poniedziałek, 25 styczeń 2010 22:14

Abonament

Napisane przez
Mnożenie podatków i parapodatków ukrywanych pod różnego rodzaju eufemizmami to najprostsza droga do zniechęcenia obywateli do płacenia podatków w ogóle. Tych nakładanych prawem kaduka przymusowych danin naliczyłem w Europie prawie czterdzieści: wszystkie okazały się szkodliwe, prawie wszystkie przetrwały ? pisał Milton Friedman, laureat Nagrody Nobla z ekonomii, w książce ?Wolność i kapitalizm?. W Polsce takie przymusowe daniny często nazywają się szumnie ?abonamentem?.


Kwestia abonamentu RTV jest skomplikowaną sprawą, bo w każdej kampanii wyborczej słyszymy, że abonament RTV trzeba znieść, a nawet, że będzie zniesiony, a potem pojawiają się nieprzewidziane trudności. Pod koniec tego lata Platforma Obywatelska przegrała wojnę z opozycją o zmiany w mediach publicznych, co znaczy, że zmian znów nie będzie. Będziemy więc mogli dalej obserwować wciąż aktualny logiczno-prawny absurd, jakim jest obowiązkowy haracz RTV. Z tą małą różnicą, że postanowiono tym razem wyłączyć z systemu pobierania opłat emerytów, rencistów oraz osoby bezrobotne. Innymi słowy, na naszych oczach abonament zamienia się w parapodatek realizujący zasady ?sprawiedliwości społecznej?. Dla pełnego obrazu stanu rzeczy trzeba dodać, że obecnie obowiązuje przyjęta ustawa z 2005 r., która uniemożliwia egzekwowanie tej opłaty, abonamentu więc w zasadzie w ogóle nie trzeba płacić.

Tymczasem z najnowszego raportu OECD Communications Outlook 2009 Polska została uznana za ?strefę beztelewizyjną?. Wedle autorów niecałe 53% Polaków ma telewizor w domu. Oczywiście, autorzy raportu nie wiedzą, że przyczyną takiego wyniku jest fakt, że niemal połowa gospodarstw domowych oszukuje własne państwo i deklaruje brak dostępu do radia czy telewizji w mieszkaniu. Najwyraźniej nikomu nie przeszkadza bałagan prawny, w ramach którego uczciwa połowa płaci wystarczająco dużo pieniędzy, by utrzymać pracowników publicznej telewizji i urzędników zarządzających nią.

Historia abonamentu
Abonament radiowo-telewizyjny jest to jedna z najbardziej dotkliwych i bezsensownych danin, jakie kiedykolwiek powstały. Idea abonamentu jest tak archaiczna, że nie przystaje do współczesnej rzeczywistości. Abonament powstał w czasach, kiedy odbiorniki były dużymi drewnianymi skrzyniami, na które nie każdego było stać. Trzeba było taki odbiornik zarejestrować na poczcie i płacić abonament idący na rozwój publicznej radiofonii lub telewizji. Dlaczego należało się rejestrować? Otóż czasy dwudziestolecia międzywojennego były okresem niespokojnym, w którym nowością, z której korzystali szpiedzy, były fale radiowe. Nielegalnych radioamatorów czy wynalazców potrafiących skonstruować sobie samemu radio w najgorszym przypadku odsyłano do aresztu. Na domiar złego 27 maja 1919 r. została wydana ustawa o państwowej wyłączności poczty, telegrafu i telefonu. Państwowy monopol na wszelkie formy komunikacji radiowej ustanowiono 8 kwietnia 1924 r., dodając do tego radio. Tego dnia Sejm przyjął pierwszą ustawę o poczcie, telegrafie i telefonii. Ta ustawa regulowała kwestię dostępu do częstotliwości i legalizowała w sposób formalno-prawny, działalność polskiej radiofonii. Ustawę tę podpisał prezydent Rzeczpospolitej Stanisław Wojciechowski i Prezes Rady Ministrów Władysław Grabski. W niej też była ustalona opłata abonamentowa, czyli można powiedzieć, że początek historii opłaty abonamentowej to 3 października 1924 roku, a do grudnia 1924 roku w Polsce zarejestrowano 170 abonentów. U nas, w Polsce koncerty radjotelefoniczne są jeszcze bardzo odległym mirażem. Wszak dotąd uniemożliwia się jeszcze powstanie prywatnych stacji odbiorczych, a młodzi wynalazcy i konstruktorzy narażają się na zarzut szpiegostwa. Ale rozwoju telegrafu i telefonu bez drutu nie powstrzymają żadne sztuczne tamy ? pisał w listopadzie 1923 r. tygodnik ?Świat?. Krytyka nie zmieniła faktu, że abonament trzeba było płacić na rozwój mediów publicznych, w tym Polskiego Radia, mimo że w chwili otrzymania koncesji spółka Polskie Radio nie miała własnej stacji nadawczej ani doświadczenia w realizacji programu radiowego.

Misja, ale na Marsa...
Model finansowania mediów z kieszeni obywatela to europejski wynalazek. Wystarczy wyjechać do Ameryki lub Azji, aby usłyszeć chichot tych, którzy nie są w stanie pojąć, jak można płacić coś tak absurdalnego, jak abonament radiowo-telewizyjny. W USA, czyli zgniłym kapitalizmie, w którym przeciętny obywatel ma dostęp do prawie 700 programów telewizyjnych, działa bardzo dobra publiczna telewizja PBS. Jeżeli chodzi o poziom dziennikarzy, to czołówka najlepszych polskich redaktorów telewizyjnych mogłaby tam odbywać bezpłatne staże. Ta telewizja żyje z dobrowolnych dotacji jej miłośników i wielkich darczyńców, i nie lansuje bezsensownych teleturniejów, nocy z przebojami czy innych wynalazków, tylko ma znakomite programy dokumentalne, mnóstwo edukacyjnych ? łącznie z programami uczącymi czytać dzieci czy analfabetów. Wszystko to bez abonamentu.

Opłaty RTV musi w Polsce uiszczać prawie każdy, kto ma radio lub telewizor. Nie jest ważne, czy ogląda telewizję. Tymczasem TVP nie ma żadnej misji. Patrzy na Świętą Oglądalność tak jak komercyjne ? bo jak jest oglądalność, to są reklamy i pieniądze z reklam. Czyli to w większości od poziomu widzów zależy co będzie nadawane. Aby wypełniać swoją funkcję, media publiczne, zdaniem wielu ekspertów zagranicznych prawa medialnego, potrzebują solidnych podstaw prawnych i ekonomicznych gwarantujących ich niezależność programową, instytucjonalną oraz finansową. Znaczenie publicznego finansowania przy pomocy środków z powszechnych opłat takich jak opłaty abonamentowe jest przy tym trudne do przecenienia (...) ? taki bełkot możemy przeczytać w dokumencie ?Abonament. Sprawdzona forma finansowania mediów publicznych w Europie?, który wysmażył kiedyś prezes TVP Andrzej Urbański. To jednak nie wszystko. W 2008 roku TVP, Polsat i TVN napisały list otwarty do marszałka Sejmu, w którym proszą o zachowanie abonamentu radiowo-telewizyjnego. Likwidacja abonamentu oraz liberalizacja rynku ? to oczywiście zmniejszenie konkurencyjności TVN i Polsatu i mniejsze zyski.

(...)
Wyświetlony 1922 razy
Więcej w tej kategorii: « Bojkot Odporność na szczepionki »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.