niedziela, 03 październik 2010 20:57

Sabat na Uniwersytecie Wrocławskim czyli rzecz o prura... pluralizmie

Napisał

12 grudnia na moim macierzystym Uniwersytecie Wrocławskim odbyła się konferencja Wolność i pluralizm światopoglądowy we współczesnym społeczeństwie polskim. Sam tytuł tzw. konferencji był już zagadkowy - bo wiem, co zwykle za takim pluralizmem światopoglądowym się kryje.

Zachęcony tytułem konferencji postanowiłem zajrzeć w listę prelegentów i zaproszonych gości. No i tutaj już lepszej zachęty nie było trzeba, by zejść piętro niżej, z filozofii na socjologię i całą tę zabawę zobaczyć. Swój kunszt intelektualny przedstawiał polski Czapajew ? Piotr Ikonowicz, Maria Szyszkowska ? intelektualna chluba SLD, "błyskotliwa" oberfeministka Zuzanna Dąbrowska, autorytet moralny ? Kinga Dunin, by wymienić tylko tych najznakomitszych. Byli też goście honorowi: honorowy członek Unii Pracy na Dolny Śląsk Mikołaj Kamiński, który w swym wystąpieniu o "kurwach i prostytutkach", przerywanym deklamowaniem wierszy z broszurki "Twórczość robotników", dał dowód tego, że można pobić rekord wypadkowej inteligencji Marka Pola i Aleksandra Małachowskiego, zaproszona była też Polska Partia Komunistyczna, Antyklerykalna Partia Postępu Racja. Byłem i ja ? nieproszony gość, jak się potem okazało: element wywrotowy ? burżuj, kołtun, ciemnogrodzianin, element reakcyjny, "głąb" czy na końcu wyzwisk ? "postać nierealna" (taka lewicowa wersja Matriksa...). Jako że i charakter mam zadziorny i szyderczy, zapowiadało się ciekawie.
Początek konferencji był swoistym wprowadzeniem w dalszą problematykę. Pani Szyszkowska grzmiała, że nie ma wolności w kraju, gdzie chrześcijański terror medialny tłamsi wolną myśl, nie ma wolności badań naukowych, co przejawia się w tym, że państwo nie chce sponsorować np. feministycznych badań naukowych (he, he...). Pani profesor ubolewała nad tym, że największą bolączką XXI wieku w Polsce jest brak pluralizmu w nauce, światopoglądzie, obyczajowości. Dziwne, że nie zauważyła, że sam fakt, iż pozwala jej się wygłaszać ewidentne brednie na Uniwersytecie, jest właśnie przejawem pluralizmu i jego ceną ? w średniowieczu za pokutę obierałaby kartofle i odmawiała publicznie różaniec, miast nawoływać młodzież do buntu! Po rzęsistych oklaskach młodzieży w czegewarkach na mównicę wstąpił polski Czapajew.
Przyznać trzeba, że p. Ikonowicz jest zręcznym graczem ? nauczonym na najlepszych wzorcach socjalizmu w wersji hard ? wie, kiedy uderzyć pięścią w stół, kiedy podnieść głos, jak grać na emocjach zasłuchanej w nim anarchistycznej młodzieżówki. Niestety, socjotechniczny kunszt Ikonowicza jest jedynym, co imponuje. Wystąpienie było, najdelikatniej mówiąc, żałosne i bardzo niebezpieczne. Takie tezy jak: nierówność ekonomiczna źródłem zniewolenia, własność prywatna jako źródło cierpień i ucisku, wielkie korporacje mordujące uciskaną większość, gospodarka kierowana przez społeczeństwo ? przerobiliśmy nie tylko na lekcji historii ale i na żywym organizmie naszego narodu. Ale jak p. Ikonowicz zauważa, te niepowodzenia (niepowodzenia: kilkadziesiąt milionów ofiar na świecie z rąk komunistów!) nie dyskredytują rewolucji. Chciało się krzyknąć: Panie Piotrze, to już było!!!
O ile ta część wystąpienia była żałosna, to część druga była już groźna. Ikonowicz, przyjmując postawę bojownika, grzmiał, że każda wolność, zdefiniowana jako prawo do decydowania o sobie, jest barbarzyństwem ? bo żyjemy w społeczeństwie i powinniśmy ponosić skutki społecznego życia. Wolność może funkcjonować tylko w obrębie wspólnoty ? nie jednostki. To sprowadzenie wolności do samodecydowania rodzi w społeczeństwie strach, którego nie ma we wspólnocie socjalnej (oczywiście, w socjalizmie nikt nie wiedział, co to strach!). Jak mówimy, że jakaś rzecz jest kogoś, sakralizujemy zwykłą grabież. Ten, kto po raz pierwszy ogrodził pole i napisał na płocie "własność prywatna", był złodziejem (ciekawe, czy Ikonowicz ma wizytówkę na drzwiach własnego mieszkania). Teza końcowa była już porażająca: nie ma wolności, gdy są bogaci i biedni, gdy są choćby minimalne różnice ekonomiczne (socjalizm faktycznie był tym, o czym mówił Ikonowicz ? sprowadził wszystkich do jednego poziomu: nędzy!). Dlatego obowiązkiem nas, świadomych klasowego rozwarstwienia, jest bunt! Walka z bogatymi! (i cały pluralizm wylazł z lewicowych pieleszy...).
