wtorek, 02 listopad 2010 23:38

Nieustępliwy bój o samorząd

Napisane przez

Z wyborami samorządowymi jest pewien kłopot, o którym głośno się nie mówi: wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów miast (?merów?). W dwu poprzednich edycjach tych wyborów wszystkie partie polityczne poniosły kompromitującą klęskę: w wyborach 2002 roku zaledwie 25% mandatów trafiło w partyjne łapy, a w 2006 roku to już była prawdziwa katastrofa, tylko niecałe 18% merów objęło swoje urzędy pod partyjnym szyldem! W triumfalnie pokazywanych wyborczych statystykach o tej przykrości się nie mówi i tabelek nie pokazuje: może do głupiego pospólstwa nie dotrze świadomość, że wybory w jednomandatowych okręgach wyborczych to zupełnie inne wybory i prowadzą do innych wyników? Może medialnym hałasem o partyjnych sukcesach da się jakoś sprawę wyciszyć i usunąć z pola widzenia? A może da się jakoś cichcem wprowadzić zapis ustawowy, że mandatu wójta, burmistrza czy prezydenta miasta nie można sprawować dłużej niż dwie kadencje? To by na jakiś czas rozwiązało sprawę: jest wielu tych bezpartyjnych merów, którzy swoje funkcje pełnią już drugą, a czasem nawet trzecią i czwartą kadencję. Taka regulacja znakomicie oczyściłaby pole i otworzyła przed partiami politycznymi świetlane perspektywy niebywałych sukcesów!

 

W walkę o samorząd włączył się aktywnie Prezydent Państwa i zwołał nawet do pałacu konferencję, która ma się zająć sprawami samorządu. Prezydent jest wielkim zwolennikiem jednomandatowych okręgów wyborczych, podobnie jak premier i cała Platforma. Niestety, chciałaby dusza do raju, a więc chciałoby się mieć JOW w wyborach do Sejmu, ale to, niestety, nie jest jeszcze możliwe: przeszkadza nie tylko oficjalna opozycja, ale nawet i oficjalny sojusznik, PSL. Dlatego Pan Prezydent, jako polityczny pragmatyk i realista, pragnie wprowadzić JOW w wyborach do rad gminnych i innych. To będzie taki poligon doświadczalny, jeśli wszystko się uda i wyjdzie bardzo dobrze, to wtedy będzie można pomyśleć o tym, jak pokonać przeszkody na drodze JOW w wyborach do Sejmu.

Jakieś pięć lat temu wygłosiłem referat na temat JOW w wyborach samorządowych na konferencji zorganizowanej przez Mazowiecki Oddział PO, w siedzibie partii przy ul. Nowy Świat. Przewodniczył obradom p. Bronisław Komorowski, jako szef regionalnej struktury. Postawiłem tam wtedy pytanie: a dlaczego to Sejm zajmuje się wyborami do samorządów i uchwala im ordynacje wyborcze? Czy ta sprawa nie powinna pozostawać w gestii samych społeczności samorządowych? Jakież to nadzwyczajne kompetencje posiada Sejm, żeby regulować tryb wybierania radnych gmin i burmistrzów? Czy gminy same nie poradziłyby sobie z tym problemem lepiej? Dlaczego nie mogą sobie wybierać swoich zarządców i legislatury tak, jak im się podoba? Tak, jak to się dzieje w krajach, w których samorządy terytorialne powstały samorzutnie i spontanicznie, w czasach gdy tworzyły się ich państwowe struktury i konstytucje? Czy w USA sprawę ustroju samorządowego miast, gmin i stanów rozstrzyga Kongres Stanów Zjednoczonych? Czy w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej parlament rozstrzyga sprawę wyborów burmistrza Londynu, Nottingham czy Edynburga? Albo decyduje o liczbie radnych i sposobie ich wyłaniania?

(...)

Wyświetlony 1747 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.