z perspektywy społecznej trzeba dokonać bilansu strat i zysków, i zobaczyć, czy szczepionka jest korzystna dla społeczeństwa czy nie.

Jeżeli jest ktoś odpowiedzialny za społeczność (jest generałem, premierem, prezydentem czy kimkolwiek innym, kto decyduje o bezpieczeństwie większej ilości ludzi), to jest zobowiązany do podejmowania określonych decyzji dla bezpieczeństwa tej społeczności.

Rozważmy taki przykład. Społeczeństwu grozi śmiertelne zagrożenie. Jeżeli nie podejmie się żadnej decyzji, to zginie 90% społeczeństwa. Jeżeli zdecyduje się na wariant ?A?, to uratuje się od śmierci 40% społeczeństwa. Jeżeli zdecyduje się na opcję ?B?, to ocali się 60% społeczeństwa. Każda opcja jest zła, bo umrze od 90 do 40% społeczności. Co robić? Na którą opcję się zdecydować? Pani profesor takich pytań sobie nie zadaje, a powinna, bo tytuł profesora do tego ją zobowiązuje.

To samo zagadnienie z perspektywy jednostki nie ma kompletnie sensu, bo albo przeżyję. albo nie. Ja nie jestem społeczeństwem i nie umrę w 40%, tylko umrę w 100% albo w 100% przeżyję.

Wróćmy jednak do szczepionek. Jeżeli wiemy, a to wiemy, jaki szacunkowo procent populacji umrze na grypę, jeżeli nikt się nie zaszczepi; jeżeli wiemy, jaki procent populacji umrze (wliczając w to osoby, które umrą, bo nie zdąży się ich uratować przed szokiem alergicznym na kurze białko, na konserwanty czy po prostu umrze, bo organizm nie będzie w stanie na czas wytworzyć odporności immunologicznej) po zaszczepieniu społeczeństwa na grypę i jeżeli ten procent jest mniejszy od procentu populacji niezaszczepionej na grypę, to należy ludzi o tym uczciwie poinformować i starać się przekonać do szczepienia.

Myślę, że przykład z wojska będzie tu bardzo na miejscu. Jeżeli żołnierz ma hełm, to czy w czasie działań wojennych dany żołnierz nie zginie? Absolutnie nie można tak twierdzić, ale jeśli 100% żołnierzy ma hełmy i inne środki ochrony, to więcej ich przeżyje w czasie działań wojennych niż tych, którzy takim sprzętem nie dysponują. O tym akurat nikogo, no może z wyjątkiem pani prof. Majewskiej, nie trzeba przekonywać. Krótko mówiąc, szczepionka z perspektywy jednostki albo jednostkę uratuje od śmierci, albo nie. Z perspektywy społecznej zdecydowanie obniży śmiertelność populacji.

To są rozważania dość teoretyczne, bo szczepionki nie biorą się z powietrza. Za produkcją szczepionek stoją określone firmy, duże pieniądze, w końcu ludzie, którzy pracują przy produkcji szczepionek. Nie jest żadną tajemnicą, że tym ludziom zależy na sprzedaży jak największej ilości szczepionek. Z ich perspektywy byłoby najlepiej zaszczepić wszystkich ludzi na kuli ziemskiej, wtedy zysk byłby ogromny. Wzbogaciłyby się firmy, ale też ludzie mieliby pracę, mieliby pieniądze, mogliby te pieniądze wydawać na swoje potrzeby, nakręcając w ten sposób ekonomię. Ktoś jednak musi za te szczepionki zapłacić. Mogą zapłacić (całkowicie lub częściowo) rządy, organizacje pozarządowe, w końcu zwykli obywatele, jeżeli uznają, że to jest w ich interesie. Interesy firm nie muszą się pokrywać z interesami społeczeństwa. W interesie firm będzie użyć wszelkich środków politycznych (lobby), medialnych i finansowych, aby przekonać rządy i społeczeństwa do zaszczepienia każdego obywatela.