Wedle Ikonowicza mamy trzy możliwości zajęcia stanowiska wobec współczesnego świata: albo będziemy niewolnikami, albo panami niewolników, albo buntownikami. Buntownicza myśl da szeroki oddech. Dalej już szły obelgi pod adresem wielkich korporacji ? wyzyskujących kraje biedne, nieświadome tego, że są wyzyskiwane. Podobnie polski kapitalizm (ciekawe, gdzie on go widzi?), z rozwarstwianiem ekonomicznym, rodzi terror. Powołując się na swoją przedmówczynię, p. Szyszkowską, jeszcze raz podkreślił, że ten wyzysk odbywa się na każdym poziomie ? nawet naukowym. Oni nam nie zabronią prowadzić badań naukowych ? oni nas nie dyskryminują ? oni nam po prostu nie dadzą pieniędzy! I tu cały klucz do zrozumienia tej czerwonej nostalgii. Na Boga: a jak tu dawać pieniądze na galwanizowanie Marksa! Ot, po prostu skończyło się czerwone koryto dotacji, stypendiów na rewolucyjne mrzonki towarzyszy i stąd ten cały zgiełk. Jak zwykle, w lewicowym krzyku o dyskryminacji chodzi o kasę.
P. Piotr mówił jeszcze o tym, że współcześnie towar może po świecie wędrować bez ograniczeń (jasne ? nie ma ceł, akcyz, deklaracji), a człowiek musi mieć paszport, wizę. Więcej ? zabrania się, na przykład, wstępu w rejony, gdzie mieszkają bogaci ? chronią ich rezydencji firmy ochroniarskie. A to skandal i dyskryminacja (a więc hasło na dziś: wszystkie żule pod dach p. Ikonowicza!!!).
By zakończyć w stylu najbardziej sprawdzonym przez braci rewolucjonistów, Ikonowicz przywołał przykład swojego kolegi ? Bronka, który stracił pracę jako górnik, wyjechał do Warszawy za chlebem, stracił dom, rodzinę i mieszka w kanale: ale jest wolny, bo nie pójdzie do przytułku prowadzonego przez księży, którzy wszyscy bez wyjątku uważają, że bezdomni nie mają praw ? bo nie pozwalają, by pan Bronek mógł pić w przytułku. Ja mogę w domu, a pan Bronek nie. Gdzie tu równość praw! ? oburzał się Ikonowicz (ciekawe, dlaczego sam pana Bronka na bańce nie przyjmie do domu, dając mu równość praw...). Wniosek (dialektyczny, rzecz jasna) jest taki: katolicka wizja walki z alkoholizmem sprowadza się do bezdusznego "niech zamarznie"! Jednego pijaka mniej. Podobnie wygląda, wedle Ikonowicza, katolicka resocjalizacja kobiet, które bije mąż ? resocjalizują je tak długo, aż wrócą do bijącego męża...
Nie byłbym sobą, gdybym nie zabrał głosu. Poprosiłem na początek, by p. Ikonowicz, jako przeciwnik własności prywatnej ? narzędzia zniewolenia ? dał mi swoją kraciastą marynarkę. Ja takiej nie mam, a do twarzy mi będzie (wykręcił się: "Już ją chciałem panu dać, ale przypomniałem sobie, że to nie moja, a Stefana" ? zrobił błąd, bo gdyby mi publicznie dał, za cenę wyszmelcowanego wdzianka zyskałby podziw zebranych anarchistów, a tak pokazał, ile jest wyjątków od tego, co głosi). Spytałem też, jakim autem przyjechał: czy nie aby wielkiej korporacji, która wyzyskuje nieświadomych konsumentów? Czy sam nie bierze udziału w wyścigu szczurów ? tu znów się wykręcił: Mam auto, jak pan sobie wyobraża, że będę pracował, jeździł na wiece? Spłacam je, pisząc artykuły do Hustlera (Trafił kulą w płot, bo Hustler właśnie jest oskarżony o stręczenie do zdjęć nieletnich dziewcząt). Jak widać, wyjątki od rewolucji mogą być i to wcale nie takie małe. Spytany o to, czy Kuba jest modelowym krajem demokracji (jego rewolucyjne chłopaki stawiają pomnik Fidelowi na Śląsku), nie odpowiedział, podobnie ? spytany o to, kto będzie wykonawcą redystrybucji dóbr dochodu narodowego odparł, że społeczeństwo ? oczywiście przez delegatów..., czyli powtórka z historii socjalizmu, za bardzo nie wiadomo, w czym poprawiona, bo założenia są identyczne.
