sobota, 02 październik 2010 16:01

Od redakcji

Napisane przez

Przedrukowujemy informację zamieszczoną na stronie internetowej "Inne Strony Integracji". To niezwykle interesujące internetowe czasopismo prezentuje wiele informacji dotyczących wejścia Polski do Unii Europejskiej, które nie mają szans ukazać się w prasie mainstreamu.
Nie od rzeczy będzie zwrócić uwagę, że opisane poniżej praktyki inwigilacyjne i restrykcyjne bliskie są tym, które znamy dobrze z niedawnej komunistycznej przeszłości. Charakterystyczne, że ci, którzy z zajadłością tropili i tępili niegdyś wszelką nieprawomyślność, powrócili do źródeł: robią to znowu ? ale tym razem ideałem jest nie światowy komunizm, a Unia Europejska.
Czy jednak haniebne metody i ci sami de facto wykonawcy nie świadczą jak najgorzej o wytyczonym celu? Czy można dochodzić do prawdy, zamykając usta krytykom, a uszy słuchaczom? Czy jest jakaś kategoria informacji o Unii, która nie powinna dotrzeć do potencjalnych jej obywateli? A jeśli nawet uznać ich niewiarygodność, czy nie lepiej obalić je w otwartej dyskusji, niż krępować wolność słowa? Sądzimy, że pytania te powinni sobie zadać również uczciwi i rozumni euroentuzjaści.




Wolność słowa inaczej

Redakcja ISI rozmawiała z wysoko postawioną pracowniczką centrali Telekomunikacji Polskiej, mieszczącej się w Łodzi. Zostaliśmy poinformowani, że każdorazowe wejście na stronę "Innych Stron Integracji", "Eurosceptyk" oraz kilku innych, które również demaskują politykę unijną, jest zawsze monitorowane. Ponadto, statystyki i inne informacje dotyczące zainteresowania tą tematyką są przekazywane do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Do centrali w Łodzi spływają także informacje i dane dotyczące wejść na strony eurosceptyczne z całej Polski: z Warszawy, z Gdańska czy Poznania. Za wejście na ISI, inny serwis eurosceptyczny czy erotyczny można otrzymać naganę, a gdy się to powtarza można stracić pracę. Ponadto w niedalekiej przyszłości wejście na te strony ma zostać zwyczajnie zablokowane.
Nasza rozmówczyni powiedziała nam, że ISI cieszyła się znaczna popularnością wśród pracowników. Serwisy, na których są prezentowane poglądy inne niż "grupy trzymającej władzę", a także dane im niewygodne, są traktowane jak strony z twardą pornografią, a nawet gorzej. Osób odwiedzających strony erotyczne nikt nie inwigiluje i nie prowadzi regularnych statystyk.
Wiemy także, iż cała korespondencja mailowa przechodzi przez elektroniczne sito, które wyłapuje odpowiednie słowa klucze. Gdy zostanie podniesiony alarm, cała wiadomość jest kontrolowana, a czasem cała późniejsza korespondencja.
Czy ktoś jeszcze wierzy w wolność słowa i demokrację w Polsce i w Unii Europejskiej w ogóle, gdy za zainteresowanie odmiennymi poglądami od oficjalnych można stracić pracę oraz stać się obiektem zainteresowania służb specjalnych. A może to dopiero początek?
Polecamy książkę G. Orwella pt: "Rok 1984". Pewne analogie nasuwają się same.
Będziemy nadal interesować się tą sprawą i informować na bieżąco.

 
Wyświetlony 7690 razy

Więcej w tej kategorii: Kartki z kalendarza »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.