Nie tak dawno firmy produkujące szczepionkę przeciwko wirusowi papilloma, który odpowiedzialny jest za jeden z rodzajów raka szyjki macicy, prowadziły kampanię propagandową, na rzecz szczepienia 12-letnich dziewczynek w USA, aby w ten sposób uchronić je przed zakażeniem wirusem i rozwojem choroby nowotworowej. Sprawa jednak nie doszła do skutku, rząd USA nie dał się przekonać. Firmy miały na uwadze swój interes, ale czy nie było to również w interesie społeczeństwa (społeczeństwa, nie jednostki)? W końcu obniżyłaby się w ten sposób ilość zachorowań na raka szyjki macicy, zmniejszyłyby się koszty leczenia osób chorych, etc.
Co rusz jakieś grupy, organizacje, firmy chcą wpłynąć na decydentów, aby zrobiły to czy tamto w imię interesu tych grup, organizacji czy firm. PETA1 z pewnością wprowadziłaby zakaz jedzenia mięsa pod karą śmierci. Ekolodzy by nas wszystkich wysłali do lasu i odcięli od jakichkolwiek zdobyczy cywilizacyjnych. A wyznawcy globalnego ocieplenia zakazaliby nam oddychać, bo produkujemy CO2. Firmy farmaceutyczne najchętniej zrobiłyby z nas wszystkich ludzi chorych i leczyłyby nas na wszystkie znane i jeszcze nieznane (czasami wymyślone) choroby. Banki najchętniej pożyczyłyby nam pieniądze na takie oprocentowanie, abyśmy te długi spłacali do końca życia. Nie żyjemy w świecie czarno-białym, żyjemy w świecie, gdzie ścierają się interesy, poglądy, wierzenia, przesądy ludzi, grup, firm, różnych organizacji i opcji politycznych.

Myślę, że ludzie niepotrzebnie dają się nakręcać prasie i ?oświeconym?. Niestety, nikt nikogo nie zwolni od myślenia, od zdobywania rzeczowej informacji i od decydowania o sobie i swoich bliskich. Codziennie można dowiedzieć się z mediów i Internetu, że coś nam zagraża. Zagrażają nam terroryści i służby, które walczą z terroryzmem, bo ograniczają naszą wolność. Zagrażają nam epidemie i rządy, które chcą nas szczepić. Zagraża nam globalne ocieplenie i ci, którzy uważają, że jest to spowodowane działalnością człowieka i chcą nas na siłę opodatkować. Zagrażają nam ci, którzy starają się nas czymś ciągle straszyć w zamian za poparcie ich idei, również w formie finansowej. Zagrażamy sobie sami, kiedy jesteśmy mało odporni psychicznie i bez wystarczającej wiedzy, aby się obronić przed nachalną propagandą, czy to świecką, czy religijną, czy to medialną, czy rządową, czy to oficjalną, czy nieoficjalną, przemycaną na różnych stronach internetowych, blogach przez w mniejszym lub większym stopniu wierzących w spiskowe teorie (bo tych teorii jest multum ? Żydzi, firmy farmaceutyczne, wojsko, rządy, tajne stowarzyszenia, etc.).

Niestety, nie jesteśmy w stanie wszystkiego sprawdzić, zbadać, zrozumieć, aby zdobyć wystarczającą wiedzę i podjąć optymalną decyzję. Nasze jednostkowe życie, pomimo internetu i innych zdobyczy techniki, wciąż w dużym stopniu zależy od szczęścia. Albo uda nam się uniknąć realnych zagrożeń, albo nie. Wszyscy mamy dostęp do tych samych środków przekazu, ale nie wszyscy jesteśmy w stanie zrobić z tego dla naszego dobra użytek. Prawda jest banalna i brutalna ? nikt nie ma uniwersalnej recepty na życie.

Na koniec uwaga osobista. W 1997 roku zaszczepiłem się po raz pierwszy na grypę i zaraz potem zachorowałem na odmianę grypy, która nie była włączona do szczepionki. Prawie umierałem, ale na szczęście dla mnie z tego wyszedłem. Szczepionka mi nie pomogła, ale na drugi rok się zaszczepiłem i szczepię się co roku. Pracując w centrum medycznym, jestem bardziej narażony na zakażenie grypą, ale też będąc chorym na grypę mogę zarażać nią osoby mniej na grypę odporne i tym samym przyczyniać się do ich choroby czy nawet śmierci. Uznaję jednak prawo każdego człowieka (poczytalnego) do decydowania za siebie pod warunkiem, że jego decyzja nie niesie zagrożenia dla innych ludzi. No i tu otwieram pole do dyskusji. Co jest takim zagrożeniem, a co nie jest? Do jakiego stopnia należy ograniczyć wolność jednostki dla dobra społeczeństwa, no i kto ma o tym decydować?

Ann Arbor, MI, 2009-11-09

Autor jest profesorem w Michigan Nanotechnology Institute for Medicine and Biological Sciences (http://nano.med.umich.edu/) na uniwersytecie Michigan w Ann Arbor. Z wykształcenia immunolog. Obecnie prowadzi badania nad nową, opartą na nanoemulsjach, generacją szczepionek śluzówkowych we współpracy z firmą NanoBio Corporation, w której nie ma żadnych udziałów finansowych. Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..

1 People for the Ethical Treatment of Animals, organizacja, której celem jest humanitarne obchodzenie się ze zwierzętami, praktycznie posuwa się do aktów terroru.
Wyświetlony 1580 razy
Więcej w tej kategorii: « Abonament Zielone niebezpieczeństwo »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.