Po polskim Czapajewie wystąpiła jego żona (a gdzie równouprawnienie ? dlaczego nie pierwsza????) Zuzanna Dąbrowska. W pełnej krasie zakwitł kwiat lewicowego intelektualizmu. Im bardziej zastanawiam się nad wystąpieniem p. Dąbrowskiej, tym bardziej sobie uświadamiam, że funkcjonuje ona w innym systemie, niż logika dwuwartościowa. Na początku referatu przedstawiła, jak to w Polsce są dyskryminowanie kobiety, począwszy od języka, którego używamy ? (dlaczego jest prezes nie ma prezeski, dlaczego minister ? nie ministerka ? jakoś przegapiły panie feministki, że sam feminizm jest rodzaju męskiego, ale co tu żądać konsekwencji w czymś, czego samemu się nie rozumie...), aż po rynek pracy i rodzinę. Dlatego trzeba wprowadzić przynajmniej parytet dla kobiet w polityce (ciekawe, dlaczego nie np. na stanowiskach prezesów w prywatnych firmach), to zmieni fatalną kondycję w podejmowaniu decyzji każdej kobiety w Polsce ? od sfery rodzinnej, skończywszy na biurach podróży: Bo jak tam jest, każdy wie, nie trzeba mówić (jakoś do dzisiaj nie rozgryzłem tej głębi intelektualnej, z tymi biurami, cóż, burżujstwo zaćmiło mój tępy i tak umysł). Konkluzja wywodu była jednak zaskakująca: ...i dlatego trzy postępowe partie wprowadziły parytety dla kobiet i stała się wedle p. Zuzanny rzecz straszna: nie było kobiet chętnych do zabawy w politykę i dlatego proszono panią Zosię z sekretariatu, może pani zechce; panią Krysię z biura, może pani, co? I... to było podsumowanie. Jak już pisałem: inny system logiczny i tyle. Pomijam już ewidentne wpadki p. Zuzanny: opisując przedstawicielkę równego statusu kobiet i mężczyzn z regionu Veneto określiła ją jako postawną i niesłychanie przystojną ? czyli zrobiła to, przed czym jej obersiostry z biura tak przestrzegają: tylko kompetencje ? wygląd, uroda to źródło dyskryminacji i podłoże molestowania. Widocznie paniom wolno... Dziwią też sformułowania, takie jak: mówimy o równym traktowaniu. Kobiet rzecz jasna, a nie mężczyzn. Podobnie powoływanie się na premiera Millera, który jako nowych wojewodów mianował samych mężczyzn, a spytany przez panią feministkę, dlaczego same garnitury i ani jednej garsonki, zmitygował się i przy pierwszej okazji mianował kobietę ? p. Dąbrowska, przywołując ten przykład, nie zdaje sobie sprawy z tego, że jeżeli był to jedyny powód mianowania nowego wojewody, to jest on ubliżający dla pani elekt.
Jakoś nie potrafiła p. Dąbrowska wytłumaczyć, dlaczego się też tak stało, że partia zdecydowanie przeciwna parytetom równości, Liga Polskich Rodzin, wprowadziła najwięcej posłanek do Sejmu, więcej niż partie z parytetem. Przywołała też (nie wiadomo, jako dowód czego) panią Jakubowską, która powiedziała, że liczą się przede wszystkim kompetencję.
Spytałem p. Dąbrowską, czy brak kobiet zgłaszających wynalazki w urzędzie patentowym to też dyskryminacja ? nie wiedziała, o czym mówię, więc spytałem, czy kobiety powinny pracować jako tragarz mebli, czyściciel szamb, drwal. Rewolucjonistka aż wstała: Bardzo dobrze, że pan zadał to pytanie, bo sama znam przynajmniej trzy kobiety, które bardziej niż pan na drwala się nadają (nie wiedziałem, że ze mną aż tak źle...). Ktoś krzyknął: kobiety na traktory! I tu rzecz niebywała: okazuje się, że feminizm jest faktycznie teorią naukową, bo p. Dąbrowska spytała mnie, dlaczego we współczesnych traktorach nie ma już drgań, które szkodzą kobietom? Bo to, że panie jeździły w latach 50., spowodowało, że te drgania zlikwidowano ? i mamy feministyczny rozwój techniki...
Na koniec, by przypieczętować tezę równości kobiet i mężczyzn, p. Dąbrowska powiedziała, że brak kobiet w polityce jest świadomym wyborem ? kobiety są lepsze od mężczyzn i stronią od polityki, bo to brudne zajęcie (czyli te, co nie stronią, są gorsze??? A obok uśmiechała się pani senator Szyszkowska, od wielu lat zawodowy polityk...). Jedyną rzeczą, z którą się zgodzę, jest ostatnie zdanie p. Dąbrowskiej: chciałabym dać tu jakąś puentę, ale nie jest to łatwe. O to, to, to...

Roman Konik

Wyświetlony 9554 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.